Właśnie pomyślałam, że chyba jesteśmy jakąś pokręconą rodziną

Właśnie pomyślałam, że chyba jesteśmy jakąś nienormalną rodziną powiedziała Aneta, leżąc już w łóżku.

Jak to dobrze, że mam ciebie odparł Krzysztof, przytulając żonę.

A ja jestem szczęśliwa, że jesteś ze mną! uśmiechnęła się.

No a z kim niby miałbym być? zaśmiał się mąż. Oczywiście tylko z tobą. Bo ty jesteś moim przeznaczeniem. Najlepszą kobietą na świecie.

Aneta nic nie odpowiedziała, tylko pocałowała go w policzek i pospieszyła do kuchni wyciągać z piekarnika szarlotkę.

Tego dnia Kowalscy obchodzili srebrne wesele. Postanowili świętować skromnie, w gronie najbliższych tylko oni dwoje i ich dzieci. Mieli ich dwoje: syna Jakuba, ucznia drugiej klasy liceum, oraz córkę Zuzannę.

Dziewczyna niedawno skończyła studia, dostała pracę i wyprowadziła się od rodziców. Wynajęła mieszkanie niedaleko biura. Choć Aneta przekonywała, że w domu miejsca starczy dla wszystkich, Zuzia upierała się przy niezależności.

Po co wydawać pieniądze na czynsz? pytała Aneta. Masz tu swój pokój, żyjemy zgodnie, po co się odłączać? Jak wyjdziesz za mąż, to się wyprowadzisz.

Mamo, kocham was oboje i wiem, że mnie nie wyrzucacie, ale chcę spróbować samodzielności. I nie gniewaj się, ale tak pysznie gotujesz i pieczesz, że boję się zamienić w słonia. Ty jesteś taka szczupła, jesz i nie tyjesz, a ja, niestety, nie odziedziczyłam tego po tobie! Muszę dbać o figurę, a jak mam to robić, mieszkając z wami? Przecież nie sposób odmówić twoich smakołyków!

Aneta uśmiechnęła się, patrząc na córkę. Zuzia wcale nie była do niej podobna. Aneta była drobna i szczupła, wręcz chuda. Często brano ją z tyłu za nastolatkę. Wyglądała bardzo zwyczajnie, nie używała prawie makijażu, włosy zwykle zbierała w kucyk, ubierała się skromnie. Zuzia zaś była prawdziwą pięknością poszła w ojca.

Krzysztof był przystojnym mężczyzną wysoki, dobrze zbudowany. Z wiekiem trochę przytył, ale nic dziwnego przy Anetowych ciastach. W młodości był bardzo przystojny, i nawet teraz, w wieku czterdziestu ośmiu lat, nadal robił wrażenie.

Aneta wiedziała, że przy nim wyglądała niepozornie. Przywykła już do szeptów za swoimi plecami i nie zwracała na nie uwagi, bo była pewna dla męża była najpiękniejszą i najwspanialszą kobietą na świecie.

***

Gdy Aneta poznała Krzysztofa, miała dwadzieścia lat, on dwadzieścia dwa.

Tego wrześniowego dnia studentka Aneta szła na urodziny swojej koleżanki i przyjaciółki Ewy. Prezent przygotowała wcześniej, ale po drodze wstąpiła jeszcze po mały bukiet kwiatów.

W kwiaciarni, do której weszła, był tylko jeden klient młody chłopak wybierał kwiaty. Sprzedawczyni, sympatyczna dziewczyna, podsuwała mu różne opcje, patrząc na niego z wyraźnym zainteresowaniem. Aneta też na niego spojrzała i zrozumiała, dlaczego ekspedientka się ożywia. Chłopak był wyjątkowo przystojny.

*Z taką urodą to tylko w filmach grać pomyślała wtedy Aneta. Może i jest aktorem?*

Tymczasem młody mężczyzna też ją zauważył i zwrócił się do niej:

Pani uważa, który bukiet lepszy? Ten z czerwonymi różami, czy ten z piwoniami?

Aneta zmieszała się, nie spodziewała się, że ten przystojniak do niej zagada, ale odpowiedziała:

Wybrałabym piwonie, choć większość dziewczyn woli róże.

A pani dziewczynie jakie kwiaty się podobają? spytała sprzedawczyni.

Mojej dziewczynie? powtórzył zdziwiony. Nie, kwiaty nie są dla mojej dziewczyny, nawet nie znam tej osoby.

Jak to? zdziwiły się jednocześnie Aneta i ekspedientka.

Kolega idzie na urodziny kuzynki i wciągnął mnie na tę imprezę wyjaśnił. Nie mogę przecież przyjść z pustymi rękami, więc kupuję kwiaty. A wybór taki, że nie wiem, co wybrać.

Jeśli kupi pan róże, na pewno się nie pomyli powiedziała Aneta. Wszystkie dziewczyny je lubią.

Pani też? spytał nagle.

Aneta poczuła, że się rumieni. Spuściła wzrok i odparła:

Ja najbardziej lubię polne kwiaty, ale róże też. Chyba każdy je lubi.

Ciekawe uśmiechnął się. Ja też wolę polne. Moja mama zawsze przywozi z działki bukiety, tam niedaleko jest łąka, pełna różnych kwiatów. W nich jest jakaś szczególna uroda niby niepozorne, a gdy się przyjrzeć, zachwycają.

Kupił bukiet róż i wyszedł, uśmiechając się do Anety.

Jaki przystojny, prawda? westchnęła sprzedawczyni. Chociażby ten uśmiech! Wygląda jak aktor.

Też tak pomyślałam przyznała Aneta.

Kupiła małe chryzantemy i poszła na przyjęcie.

Jakież było jej zdziwienie, gdy na imprezie zobaczyła tego samego chłopaka! Okazało się, że nazywa się Krzysiek i przyszedł ze swoim kolegą Tomkiem, kuzynem solenizantki.

On też był zaskoczony, widząc dziewczynę z kwiaciarni. Cały czas na nią zerkał i się uśmiechał. Aneta też nieśmiało odpowiadała uśmiechem. W końcu podszedł do niej i zaczęli rozmawiać.

Nie pamiętała już, o czym wtedy mówili. Krzysiek coś pytał, ona odpowiadała, on coś opowiadał, a ona słuchała

I nie rozumiała, po co on przy niej siedzi, po co się uśmiecha i zwraca na nią uwagę. Widziała kątem oka, że Ewa jest jakoś zdenerwowana.

Gdy zaczęła grać muzyka, Ewa podeszła i zaprosiła Krzysztofa do tańca. On jakoś przepraszająco spojrzał na Anetę i poszedł tańczyć.

Potem wrócił do Anety. A gdy zbierała się do domu, zaproponował, że ją odprowadzi.

Następnego dnia Ewa w ogóle się do niej nie odezwała.

Naprawdę nie rozumiesz? syknęła, gdy Aneta zapytała, o co chodzi.

Tomek przyprowadził Krzysztofa specjalnie dla mnie! Chcieli nas ze sobą poznać. A ty wszystko zepsułaś! Cały wieczór z nim flirtowałaś,

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × dwa =

Właśnie pomyślałam, że chyba jesteśmy jakąś pokręconą rodziną