WSPÓŁPODRÓŻNICZKA

21listopada 2025, WarszawaKraków, wagon sypialny

Kto by pomyślał, jakim niezwykłym towarzystwem mogę się spotkać w drodze? Nie mam pojęcia, w jaki sposób ta młoda, elegancko ubrana kobieta przekonała mnie, że ma w sobie talent wróżki. Samo nie wiem. Siedzieliśmy w jednym przedziale już ponad dwie godziny. Mała, czarna, lat około trzydziestu, z nowoczesną fryzurą i sylwetką, którą zazdrościłyby niejedna pulchniutka taka jak ja. Uśmiechnięta, gadatliwa. A jej oczy

Właściwie w jej oczach nie było nic szczególnego bo nosiła ciemne okulary przeciwsłoneczne. Co w tym szczególnego? pomyślałam, patrząc na szaropochmurny dzień, kiedy jesienne chmury przytłoczyły niebo. Ciemne szkła wydawały się nieco dziwne, może próbowała ukryć worki pod oczami albo siniaka. Kto z nas nie miał takiego?

Szukałam wymówek, by usprawiedliwić tak niecodzienne zachowanie, i znalazłam ich całkiem sporo. Lecz ciekawość wciąż mi dokuczała. Nie znałam jej dobrze. Wiedziałam tylko, że ma na imię Małgorzata i pracuje w branży usługowej. Zapytać nieznajomą: Po co pani w taką ciemną porę nosi okulary? wydawało się nieco niegrzeczne. A może ma jakiś problem ze wzrokiem?

Wolałam milczeć i podtrzymywać tę pustą, nic nieznaczącą rozmowę, typową w podróży między dwojgiem nieznajomych. Nagle Małgorzata zmieniła ton i zaproponowała:

Jadwijo, a może pozwolisz mi wróżyć? U mnie to się naprawdę udaje. Moja prababcia była profesjonalną wróżką, prawdziwą, a nie oszustką, których dziś pełno na każdym kroku. Czy nie chciałabyś poznać swego losu? To takie fascynujące!

Zadrżałam i odrzekłam:

Dziękuję, Małgorzato, ale nie wierzę w karty, a już na te wróżby nie mam ochoty.

W takim razie nie masz się czego bać

A skąd wiesz, że się boję? Po prostu nie chcę starałam się brzmieć pewnie, choć zauważyłam drżenie w jej ustach.

To twoja sprawa. Nikt nie zmusza, prawda?

Oczywiście powiedziałam, czując w głowie niepokojące swędzenie, jakbym mogła się drapać od środka. Nagle, zupełnie niespodziewanie, dodałam:

No dobra, czemu nie? choć w tym momencie myślałam o czymś zupełnie innym. Ten zwrot akcji nie spodobał mi się. Otworzyłam usta, by powiedzieć: Lepiej nie ryzykować, ale zamiast tego uśmiechnęłam się uprzejmie.

Małgorzata skinęła głową, sięgnęła do torebki i wyciągnęła aksamitny woreczek. Na małym stoliku przed nami położyła talię kart.

Wtedy zdjąła okulary i spojrzała na mnie dwa duże szkła całkowicie zakrywały jej oczy. Serce zamarło.

Jak będziesz wróżyć, jeśli nie widzisz? wyszeptałam przerażona.

Spokojnie, Jadwijo, czuję karty i znam je na pamięć. Nie mam zbyt wielu rozrywek w życiu, więc zaczynamy? odpowiedziała, zakładając okulary z powrotem, które jeszcze bardziej przerażały mnie swoim mrokiem.

Zignorowałam fakt, że nie mogła zobaczyć moich ruchów. Małgorzata rozłożyła karty w kręgu, przestrzegając tradycyjnych rytuałów, i rzekła:

Odwróć tę najbliżej, pokaże przeszłość.

Wyciągnęłam rękę, drżąc, i wzięłam kartę. Była zupełnie biała, bez żadnego rysunku. Wróżka zamyśliła się.

