Jagoda właśnie wróciła z urlopu lekarskiego, a jej miejsce w biurze zajęła siostra jej męża Krysia.
Michał, znowu zapomniałeś zakręcić kran! Cała umywalka kipi w rdzawych strużkach! Jagoda stoi w łazience, przyglądając się pomarańczowym smugom na białej glazurze.
Jagodo, nie byłem dziś rano w łazience! głos Michała dochodzi z kuchni, podniesiony. Może po prostu zapomniałaś?
Miesiąc leżę na zwolnieniu, a co mi, woda w kranie otwierać?
Michał wyłania się z kuchni, wycierając ręce ręcznikiem.
Może po prostu zepsuło się samo. Zadzwońmy po hydraulika.
Jagoda macha ręką, nie chce się spierać. Po operacji nie ma siły, każdy ruch boli. Ostrożnie siada na krześle przy stole, a Michał podaje jej talerz z owsianką.
Jedz. Lekarz kazał, żebyś jadła regularnie.
Jagoda bierze łyżkę i powoli przeżuwa. Owsianka jest mdła, ale musi ją połknąć organizm odbudowuje się bardzo powoli.
Minął prawie miesiąc od czasu, kiedy przywieźli ją na karetkę. Zapalenie wyrostka miało komplikacje, trzeba było wyciąć, potem zapalenie się rozprzestrzeniło. Dwa tygodnie w szpitalu, kolejne dwa w domu. Jagoda przybrała na wadze, wyszła bladą, wyglądała na sześćdziesiątkę, choć ma czterdzieści pięć lat.
Michał, jak tam w pracy? Kogo dzwoniłeś? pyta między łyżkami.
Dzwoniłem do Antoniego Petruś. Powiedział, żebyś odpoczywała, nie spiesz się.
I to wszystko?
Tak. Co jeszcze?
Jagoda marszczy brwi. W głosie męża coś brzmi nieprawdziwie. Patrzy na niego uważniej. Michał odwraca wzrok i zaczyna energicznie szorować patelnię.
Michał, coś mi nie mówi się wprost.
Nic nie jest nie tak! Nie wymyślaj!
Nie wymyślam. Czuję to.
Michał westchnął, położył gąbkę i odwrócił się do żony.
Słuchaj, naprawdę wydarzyło się coś ważnego. Nie martw się.
Serce Jagody przyspiesza.
Co się stało?
Krysia znalazła się u was w biurze. Tymczasowo. Dopóki jesteś na zwolnieniu.
Cisza. Jagoda patrzy na męża, nie wierząc własnym uszom.
Krysia? Twoja siostra? Do naszej księgowości?
Tak. Pamiętasz, że szukała pracy? A Antoni zwolnił kogoś, więc wziął ją na zastępstwo.
Na moje miejsce mówi Jagoda z trudem.
Technicznie tak, ale to tylko na chwilę! Wrócisz, i wszystko będzie jak dawniej!
Jagoda odsuwa talerz. Apetyt znika w mig. Krysia dwudziestoletnia piękność o długich nogach, białym uśmiechu i ambicjach sięgających nieba.
Jagoda nigdy nie lubiła Krysi. Od pierwszego spotkania, kiedy Michał przedstawił ich sobie, poczuła chłód. Krysia patrzyła na nią z góry, jakby Jagoda nie była godna jej brata. Po ślubie przestała chować pogardę.
Michał poślubił księgową mówiła przyjaciółkom, a Jagoda słyszała. Wyobrażacie? Na księgową! Nudniej już nie wymyślić!
Michał jednak kochał Jagodę. Albo przynajmniej tak wydawało się. Mieli razem piętnaście lat, a Krysia zawsze trzymała się na uboczu, pojawiała się na imprezach, przynosiła drobne upominki, a potem znikała.
Teraz zajęła Jagodę miejsce.
Dlaczego nie powiedziałeś mi? pyta Jagoda, starając się nie drżeć.
Nie chciałem cię martwić. Byłaś chora.
Kiedy to się stało?
Dwa tygodnie temu.
Dwa tygodnie! A ty milczałeś!
Jagodo, spokojnie! To nie na zawsze! Wyzdrowiejesz, wyjdziesz, a Krysia odejdzie!
Krysia, powtarza Jagoda z goryczą. Zawsze Krysia.
