Własny syn zdradził swoją matkę – bolesna historia rodzinnej niewdzięczności

**Dziennik osobisty**

Od samego początku wszyscy wiedzieli, że mój syn, Mikołaj, będzie kimś wyjątkowym. Już jako mały chłopiec zachwycał urodą miał te niebieskie oczy i jasne loczki, które sprawiały, że każda sąsiadka chciała go przytulić. A on? Uśmiechał się słodko, jakby wiedział, jak bardzo go pragną. W szkole dziewczyny walczyły o jego uwagę, a on wybrał Kasię. Nie była ani szczególnie ładna, ani mądra, ale jej ojciec dyrektor lokalnego zakładu. I suknia na studniówce u niej najdroższa. I na studia się dostała. Tak to się potoczyło złapała go za rękę tamtego wieczoru i nie puściła przez lata, aż poprowadziła do ołtarza.

***

**Życie, jakie jest**

Małym Mikołajkiem zachwycali się wszyscy. Piękny, ułożony gdy ktoś wziął go na ręce, tulił się jak własne dziecko. Cukierki dostawał nawet od obcych. Maria bała się, żeby go nie zauroczyli. W szkole? Dziewczyny kłóciły się o to, która będzie z nim siedzieć, a potem która będzie jego pierwszą miłością. Mikołaj prymus, sportowiec. Tylko biedny jak mysz kościelna. Ale miejscowe elegantki nie zwracały uwagi, że ich idol nosił te same dżinsy, aż przetarły się na kolanach. Innego wyśmialiby, ale jego? Nigdy. Na studniówce wszystkie chciały z nim tańczyć. Wybrał Kasię.

Maria przed ślubem sprzedała prosiaka, dała synowi pieniądze i tyle. Wziął te kilka tysięcy złotych i poszedł

* * *

Do wsi Maria przyjechała z małym chłopcem na rękach. Czy to ludzie wymyślili, czy naprawdę tak było kto wie. Podobno dom kupił jej ojciec dziecka, by nie rościła pretensji, bo on był żonaty. Nikt ze wsi nigdy nie widział jej rodziny. Żyła skromnie pracowała w sklepie, trzymała kury i króliki. Zalotnicy się trafiali, ale gdzie tam! Mam swojego męża! śmiała się. Śmiech na pokaz.

Gdy zaprowadziła Mikołaja do pierwszej klasy, od razu zauważyła Wiktora nauczyciela wuefu, świeżo po studiach. Spotkali się wzrokiem przypadkiem. Potem już celowo. Zbliżyli się niepostrzeżenie. On uczył Mikołaja naprawiać rower, zimą chodzili razem do lasu, wiosną sadzili warzywa. Maria bała się powiedzieć synowi prawdy, bo widziała gdy przytulała Wiktora, chłopiec zastygał jak skamieniały.

Dlaczego, synku? On jest dobry! Będzie twoim tatą szeptała, gdy Wiktor już wyszedł.

Nie chcę, żebyś go kochała! Tylko mnie! burknął.

Pewnego ranka Mikołaj zobaczył ich razem w łóżku.

Od teraz tak już będzie, chłopcze! objął go Wiktor, który naprawdę chciał być dla niego ojcem.

Nie będzie! Wynoś się! wrzasnął. Nie zjadł śniadania, uciekł. Maria znalazła go dopiero wieczorem.

On jest w domu? zapytał przez łzy.

Jest

Niech idzie. Albo ja nie wrócę.

Synku On cię nigdy nie skrzywdził. Będziemy rodziną, jak wszyscy

Nie chcę jak wszyscy! Tylko z tobą! On nie jest moim ojcem!

Wiktor wyszedł z walizką, tak jak przyszedł. Pocałował Marię w czoło.

Zastanów się, Mikołaj. Nie jestem waszym wrogiem.

Nie! odwrócił się.

Jeśli go przyjmiesz, ucieknę! rzucił, gdy brama się zamknęła.

Maria wybrała syna. Wiktor wyjechał podobno daleko, bo nikt go już nie widział. A Maria w Sylwestra urodziła drugiego syna Jurka. Bała się, że starszy go nie zaakceptuje, ale Mikołaj nawet nie spytał, skąd się wziął. Kochał brata, opiekował się nim. A Maria? Ciągle czuła winę.

Mój Mikołaj taki dojrzały chwaliła się sąsiadkom. Złote dziecko, to ja u niego rady pytam.

Tamte tylko prychały, bo wiedziały, że to przez jego radę Maria została sama.

Gdy Mikołaj zaczął spotykać się z Kasią, Maria była szczęśliwa. Z dobrej rodziny, pomogą mu się ustatkować myślała.

W sobotę czekała na niego z pierogami i galaretą. Pociąg dawno odjechał, a jego nie ma.

Mamo! przybiegł Jurek ze stadionu. Mikołaj poszedł do Kasi!

Nie przysz

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × jeden =

Własny syn zdradził swoją matkę – bolesna historia rodzinnej niewdzięczności