Dziwne. Biały arkusz oznacza, że nie było cię w przeszłości. Jak to możliwe?

Co to za dziwna talia? W normalnych kartach tak się nie zdarza próbowałam brzmieć pewnie, choć przechodził mnie dreszcz. Czy naprawdę trafiłam na jakąś szaloną?

Spróbujmy jeszcze raz. Wybierz dowolną kartę, jaką tylko chcesz.

Moim jedynym pragnieniem było szybko spakować się i wyjść z przedziału. Chciałam zeskoczyć na najbliższej stacji i nie słyszeć już tego głosu, nie czuć tych niewidzialnych mrowień w głowie. Mimo to, poddałam się jej woli, wzięłam kolejną kartę i odwróciłam ją. Wynik był taki sam. Coraz bardziej przekonywałam się, że to oszustwo, i zebrałam się na odwagę, by zapytać:

Może skończymy? Pewnie wszystkie karty są takie same. To żart, który mi się nie podoba!

Małgorzata wzdrygnęła się.

Zapewniam, karty są normalne, wzór jest naniesiony cienką igłą, czuję go palcami, ale teraz są zupełnie gładkie. Wierzę, że jestem w szoku. Spróbuj jeszcze, zadajmy pytanie o teraźniejszość, bądź odważna!

Westchnęłam, wzięłam dwie karty jednocześnie i dotknęłam ich powierzchni. Jak się spodziewałam, nie było żadnych kropek ani nakłuć czyste, błyszczące kartki. Rzuciłam je w stronę Małgorzaty.

Czy mogłabyś przestać? Powiedz szczerze, po co to wszystko?

Wyglądała na zagubioną i bladą.

Przysięgam, nie miałam takiego zamiaru, chciałam ci tylko trochę umilić podróż. Spróbujmy ostatni raz na przyszłość

No dobrze, spróbujmy parodiowałam ją, wściekła, i sięgnęłam po następną kartę. Gdy ją odwróciłam, chciałam najpierw pokazać Małgorzacie, ale przypomniałam sobie, że i tak jej nie zobaczy. Prawie krzyknęłam:

Przyszłość jest biała, biała jak śnieg. Co z tym zrobić?

Małgorzata nie tylko zbledziała, ale i pokryła się czerwonymi plamami nerwicowymi.

Czy to oznacza, że niedługo umrę?

Otworzyłam szeroko oczy, ale nie zamieniłam się w krzykną; po prostu w ciszy chwyciłam płaszcz i torbę, popatrzyłam w okno i z irytacją wypuściłam:

Skąd miałabym wiedzieć? Wszystko kiedyś się kończy Żegnaj, wysiądę na tej stacji, mam pilną sprawę i wybiegłam z przedziału, nie odwracając się. W głowie krążyło: Cholera, zepsuła mi nastrój! Znów te eksperymenty z ludźmi!

Wyszedłam na korytarz i wyciągnęłam papierosa z paczki. Ta niewidoma wpadła mnie w tak roztrzęsienie. Zwróciłam się do zamyślonego, palącego mężczyzny:

Nie ma zapałki?

Skinął głową, podając mi zapalniczkę i spojrzał w twarz, po czym powoli zsunął się po brudnym podłogowym murze. Musiałam pochylić się, by samodzielnie chwycić zapalniczkę. Zaciągnęłam się i wypuściłam pierścień dymu poczułam się lżej. Drzwi się otworzyły, a zanim wyszłam na peron, szybko poprawiłam maskę, rzutem spojrzałem na przerażonego mężczyznę.

Co za biedny, zobaczyć kości, to dopiero przyjemność! Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć. Twój czas jeszcze nie nadszedł, a ja jestem na urlopie, po prostu straciłam panowanie nad sobą! Ach, ta jasnowidzka, nawet Śmierć by się zgubiła przy niej, choćby była ślepa. Nie da się ich uniknąć

Pomknęłam po peronie nieznanego miasteczka, mrucząc pod nosem: Miłego urlopu, Jadwijo!.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 − pięć =

WSPÓŁPODRÓŻNICZKA