Wiktor wrócił z pracy później niż zwykle, żona Tamara z niepokojem wypatrywała męża, już myślała, że…

Wiktor Ostrowski przyjechał z pracy później niż zwykle, a żona Tamara Kowalska już niecierpliwie wyczekiwała go, myśląc, że coś się stało po drodze. Mały Mikołaj, ich syn, rozpaczał przy kominku i wykrzykiwał: Gdzie jest tata? Gdzie jest tata?. W końcu nad wsią przyblaskły dwa duże żółte reflektory Wiktor wreszcie dotarł.

Tata? Tata! Hurra, tata jest! wykrzyknął Mikołaj, skacząc z jednego kolana na drugie, próbując wślizgnąć się w buty i jednocześnie wyciągać zimowy płaszcz.

Dokąd to się wybierasz, szaleńcu? Zimno, noc wkoło, chodź do pieca, zaraz wpadnę zawołała Tamara, choć w jej głosie już słychać było ironię.

Mikołaj zaszokował, nadmuchując usta, i zamierzał płakać.

Nie płacz, mówię ci rzekła matka, nieco podenerwowana zaraz wpadnę.

Wiktor jednak nie wchodził jeszcze do domu.

Co on tam robi? Znowu się upił? zastanawiała się Tamara. Mikołaju, zostań w domu, sama pójdę sprawdzić.

Mamusiu, boję się jęknął chłopiec.

Ba! Co ty się tak bojesz? odparła Tamara. Siadaj, nie rozkazuję ci.

Wrzucając mu ciepły szalik na ramiona i dyskutując z synkiem, Tamara otworzyła drzwi. W progu wpadł podmuch pary, a z nim sam Wiktor, nie sam. Przy kominku stała młoda dziewczyna, niepełnoletnia, ubraną w krótki płaszczyk i szal, z wielkimi szarymi oczami i jasnymi kosmykami włosów.

Proszę, wejdźcie, Jadwiga. Tamara, pomóż gościowi się rozebrać zawołała matka.

Tamara, nie do końca rozumiejąc sytuację, pomogła dziewczynie zdjąć płaszcz. Jadwiga była wyraźnie w ciąży, co widać było po jej wyczerpanym chodu, niczym przegrzana kaczka. Usiadła przy stole, zaciśnięta w dłoniach, które drżały niczym mrożone kurczaki.

Mikołaj nieśmiało zaglądał z pieca.

Co to za syn? zawołał wściekle Wiktor, chwytając małego Mikołaja i podnosząc go wysoko pod sufit. A ty, mamo, przygotuj obiad, bo głodny nie zostaniemy.

Noc minęła, Mikołaj zasnął, a w tle słychać było ciche mamrotanie ojca i przygaszone szepty matki, a także ciche szlochy gościa.

Rankiem cała wioska wiedziała, że Wiktor Ostrowski przywiózł swoją młodszą, ciężarną siostrę.

Facet zostawił ją samą, rodziców już nie ma, co z nią zrobić, taka lalka opowiadała Tamara przy nocniku swoim sąsiadkom.

A wcześniej nie mówiłaś, że Wiktor jest sierotą? pytała jedna.

Czy brak rodziców czyni mnie sierotą? drążyła Tamara.

Skąd się wzięła ta siostra? dopytywała druga.

Wychowana w domu dziecka. Co ci jeszcze opowiedzieć, Alojzy? Może coś z mężem?

Daj spokój, Tamara, mówisz jakbyś znowu była w kuchni.

Wkrótce Jadwiga, tytułowa ciotka Mikołaja, postanowiła urodzić dziecko; ojciec zawołał ją do szpitala w powiecie. Niebawem w domu Mikołaja pojawiła się mała siostra, Mania, malutka i różowa niczym laleczka.

Jadwiga już nigdy nie wróciła.

Umarła rzuciła matka, dając krótką komendę, by nie mieszać się w sprawy.

Mania była małą, różową dumką. Mikołaj widział ją u sąsiadki Świetki, trzymającą lalkę Antosia, i pomyślał, że Mania będzie jeszcze większa. Mam teraz swoją własną lalkę, żywą i prawdziwą myślał.

