Kiedy wsiadam do wagonu sypialnego w Gdańsku, nie spodziewam się, że w drodze do Krakowa spotkam kimś, kto zechce mi wróżyć. Nie rozumiem, jak ta młoda, elegancko ubrana pani przekonała mnie do gry w karty. Wędrowaliśmy razem w jednym przedziale już ponad dwie godziny, a ona od razu zrobiła na mnie dobre wrażenie: brakująca trzydziestka, ciemne włosy przycięte modną fryzurą, sylwetka, o jakiej marzą nawet najgrubsze, jak ja, kobiety. Uśmiechnięta i gadatliwa. Tylko oczy
Wydawało się, że oczy nic szczególnego nie zdradzają w końcu miała na nich ciemne, przeciwsłoneczne okulary. Co tam, nic niezwykłego, pomyślałem, patrząc na szare, pochmurne niebo, które przygniotło cały krajobraz. Może chciała ukryć worki pod oczami albo siniak? Czasem tak bywa.
Szukam wymówek, aby usprawiedliwić jej niecodzienne zachowanie, i znajduję ich mnóstwo. Jednocześnie dręczy mnie ciekawość. Nie znamy się dobrze jedyne, co wiem, to że nazywa się Jadwiga i pracuje w branży usługowej. Pytać nieznajomą: Po co pan nosi takie okulary w ciemnościach? wydawało się niezręczne. A może ma jakąś chorobę oczu?
Utrzymuję więc milczący, pusty dialog, typowy dla przypadkowych znajomości w podróży. Nagle, po chwili, Jadwiga odwróciła się i zaproponowała:
Aniele, może wciągnę pana w wróżby? Mam w tym talent. Moja prababcia była prawdziwą wróżbitką, nie oszustką, jakich dziś pełno. Czy nie chciałby pan poznać swojego losu? Spróbujmy, to przecież zabawne!
Westchnąłem i skinąłem ramionami. Nie chciałem wiedzieć, co mnie czeka, ale jednocześnie bałem się, co może się wydarzyć.
Dziękuję, Jadwigo, ale nie wierzę w karty ani w te wróżby.
Tym bardziej nie ma się czego bać
A skąd pan wnioskuje, że się boję? Po prostu nie chcę starałem się brzmieć pewnie, choć zauważyłem drżenie jej ust przy uśmiechu.
To pana sprawa. Nikt nie zmusza nikogo, prawda?
Poczułem w głowie dziwny świerz od wewnątrz, jakby chciało się podrapać. Bez ostrzeżenia wypowiedziałam:
No dobra, po co nie spróbować? choć w duszy myślałem coś zupełnie innego. Nie podobał mi się ten zwrot akcji. Otworzyłem usta, by powiedzieć: Lepiej nie ryzykować, ale zamiast tego uśmiechnąłem się uprzejmie.
Jadwiga skinęła głową i wyjęła z torebki aksamitny worek. Na mały stolik położyła talerz z kartami. Następnie zdjęła okulary, odsłaniając dwa wielkie szkła, które całkowicie zasłoniły jej oczy. Serce zamarło.
Jak zamierza pani wróżyć? Nie widzi pani? wyszeptałem przerażony.
Spokojnie, Aniele, czuję karty i znam je na pamięć. Nie mam wiele rozrywek w życiu, więc zaczynamy? odpowiedziała, zakładając znów okulary, które jeszcze bardziej przerażały mnie swoim wyglądem.
Zignorowałem fakt, że nie widzi moich ruchów. Jadwiga rozłożyła karty w krąg, zachowując tradycyjne rytuały, i rzekła:
Obróć najbliższą kartę, pokaże ona przeszłość.
Wyciągnąłem ją drżącymi rękami. Karta była zupełnie biała, bez rysunku. Wrоżbita zamyśliła się.
Dziwne. Biała kartka oznacza, że nie było pana w przeszłości. Jak to możliwe?