Idzie do sypialni. Michał zostaje w kuchni, a Jagoda słyszy, jak szepcze sobie pod nosem. Leży na łóżku, patrzy w sufit. Krysia siedzi w jej miejscu, w biurze, przy jej biurku, rozmawia z Antonim, uśmiecha się jego charakterystycznym uśmiechem.
Zamykając oczy, przypomina sobie, jak dwadzieścia lat temu wstąpiła do tej firmy. Młoda, pełna entuzjazmu, zaczynała jako asystentka księgowa, a potem awansowała na specjalistkę główną. Znała każdy numer, każdy dokument. Pracowała sumiennie.
Teraz jej miejsce zajmuje obca osoba. Krewna, ale obca.
Jagoda spędza kolejny tydzień na zwolnieniu. Lekarz przedłuża urlop, twierdzi, że jeszcze za wcześnie wracać. Ale Jagoda chce wrócić do biura, wyrzucić Krysię jak intruza.
Michał namawia:
Poczekaj jeszcze trochę. Po co pośpiech? Zdrowie jest najważniejsze.
Jagoda czuje, że coś ukrywa. Michał przychodzi z pracy później niż zwykle, odpowiada na pytania omijająco, wieczorami długo rozmawia przy telefonie i uśmiecha się.
Z kim rozmawiasz? pyta Jagoda pewnego wieczoru.
z Krysią. Pyta o pracę, tłumaczę.
Dlaczego ona nie pyta mnie?
Pewnie nie chce cię niepokoić.
Jagoda milczy.
W końcu zwolnienie się kończy. Lekarz wypisuje, pozwala wrócić do pracy. Jagoda z rana starannie ubiera się, zakłada elegancki garnitur, robi makijaż, układa włosy. Patrzy w lustro i widzi bladą, starzejącą się kobietę, ale nie pokazuje tego.
Idę do pracy mówi Michałowi przy śniadaniu.
Jagodo, może jeszcze odpoczniesz? troszczy się. Wciąż jesteś słaba.
Jestem w porządku. Zwolnienie skończone, czas wrócić.
Michał odprowadza ją do drzwi, całuje w policzek.
Powodzenia.
Jagoda jedzie do biura autobusem, nerwowo myśląc, co ją czeka. Gdzie przywita się z kolegami? Co powie Antoni? A co zrobi Krysia?
Biuro mieści się w starym budynku w centrum Warszawy. Jagoda wjeżdża na trzecie piętro, puka do znanej drzwi. W recepcji siedzi Zofia, sekretarka.
Jagodo! cieszy się. Wróciłaś! Jak się masz?
Dobrze, wyzdrowiałam. Gdzie jest Antoni?
W swoim gabinecie. Wejdź.
Jagoda przechodzi korytarzem, mija dział księgowości. Rzuca okiem na swój stół i widzi Krysię w obcisłej sukience, z rozpuszczonymi włosami, jak paw. Rozmawia z Mariną, koleżanką Jagody, i śmieje się.
Jagoda odwraca się i idzie dalej. Puka do gabinetu szefa.
Proszę wejść!
Antoni Petruś siedzi przy biurku, przygląda się papierom. Widząc Jagodę, wstaje.
Jagodo! Dzień dobry! Jak się panowała?
Dzień dobry. Proszę, oto zwolnienie.
Antoni przyjmuje dokument, przegląda go szybko.
Dobrze, więc wracasz?
Tak, od dzisiaj.
Zatrzymuje się, kładzie kartkę na biurko.
Muszę z tobą porozmawiać. Usiądź.
Jagoda siada, serce bije szybciej.
Wiesz, że podczas twojej nieobecności wzięłam na twoje miejsce Krysię Mikhailównę, twoją… krewną.
Siostrę męża. Rozumiem.
Tak. I bardzo się sprawdziła. Szybko się włączyła, klienci zadowoleni.
Co chcesz powiedzieć?
Antoni odciąga się na krzesło, splata ręce na brzuchu.
Jagodo, jesteś świetną pracownicą. Ale po takiej operacji w twoim wieku może lepiej pomyśleć o lżejszym stanowisku?
Jagoda czuje, jak zimno rozlewa się po karku.
Zwolnić mnie?
Nie, po prostu proponuję przeniesienie do działu kadr, mniejsze obciążenie.
A moje miejsce zostanie zajęte przez Krysię?
Krótką odpowiedzią: tak.
Jagoda wstaje, ręce drżą, zaciska je w pięści.
