Wnuczka

Weronika zasnęła dopiero nad ranem. Gdy otworzyła oczy, pokój zalewało światło słoneczne, a przy łóżku stał Jakub i uśmiechał się.

„Czekałam na ciebie całą noc. Gdzie byłeś?”

„Moja mała, widzisz, nic mi się nie stało. Ubierz się, pójdziemy coś zjeść” – powiedział Jakub.

Na zewnątrz było ciepło jak w środku lata.

„Chcesz lody?” – Nie czekając na odpowiedź, Jakub podszedł do kiosku i kupił jej ulubione lody karmelowe w wafelku.

„Jesteś w dobrym humorze. Wygrałeś w karty?” – spytała Weronika, zlizując wierzch lodów.

„Nie zgadłaś. Mam pewien pomysł. I do jego realizacji potrzebuję twojej pomocy.”

„Ale nigdy mnie ze sobą nie brałeś. Co mam robić?”

„Nic. Po prostu bądź przy mnie. Ale jeśli nie chcesz, poradzę sobie sam.”

„Nie, idę z tobą” – szybko zgodziła się Weronika.

„Wiedziałem, że się zgodzisz. Możesz wybrać białą sukienkę” – powiedział Jakub pobłażliwie, w dobrym nastroju.

„Naprawdę? Oświadczasz mi się?” – ucieszyła się dziewczyna, zapominając nawet o lodach w ręce.

Żadnej kobiecie Jakub nie pozwalał nawet wspomnieć o małżeństwie. Ale Weronika była inna. Stała się jego talizmanem, przynosiła szczęście. Rok temu uratował ją przed trzema chuliganami.

Weronika mieszkała z matką w małym miasteczku. Po odejściu ojca matka zaczęła pić. Stało się jeszcze gorzej, gdy przyprowadziła do domu mężczyznę i oznajmiła, że będzie z nimi mieszkał. Współlokator patrzył na Weronikę z nieukrywanym zainteresowaniem, a pewnego dnia próbował zaprowadzić ją do łóżka. Dziewczyna uciekła, wsiadła do pociągu i znalazła się w Warszawie.

Bez pieniędzy, bez znajomych. Co robić? Gdzie iść? Jej zagubiony wygląd przyciągnął uwagę grupy chłopaków, którzy kręcili się po dworcu w poszukiwaniu łatwych ofiar. Wszystko mogło skończyć się dla Weroniki tragicznie, ale na jej krzyk przybiegł Jakub i odbił ją od napastników. Od tamtej pory byli razem.

Weronika zakochała się w Jakubie. Wysoki, przystojny, dobrze ubrany, z uśmiechem, który od razu budził zaufanie. Przy nim czuła się bezpiecznie, choć Jakub nie ukrywał, że zajmuje się nie do końca uczciwymi sprawami. Nigdy jednak nie wciągał jej w swoje interesy.

Usiedli na ławce nad Wisłą. Lody szybko topniały na słońcu, wafelek rozmókł, słodka woda spływała po dłoni, przeciekając przez palce i kapnąwszy na sukienkę.

„Cholera!” – Weronika wstała gwałtownie, odsuwając rękę z lodami, by nie ubrudzić się jeszcze bardziej.

„Wyrzuć to już” – leniwie mrużąc oczy w słońcu, jak syty kot, powiedział Jakub.

Weronika cisnęła rozmokły wafelek do kosza, zlizała resztki lodów z ręki. *”Jaka ona jeszcze dziecinna”* – pomyślał Jakub z czułością.

„Sprawa jest pewna, ale trzeba wszystko dobrze przemyśleć. Nie można się pomylić. Chłopak z narzeczoną wzbudzi większe zaufanie niż ja sam.”

„Z narzeczoną?” – powtórzyła Weronika, siadając ponownie.

„W końcu jesteś moją narzeczoną” – Jakub objął ją za ramiona, a ona przytuliła się do niego.

„Wczoraj przypadkiem dowiedziałem się o pewnej starszej pani. Nie ma już nikogo. Mąż dawno nie żyje, a jedyny syn zginął kilka lat temu na misji. Ciągle o tym zapomina i czeka na niego wieczorami. Na palcu nosi pierścień, nigdy go nie zdejmuje. Myślę, że takich skarbów ma więcej. Jej mąż nie był zwykłym człowiekiem.”

„Chcesz ukraść jej kosztowności?” – domyśliła się Weronika.

„Nie, nie chcę hałasu. Sama nam je odda. Pojawimy się u niej jako wnuk z narzeczoną. Łapiesz? Twoim zadaniem jest sprawić, by chciała podarować ci swoje precjoza na ślub.”

Jakub miał swoje zasady. Weronika poczuła litość dla staruszki. Jedno to oszukiwać bogatych urzędników i ich żony, a co innego – samotną, ufną kobietę. Zamyśliła się.

„Kup skromną sukienkę, która na pewno się jej spodoba” – nie zauważając jej zamyślenia, powiedział Jakub.

„A jeśli się zorientuje? Nie rozpozna w tobie wnuka? Chyba nie jesteś podobny do jej syna.”

„Ma kiepską pamięć, a i widziała go dawno.”

Dwa dni później Jakub z Weroniką stali przed żelaznymi drzwiami na trzecim piętrze starej kamienicy. Jakub spojrzał na Weronikę oceniająco i był zadowolony z jej skromnego wyglądu. Sam, jak zawsze, był elegancki i pełen uroku.

„Mów jak najmniej, dobrze?”
Weronika skinęła głową.

Jakub nacisnął dzwonek. Za drzwiami rozległy się szurające kroki, zaskoczył zamek. Weronika spodziewała się zobaczyć staruszkę, ale przed nią stała niska, starsza kobieta w staromodnej sukience z białym koronkowym kołnierzykiem. Puszyste siwe włosy spięte z tyłu spinką z czarną kokardą.

„Kogo państwo szukają?” – spytała kobieta.

„Panią, jeśli to Anna Nowak. Może to zabrzmi dziwnie, ale jestem pani wnukiem” – powiedział Jakub poważnie.

„Nie rozumiem…” – Kobieta zamrugała zmieszana. „Mój syn nigdy nie był żonaty. Mylisz się, młody człowieku.”

„Możemy wejść?” – Jakub uśmiechnął się jednym ze swoich czarujących uśmiechów. Jego uśmiech działał na ludzi bezbłędnie.

„Tak, oczywiście.” – Anna ustąpiła, wpuszczając ich do środka.

„Wszystko tu dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem. To on?” – Jakub wskazał na zdjęcie młodego mężczyzny w mundurze.

„Mama ma inne zdjęcie, jeszcze z czasów szkoły oficerskiej” – odwrócił się do Anny.

„Wciąż nie bardzo rozumiem…” – cicho powiedziała.

„Jestem z Krakowa. Pani syn tam służył? Mama poznała go kilka miesięcy przed wyjazdem. Gdy wyjechał, okazało się, że jest w ciąży. Nie pisał, nie dzwonił, nie wiedziała, jak mu powiedzieć. Nigdy nie mówiła mi o ojcu, myślała, że ją porzucił. Dopiero niedawno mi wszystko wyjaśniła. Odnalazłem panią, dowiedziałem się, że ojciec zginął…”

Anna westchnęła ciężko i opadła naAle Weronika nagle się odwróciła i powiedziała: „Nie możemy tego zrobić, bo prawdziwym skarbem jest człowiek, który potrafi zachować dobro nawet wśród zła”, i wtedy Jakub zrozumiał, że jego życie może być czymś więcej niż tylko oszustwami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 3 =

Wnuczka