Co to za niezwykła talia? W zwykłych kartach tak nie bywa próbowałem mówić pewnie, choć przechodził mnie dreszcz. Czy naprawdę wpadłem w ręce szaleńca?
Spróbujmy jeszcze raz. Wybierz dowolną kartę, jaką zechcesz.
Miałem tylko jedno życzenie jak najszybciej spakować rzeczy i wymknąć się z przedziału, wysiąść na najbliższej stacji i nie słyszeć już tego głosu. Mimo to, poddałem się i wziąłem kolejną kartę. Wynik był ten sam. Coraz bardziej podejrzewałem oszustwo i zebrałem odwagę, by zapytać:
Może skończymy? Wygląda na to, że wszystkie karty takie same. To żart, który mi się nie podoba!
Wrоżbita zadrżała.
Zapewniam, karty są prawdziwe, wzory na nich naniesione są cienką igłą, czuję je palcami, ale teraz są zupełnie gładkie. Uwierzcie, jestem w szoku. Spróbujcie jeszcze, zadajmy pytanie o teraźniejszość, bądźcie odważniejsi!
Wciągnąłem powietrze, wziąłem dwie karty i przeszył je palcami. Nie było tam żadnych kropek ani nakłuć czyste, gładkie kartki. Rzuciłem je w jej ręce.
Czyżbyśmy już mieli dosyć tej komedii? Powiedzcie szczerze, po co to wszystko?
Wyglądała na zagubioną i bladą.
Przysięgam, nie miałam nic w planach, chciałam tylko trochę umilić podróż. Spróbujmy jeszcze raz, na przyszłość
Dobra, spróbujemy odpowiedziałem, wyraźnie zdenerwowany, i sięgnąłem po następną kartę. Gdy ją obróciłem, chciałem najpierw pokazać Jadwidze, ale przypomniałem sobie, że i tak nie zobaczy. Prawie krzyknąłem:
Przyszłość jest biała jak śnieg. Co z tym zrobić?
Sąsiadka obok nie tylko pobladła, ale aż pokryła się nerwowymi plamami.
Czy to znak, że wkrótce umrę?
Otworzyłem szeroko oczy, ale nie odważyłem się odpowiedzieć. Po cichu wziąłem płaszcz i torbę, spojrzałem przez okno i westchnąłem z irytacją:
Skąd mam to wiedzieć? Wszystko kiedyś przyjdzie Żegnaj, wysiądę na tej stacji, mam pilną sprawę i lecę.
Wyskoczyłem z przedziału, a w głowie krążyło: Co za przykry cwaniak, popsuł mi humor, chcąc prowadzić eksperymenty. Wyszedłem na korytarz, wyciągnąłem papierosa z paczki i, jakby wpadła mi w ręce chwila oszołomienia, podszedłem do pewnego mężczyzny, który rozpacząco dymił:
Nie masz zapalniczki?
Uśmiechnął się, podając mi zapalniczkę. Spojrzał mi w twarz i, jakby sam na podłodze, osiadł na brudnym dachu wagonu. Musiałem się pochylić, by sam wziąć zapalniczkę. Zaciągnąłem się głęboko, wydobyłem pierścień dymu i poczułem ulgę. Drzwi otworzyły się, a ja, zanim wyszedłem na peron, poprawiłem maskę, zerknąwszy na mężczyznę, który drżał ze strachu.
Oj, biedaku, zobaczyć kości to chyba nie jest przyjemne mruknąłem. Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć. Twoja kolej jeszcze nie nadeszła, a ja właśnie wzięłam urlop, straciłam panowanie nad sobą. Ach, ta jasnowidka, nawet śmierć zauważy, choć jest ślepa. Człowiek nie ucieknie przed takimi ludźmi
Zgniatając się pod nosem, wyszedłem na peron nieznanego miasteczka. Do zobaczenia w wakacje, Aniele!



