Witold dorastał bez matki i ojca, był wychowywany przez dziadków. Gdy dorósł, zapewnili dalszą naukę i opłacili mu studia. To właśnie tam chłopak poznał Oliwię, swoją pierwszą miłość. Jego wybranka miała prawie taki sam los jak on. Została wychowana przez babcię i nigdy nie widziała swoich rodziców. Oliwia była uroczą dziewczyną, jakby wyciągniętą z ludowej bajki: długi przyozdobiony warkocz, niebieskie oczy, suknie sięgające podłogi. Ogólnie rzecz biorąc, była piękna. Witold traktował ich związek poważnie, ale nie spieszył się z przedstawieniem swojej dziewczyny dziadkom. Jednak po 7 miesiącach znajomości, dziewczyna zaszła w ciążę. Pojechali wtedy do domu rodzinnego Witolda. Babcia na początku nie lubiła dziewczyny, bo kogoś jej przypominała.
Bombardowała ją pytaniami, była zainteresowana, aby wiedzieć wszystko o wybrance wnuka. Dziewczyna opowiedziała, że jej babcia była kiedyś zakochana w mężczyźnie, który był żonaty. Próbowała zatrzymać mężczyznę, ale ten został przy rodzinie. Wszystko ułożyło się w całość dla babci Witka, to właśnie ta kobieta, o której opowiadała Oliwia i którą nazywała swoją babcią, próbowała wiele lat temu, zniszczyć jej rodzinę. Niedługo potem, dom dziewczyny spłonął, a Witold przywiózł ją do swojego domu. Babcia chłopaka pracowała kiedyś w laboratorium i pobrała od pary próbkę krwi. Po rozmowie ze znajomym lekarzem, wróciła do domu z potrzebnymi wynikami i zrobiła wszystko, aby pozbyć się Oliwii.
Twierdziła, że jest w ciąży z innym mężczyzną, wnuk uwierzył babci i wyrzucili dziewczynę z domu. Tylko dziadek nie wierzył żonie i poszedł za Oliwią, aby jej pomóc. W końcu była to wnuczka, jego dawno zapomnianej miłości. Wkrótce zmarła babcia Witolda, a dwa lata później dziadek. Ostatnim życzeniem dziadka było, aby wnuk pogodził się z Oliwią. Chłopak postanowił spełnić prośbę dziadka i pojechał do Oliwii. Długo przepraszał dziewczynę, bo w tym czasie dziecko miało już 3 lata i było nie do odróżnienia od Witka.



