Kasia smażyła kotlety, gdy do kuchni wszedł mąż. Kasio, musimy porozmawiać powiedział stanowczo Marek. Mów odparła kobieta, nie odrywając wzroku od patelni.
Może usiądziesz i wysłuchasz mnie jak należy? w głosie Marka zabrzmiała irytacja. Nie mam czasu, muszę pilnować kotletów odparła żona. Co chciałeś mi powiedzieć?
Ja Marek się zająknął, szukając słów. Poznałem inną kobietę Odchodzę od ciebie!
Gratuluję. Naprawdę się cieszę! spokojnie odpowiedziała Kasia.
Gratulujesz? Cieszysz się? mężczyzna spojrzał na żonę w osłupieniu. Ale nawet nie podejrzewał, co w tej chwili knuje Kasia.
*
Szczerze mówiąc przyjaciółka na chwilę zamilkła, jakby bała się powiedzieć za dużo. Nadal nie rozumiem, jak mogłaś się na to zdecydować? To przekracza wszelkie granice, Kasio!
Granice czego? Dobra czy zła?
No wiesz, zależy, jak na to spojrzeć.
Jakkolwiek by nie patrzeć uśmiechnęła się Kasia liczy się wynik. A mój jest świetny. Dostałam to, co chciałam!
Tak czy inaczej zmartwiła się sąsiadka negatywne konsekwencje na pewno nadejdą
Nie czaruj! nie wytrzymała Kasia. Jak przyjdą, to się zajmiemy. A teraz mam czas radości i prawdziwego zwycięstwa! Więc nie psuj mi święta!
Sąsiadka obrażona wzruszyła ramionami i odwróciła się, udając, że bardzo ją zainteresował widok za oknem.
*
Wszystko zaczęło się tamtego wieczoru, gdy Marek wrócił z pracy i, starannie ukrywając zakłopotanie, powiedział:
Musimy porozmawiać
Kasia wewnętrznie się skuliła. Od dawna czekała, aż Marek w końcu się odważy. I oto nadchodzi ta chwila.
Mów rzuciła, przewracając kotlety na patelni.
Może usiądziesz i wysłuchasz? w głosie Marka zabrzmiała niecierpliwość. Czy mam rozmawiać z twoimi plecami?
Nie mam czasu, kochanie spokojnie odpowiedziała Kasia. Zaraz Krzyś przypomni sobie o mnie i zacznie: mamo to, mamo tamto. Więc nie marnujmy czasu. Co chciałeś mi powiedzieć?
Ja Marek się zająknął poznałem inną kobietę
I? Kasia nawet się nie odwróciła, zajęta smażeniem. Co dalej?
Wyłącz tę patelnię! krzyknął Marek, nie mogąc powstrzymać irytacji. Słyszysz, co mówię?! Kocham inną kobietę!
Słyszę w końcu Kasia spojrzała na niego. Gratuluję.
Co?! zdumienie Marka nie miało granic. Spodziewał się wszystkiego, tylko nie tej obojętności i gratulacji.
Cicho, proszę, przestraszysz dzieci Kasia wciąż była spokojna, jakby nic ją nie zaskoczyło.
Wiedziałaś? wyszeptał Marek.
Nie, nie wiedziałam lekko pokręciła głową. Ale się domyślałam.
Domyślałaś?
Oczywiście. A ty byś się nie domyślił, gdybym wracała z pracy kilka godzin później? Siedziała w telefonie i ciągle go chowała? Przeniosła się spać do innego pokoju, wymyślając głupi powód? I wiesz co, Marku Każdy czuje, kiedy jest kochany, a kiedy już nie.
Więc dlaczego milczałaś, skoro wszystko zrozumiałaś? zapytał Marek, nieco spokojniejszy.
No wiesz Kasia przebiegle przymrużyła oczy. To ty mi się oświadczałeś, i to ty masz teraz burzyć rodzinę.
Po co to wszystko?
A jak? Gdybyś chciał tylko się zabawić, dalej byś ukrywał swoje romanse. Skoro zacząłeś tę rozmowę, to znaczy, że podjąłeś jakąś decyzję. Więc nie denerwuj się, mów śmiało
Marek patrzył na żonę i nie poznawał jej. Tyle spokoju, godności, opanowania. Spodziewał się łez i histerii.
W każdym razie, mam propozycję
To ciekawe Kasia usiadła na taborecie i uważnie spojrzała na męża.
Przeliczyłem Mamy kredyt Nie dasz rady go spłacać, nawet z alimentami
A kwestię rozwodu już omówiliśmy? w głosie Kasi zabrzmiał metal, którego Marek oczywiście nie zauważył.
Co tu omawiać? machnął ręką. Przecież oczywiste, że mi nie wybaczysz.
No tak uśmiechnęła się Kasia znasz mnie jak zły szeląg
W każdym razie Marek znów nie wyłapał podstępu będzie lepiej, jeśli ty się wyprowadzisz do swojego kawaleraka, a ja zostanę tutaj.
A dzieci?
Jak to co? Pojadą z tobą, oczywiście.
Czyli ja z dwójką dzieci mam mieszkać na osiemnastu metrach, a ty ze swoją nową miłością w naszym trzypokojowym mieszkaniu?
No tak. Przecież nie dasz rady spłacać kredytu. To oczywiste. Ja i tak zawsze go spłacałem wyjaśnił pewny siebie Marek, dziwiąc się, że Kasia tego nie rozumie.
Rozumiem Kasia wstała muszę pomyśleć.
Wyszła na balkon.
No dobrze, niech ci się myśli z sarkazmem rzucił za nią Marek, myśląc w duchu: Co tu myśleć? Kobiece wymysły.
Gdy Kasia była na balkonie, Marek nałożył sobie na talerz dwa kotlety, ziemniaki z garnka i zabrał się do jedzenia.
Nie zdążył skończyć.
Zgadzam się oświadczyła Kasia, wracając do kuchni. Ale pod jednym warunkiem.
Jakim jeszcze warunkiem? pobłażliwie się uśmiechnął.
Zostajesz w tym mieszkaniu ze swoją nową miłością i naszym synem. A my z córką się wyprowadzamy.
Co?! twarz Marka wydłużyła się ze zdumienia. Chcesz podzielić dzieci?!
Tak. A co w tym złego? spokojnie odparła Kasia. Dzieci są wspólne, odpowiedzialność też. Niech syn, o którym tak marzyłeś, zostanie z tobą. A córka ze mną. Uważam, że to sprawiedliwe.
Zwariowałaś?! Jak można dzielić dzieci? To nie meble!
Oczywiście Kasia była nieugięta. Więc ja mam je ciągnąć do końca życia, a ty będziesz odpoczywał? Nie, tym razem nie. Tak nie będzie.
Przecież będę płacił alimenty! I pomagał. Jak będę m



