Wnuczka Babci: Sekrety Rodzinnych Skarbów

Babcia była moją matką, a ona kobietą, którą nazywała się synowa, bo tak brzmiało w tym dziwnym śnie. Tą kobietą była córka mojej przyjaciółki Anny.

Wakacyjna wyprawa na Cypr zakończyła się ciążą, potem porodem. Na świat przyszedł mały Kacperek garbaty, o ciemnych oczach, skórze przytulonej słonem.

Anna pracowała, a jej córka, mała Zosiunia, opiekowała się Kacperkiem, ale wieczorami uciekała od codzienności, szukając wytchnienia. Czasem przywoływała kogoś do domu. Matka wiedziała o tym, ale nie wtrącała się w sprawy córki.

Kiedy Kacperek miał pięć lat, Anna oznajmiła, że wyjeżdża do mężczyzny. Los jej się układał, a on nie miał pojęcia o dziecku. Prosiła matkę, by Kacperek mógł u niej mieszkać.

Matka musiała rozliczyć się z pracy i przejść na skromną emeryturę w złotówkach. Anna od czasu do czasu wrzucała trochę pieniędzy na kartę.

Kacperek tęsknił za matką. Z żalu wpatrywał się w okno i drgał przy każdym dźwięku w klatce schodowej.

Anna pojawiała się coraz rzadziej, przelewała matce pieniądze na kartę.

Pewnego dnia postanowiła odwiedzić synową. Kupiła prezenty, słodycze i przybyła pod wieczór, kiedy Kacperek po kąpieli już siedział w piżamie i oglądał ulubiony program Dobranoc, maluszki.

Gdy usłyszał głos matki, wskoczył z kanapy, rzucił się na Annę i mocno objął ją ramionami: Mamusiu, kochana! Tak tęskniłem! Kocham Cię!

Kacprze, mamo boli, odpuść mi ręce. Ja też Cię kocham powiedziała Anna, prócznąc, ale chłopiec trzymał się tak mocno, że matka ledwo rozluźniła małe rączki.

Wtedy Kacperek przytulił Annę za nogi: Nie odejdziesz? Nie zostawisz mnie już? Jesteśmy teraz razem, na zawsze?

Poczekaj chwilę, Kacprze, zaraz mama Cię zabierze. Muszę już iść odparła Anna.

W tym momencie siedziałam w kuchni, łzy spływały jak grad. Przyjaciółka przeszukiwała apteczkę w poszukiwaniu walerianu.

Anna pożegnała się, zamknęła drzwi trzaskiem. Kacperek siedział na podłodze, ręce pod kolanami, nie płakał, tylko wpatrywał się w jedną kropkę.

Mama mnie nie kocha, zostawiła. Nie mam taty. Wszyscy mają, a ja nie mam rzekł cicho.

Dzieciaku, ja jestem, szepnęła babcia, podnosząc Kacpra z podłogi.

Kacperek przytulił babcię, przyłożył głowę do jej ramienia.

Babciu, opowiesz mi bajkę o kogucie i lisie? zapytał.

Oczywiście, już cię położę i opowiem odparła, a ja machnęłam ręką do Anny, że odchodzę, a ona odpowiedziała mi spojrzeniem.

Niech Bóg błogosławi babci, by wyrosła dziecko. Może matka jeszcze się rozmyśli. W życiu zdarzają się różne rzeczy.

Miałam kiedyś, w czasach PRL-u, historię, w której kobieta połączyła się z mężczyzną i nie wspomniała o dziecku. Rok później wszystko wyszło na jaw, gdy potrzebna była pomoc medyczna matki.

Mężczyzna, dowiedziawszy się, jak potraktowano jego dziecko, rzucił ją. Powiedział, że taka matka nie jest potrzebna jego przyszłym dzieciom.

Lecz wciąż chcę wierzyć w lepsze jutro.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + 11 =

Wnuczka Babci: Sekrety Rodzinnych Skarbów