Jest mama i jest córka. Taką córką okazuje się dziewczynka przyjaciółki Iwona.
Wakacyjny wyjazd do Turcji kończy się ciążą, a potem porodem. Na świat przychodzi Kasia. Słomkowa, z czarnymi oczkami dziewczynka.
Iwona pracuje, a jej córka opiekuje się malutką, jednak wieczorami ucieka od codzienności.
Czasem przyprowadza kogoś. Mama wie o tym, ale nie wtrąca się w sprawy córki.
Gdy Kasi kończy pięć lat, Iwona mówi, że wyprowadza się do mężczyzny. Decyduje o swoim losie, on jeszcze nie wie o dziecku. Prosi matkę, aby Kasia mogła z nią zamieszkać.
Babcia musi przejść na niską emeryturę i zrezygnować z pracy. Iwona od czasu do czasu dorzuca pieniądze.
Kasia bardzo tęskni za mamą. Z żalu wpatruje się w okno i reaguje na każdy dźwięk w korytarzu.
Iwona pojawia się coraz rzadziej, przelewa matce pieniądze na kartę.
Pewnego dnia postanawia odwiedzić córkę. Kupuje prezenty, słodycze i przychodzi pod wieczór, gdy Kasia po kąpieli już siedzi w piżamie i ogląda ulubiony program Dobranoc, kochane.
Po usłyszeniu głosu mamy, Kasia skacze z kanapy, rzuca się na Iwonę i mocno obejmuje ją rękami: Mamusiu, kocham cię! Tęskniłam tak bardzo!.
Kasia, pozwól mamie odetchnąć, mówi Iwona, i ja cię kocham.
Jednak dziewczynka trzyma się tak mocno, że mama ledwo odsuwa małe dłonie.
Wtedy Kasia chwyta mamę za nogi:
Nie odejdziesz? Nie zostawisz mnie już nigdy? Teraz jesteśmy razem na zawsze?
Wytrwaj jeszcze, Kasiu, zaraz przyjdę po ciebie. A teraz muszę iść odpisuje Iwona.
W tym momencie siedzę w kuchni, łzy leją się strumieniami. Przyjaciółka szuka w apteczce Tabletki rozkurczowe.
Iwona żegna się, zamyka drzwi z głośnym trzaskiem. Kasia siedzi na podłodze, ręce trzyma na kolanach. Nie płacze, po prostu wpatruje się w jedną punkt.
Mamo mnie nie kocha, zostawiła mnie. Nie mam taty. Wszyscy mają, a ja nie mam.
Córeczko, ja jestem tu, mówi babcia, podnosząc Kasię z podłogi.
Kasia przytula babcię, kładzie głowę na jej ramieniu.
Babciu, opowiesz mi bajkę o kogucie i lisiczce?
Oczywiście, zaraz położę cię i opowiem.
Macham przyjaciółce ręką, że odchodzę, a ona odpisuje spojrzeniem.
Niech Bóg da zdrowie babci, żeby mogła wyrosnąć dziecko. Może mama jeszcze się rozmyśli. W życiu wszystko się zdarza.
Miałam kiedyś podobną sytuację w czasach PRL, kiedy kobieta połączyła się z mężczyzną i nie powiedziała o dziecku. Po roku wszystko wyszło na jaw, gdy potrzebna była pomoc medyczna matki.
Mężczyzna, gdy dowiedział się, jak potraktowała swoje dziecko, zostawił ją. Powiedział, że taka matka nie jest potrzebna jego przyszłym dzieciom.
Wciąż chcę wierzyć w lepsze jutro.



