Od najwcześniejszych lat, jakie pamiętała, Bogna Szymańska wiedziała, że jej życie nie będzie takie jak innych dziewczyn.
Jedna chwila z dzieciństwa zmieniła wszystko pozostawiając ślad zarówno na jej twarzy, jak i w sercu.
Gdy miała zaledwie sześć lat, przeżyła straszliwy wypadek, który pokrył większość jej twarzy bliznami. Jej matka, Alina, kobieta o nieugiętej woli i ogromnej sile, poświęciła się całkowicie opiece nad córką. Tamten wypadek zabrał nie tylko nieskazitelną skórę Bogny, ale także jej niewinność, a życie matki zamienił w nieustanną walkę o przetrwanie.
Bogna dorastała, wiedząc, że ludzie najpierw widzą jej blizny, a dopiero potem ją samą. Stało się to jednocześnie przekleństwem i w dziwny sposób tarczą. Rozumiała, że większość mężczyzn nigdy nie spojrzy poza jej twarz, i w milczeniu pogodziła się z tym, że szanse na miłość są nikłe.
Ale matka nigdy nie przestała jej przekonywać, że jest inaczej.
Nie martw się, Boguś mówiła Alina delikatnie, odgarniając włosy córki. Kiedyś uzbieramy na dobrego specjalistę. Zobaczysz znów będziesz piękna.
Alina wierzyła w to całym sercem. Była lekarzem, ale pracowała na dodatkowych zmianach, oszczędzając każdy grosz w starej blaszanej puszce, odmawiając sobie nawet podstawowych rzeczy.
Bogna często protestowała.
Mamo, przestań się zamęczać. Jestem taka, jaka jestem. Może nawet lepiej nie skończę z kimś takim jak ojciec.
Jej ojciec, Witold, zniknął zaraz po wypadku. Bogna dorastała w przekonaniu, że je porzucił. Alina nigdy nie mówiła o nim źle. Przechowywała stare zdjęcie młodszą Alinę z warkoczem i wysokiego, ciemnowłosego mężczyznę u jej boku. Bogny jeszcze nie było na świecie nosiła ją wówczas pod sercem.
Był dobrym człowiekiem upierała się Alina. Nie znamy całej prawdy. Może coś się wydarzyło.
Lecz gorycz w sercu Bogny nigdy nie zelżała. Jej zdaniem, żaden dobry człowiek nie opuściłby rodziny w najtrudniejszej chwili.
Gdy lata później Alina zmarła na powikłania oddechowe, z którymi cicho walczyła, Bogna znalazła w jej rzeczach pamiętnik. Na pożółkłych kartkach Alina wyznała, że Witold mógł mieć inną rodzinę syna o imieniu Artur w sąsiednim miasteczku.
Może po prostu zaczął nowe życie bez nas napisała Alina. Nigdy nie powiedziałam Bogusi. Każde dziecko zasługuje, by wierzyć, że ojciec je kocha.
To wyznanie nie ukoiło urazy Bogny, ale pogłębiło jej zrozumienie poświęceń matki. Alina nosiła swój ból w milczeniu, by córka mogła dorastać bez zatruwającego serce gniewu.
Po pogrzebie przyjaciółka Aliny, Ewa Kowalska, zabrała Bognę na bok.
Twoja matka była z ciebie dumna powiedziała Ewa. Mówiła, że dawno by jej nie było, gdyby nie ty. Nigdy nie obwiniaj siebie.
Ewa stała się dla Bogny oparciem. Lecz lata po śmierci matki były samotne. Zdjęcie rodziców stało się jej najcenniejszą pamiątką. Nos