Pracuję tu dwadzieścia lat. Dwadzieścia! Bez jednej pomyłki, bez skarg. A teraz… z powodu jakiejś dziewczyny?
Jagodo, nie bądź gniewna. To decyzja służbowa, nic osobistego.
Nic osobistego! podnosi głos. Odbierasz mi miejsce!
Proponuję alternatywę. Zostaniesz asystentką w kadrze, wynagrodzenie takie samo, obowiązki mniejsze.
Asystentka w kadrze… po dwudziestu latach jako specjalistka główna?
Antoni wzrusza ramionami.
Decyzja należy do ciebie. Przemyśl.
Jagoda wychodzi z gabinetu, ledwo powstrzymując łzy. Wraca do księgowości. Krysia odwraca się na krześle, widząc ją, uśmiecha się słodko.
Jagodziu! Cześć! Jak się czujesz?
Co tu robisz? zimno pyta.
Co? Pracuję. Antoni poprosił, zgodziłam się. Nie masz nic przeciw?
Oczywiście, że mam.
Uśmiech Krysi staje się ostrzejszy.
Jagodziu, nie bądź taka. To biznes, nic osobistego.
Słyszę tę frazę po raz drugi w ciągu dziesięciu minut. Wygląda na to, że ćwiczycie scenariusz z Antonim.
Krysia wzrusza ramionami, odwraca się do komputera.
Myśl, co chcesz. Jestem tu legalnie.
Jagoda stoi pośrodku biura, czując spojrzenia kolegów i koleżanek Marinę, Zofię, Olega. Wszyscy unikają wzroku, niepewnie.
Nikt nic nie powie? pyta w pustkę. Wszystko się zgadza?
Cisza.
Doskonale mówi Jagoda i kieruje się do wyjścia.
Wychodzi, schodzi na ulicę, siada na ławkę przy wejściu do bloku, wyciąga telefon i dzwoni do Michała.
Jagodo, jak tam? Wyszłaś do pracy?
Przeniosła mnie tam, twoja siostra zajęła moje miejsce. Czy wiesz o tym?
Krysia mówi, że Antoni jest zadowolony z jej pracy
Ty wiedziałeś, że mnie przesuwają?!
Nie przesuwają! Po prostu proponują inny wariant
To spisek! głos Jagody drży. Ty, twoja siostra, szef! Wszyscy przeciwko mnie!
Nie przeciwko! Jagodo, uspokój się!
Jagoda odkłada słuchawkę. Przechodzi obok przechodniów, samochodów, a w jej życiu nie ma już miejsca.
Przypomina sobie, jak poznała Michała. Mieli po trzydzieści lat, oboje zmęczeni samotnością. On był inżynierem, ona księgową. Spotkali się na urodzinach wspólnego znajomego, wymienili numery, zaczęli się spotykać. Michał był spokojny, niezawodny. Jagoda szukała stabilności, a on dał jej to. Po pół roku wzięli ślub, wynajęli mieszkanie, później je kupili. Żyli spokojnie, w zgodzie. Dzieci nie przyszły Jagoda miała problemy zdrowotne, ale Michał nie narzekał.
Krysia pojawiła się na weselu, młodsza siostra Michała, piękna i odważna. Przywitała brata, spojrzała na Jagodę osądzająco i rzekła:
No cóż, gratuluję. Ktoś w końcu ma szczęście!
Jagoda milczała, nie chcąc psuć zabawy, ale fraza utkwiła w pamięci.
Przez lata Krysia trzymała się na uboczu, studiowała, pracowała tu i tam. Michał wspierał ją finansowo, Jagoda milczała. Teraz ta rodzina wyrwała jej kawałek życia.
Wieczorem Jagoda wraca do domu, Michał czeka w kuchni, próbuje przygotować obiad. Widząc żonę, podryguje:
Jagodziu, porozmawiajmy spokojnie
Nie chcę rozmawiać.
Proszę! Nie chciałem, żeby tak wyszło!
A jak chciałeś? Jagoda odwraca się, a w jej oczach wyłania się ból, który sprawia, że Michał skulony. Chciałeś, żebym spokojnie oddała ci miejsce swojej siostce? Żebyś się cieszył?
Myślałem, że to tymczasowe! Dopóki jesteś chora!
Antoni zaproponował mi stanowisko asystenta w kadrze. Asystenta! To upokorzenie!
OdJagoda wstała, zamknęła drzwi za sobą i ruszyła w stronę nowego życia.