Nie wiem, co chcesz zrobić, Wiktorze, nie potrzebuję jej tutaj wtrącił Mikołaj.

Co? zdziwił się Wiktor. Dziecko żywe, krew w żyłach

Nic nie wiem, dałam ci słowo. Rób, co chcesz odpowiedziała matka.

Co ty za kobieta, przyjmując ją od razu Gdzie ją mam położyć? Do domu dziecka? Czy do lodowatej wody?

Nie obchodzi mnie to mruknął Wiktor.

Nie chowaj Maniek do domu dziecka ani do wody krzyknął Mikołaj. Mamo, zostaw Manię, sam się nią zajmę, pomogę.

Idź, pomocniku, bez ciebie jestem mdła machnęła matka. Mikołaj, chwytając za dół jej spódnicy, przeklinał i błagał, by zostawiono mu małą siostrzyczkę.

Wiktor milczał, spuszczając wzrok.

Niech wam szlag, róbcie, co chcecie westchnął.

Tamara odwróciła się i wyszła w podwórko. Mikołaj podszedł do śpiącej w pieluszkach Mani, położył się obok i szeptał jej: słońce, maleńka.

Mikołaj bał się, że matka wyrzuci mu dziecko, więc nazywał Manię Mania, a potem szeptał przytul się. Tamara, zły ton, krzyczała: Nie będę cię wyrzucać, kochanie. Mikołaj patrzył podejrzliwie, przeglądając się w oczach matki, obawiając się, że ona zatopi Manię.

Co za komedia, nie odchodzę od tej dziewczyny, wołam ją dzieckiem powtarzała Tamara.

Oto twój pomocnik, Tamara dodała.

Nie mówcie. Na początku byłam zagubiona, potem przyzwyczaiłam się do dziewczyny i już nie oddam jej nikomu. Za rok Mikołaj pójdzie do szkoły, więc myślę o niani…

Tak żyli. Wiktor pracował jako kierowca ciężarówki, Tamara dojenie krow, a Mikołaj z Manią dorastali razem. Po szkole Kola biegał z rozpostartymi ramionami, łapiąc swojego malutkiego skrawka, Manię, pośród sąsiadów, którzy nazywali ją małą damą.

Kola poszedł do wojska, a Mani płakała jak szalona.

Wychował ją i kochał, ojca i matkę miał, rozmawiały stare babcie. Tamara jest szorstka, a Wiktor milczący, tylko mruczy, a dzieci są zupełnie inne.

Mania w końcu znalazła brata z wojska, wrócił po miesiącu, podjął pracę jako kierowca, przywiózł ją do domu i poprosiła o zgodę, którą otrzymała. Ożenił się, a ich córka rosła piękna i zdrowa.

Mania po studiach wróciła do wioski jako lekarka, znalazła dobrego męża, mamęła dzieci i w końcu przyjechała do domu, by odwiedzić brata. Starsi już starzy, a Wiktor odszedł w spokoju.

Pewnego wieczoru Mani zasnęła, usłyszała głos: Mamo? Coś cię boli?

Usiądź, kochana zawołała Tamara. Przepraszam…

Mania odpowiedziała łagodnie, wybaczając matce za plany oddania jej do domu dziecka. Po długiej rozmowie obie zrozumiały, że nie ma wrogości, a jedynie nieporozumienia.

Nie jestem twoją siostrą, jestem twoją córką przyznała Tamara.

Co? spytała Mania.

Tak, kochanie, twoja matka była tylko… tak, zostawmy to. Najważniejsze, że jesteśmy razem. Twoja rodzina jest ogromna: brat, kuzyn, ciocia Kasia, wujek Wit, a ja twoja mama.

Mania uśmiechnęła się, przytuliła się i podziękowała matce za życie, które jej dała.

Tamara wreszcie zasnęła spokojnie, a Mania opowiedziała swoją historię wnukom, podkreślając, że nie warto przyjmować cudzych losów jako własnych, bo życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 3 =

Wiktor wrócił z pracy później niż zwykle, żona Tamara z niepokojem wypatrywała męża, już myślała, że…