Wiele zależy od losu
Często to sami ludzie czynią swoje życie innym, nieznośnym, ale w porę zdają sobie sprawę, że trzeba wybaczyć, zrozumieć i pokochać. Wtedy wszystko się układa, a życie staje się lżejsze. Alicja nie miała ani braci, ani sióstr. Jedynaczka w rodzinie, czasem brakowało jej towarzystwa.
Jednak gdy Alicja wyszła za mąż za Tomasza i dowiedziała się, że urodzą bliźniaczki, nie wiedziała, gdzie się podziać ze szczęścia.
Moje dzieci nie będą czuły się samotne, we dwójkę będzie im wesoło ta myśl nieustannie krążyła jej po głowie i rozgrzewała serce.
Wkrótce małżonkowie dowiedzieli się, że urodzą córeczki, choć Tomasz marzył o synu. Ale bardzo szybko zapomniał o tych marzeniach. Kasia i Weronika zajęły jego serce bez reszty. Obie córeczki były śliczne i niczym nie różniły się od siebie. Tomasz dziwił się, jak Alicja rozpoznaje je po ledwo zauważalnych znakach, których on nie dostrzegał. Dla niego to była udręka:
Alicja, nie potrafię zrozumieć, którą właśnie nakarmiłem, a która jest głodna a żona, śmiejąc się, podsuwała mu tę, której nie nakarmił.
Jak ty je odróżniasz? To niemożliwe. Często się gubię i mylę, która to Kasia, a która Weronika.
Niezmienna pozostawała tylko miłość do córeczek bardzo je kochał. Dziewczynki rosły, Alicja, cały dzień spędzająca przy nich, była wykończona, nie mogła doczekać się wieczora, gdy mąż wróci z pracy i trochę ją odciąży. Marzyła o odpoczynku, wytchnieniu. Była wyczerpana.
Mam już wszystkiego dość pewnego dnia wyznała mężowi. Nie mogę na chwilę od nich odejść, wszędzie się wciskają, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Weź chociaż urlop narzekała niezadowolona żona.
Alu, przecież wiesz, że nikt mi teraz urlopu nie da, pracy jest mnóstwo. Poza tym tylko ja pracuję i utrzymuję was. Kto zadba o nasze dobro? Wiem, że jesteś zmęczona, ale pomagam, jak mogę.
Tomasz rzeczywiście po pracy zabierał córeczki na spacer, aby żona mogła trochę odpocząć, a jeśli pogoda nie sprzyjała, bawił się z nimi w domu.
Pewnego dnia wrócił z pracy, otworzył drzwi i wszedł do mieszkania. Od razu usłyszał głośny płacz córeczek. Wpadł do pokoju Alicja spała na kanapie. Rozbudził ją okazało się, że jest pijana.
Szybko uspokoił dziewczynki, nakarmił je, postanowił, że z żoną porozmawia później. Gdy ułożył Kasię i Weronikę do snu, postanowił porozmawiać z Alicją.
Alicja, nie rozumiem, po co się upiłaś? Dziewczynki płakały, a ty nawet tego nie słyszałaś.
Nie rozumie. A to dlatego, że ja też jestem człowiekiem i potrzebuję się zrelaksować, odpocząć. Żebyś ty tak spróbował, kręcić się od kuchni do dzieci i z powrotem. Trochę się napiłam, skąd miałam wiedzieć, że jestem tak wykończona, że po paru łykach wina padnę?
Wierzę ci, Alicja, ale to nie jest rozwiązanie. Wino do niczego dobrego nie prowadzi. Poza tym dziewczynki wymagają uwagi, a nuż gdzieś się wdrapią, nie daj Boże.
Mąż wierzył Alicji naprawdę była zmęczona, a on musiał jej bardziej pomagać. Miał nadzieję, że to się nie powtórzy, ale się mylił. Coraz częściej zastawał żonę pijaną, a dzieci płaczące. Alicja domagała się odpoczynku.
Mam dwie córki, rozumiesz, jak się kręcę, męczę, więc się odprężam, potrzebuję wytchnienia. Tobie co? Wyjechałeś na cały dzień do pracy, nie ma cię w domu. Ja się wykańczam.
Żadne perswazje ani rozmowy nie pomagały. Alicja piła coraz więcej. Nie słuchała Tomasza, tylko coraz bardziej domagała się odpoczynku i relaksu. Tomasz nie mógł nic zrobić. Gdy córeczki skończyły cztery lata, złożył pozew o rozwód, mając nadzieję, że dzieci zostaną z nim, a nie z pijącą matką. Bardzo na to liczył.
Ale sędzina zdecydowała inaczej. Jedną córeczkę przyznała matce, drugą ojcu. Dla niego to była tragedia, dziewczynki płakały przy rozstaniu. Wyboru nie było. Tomasz z Weroniką wyjechali do innego miasta, do rodziców. Z Alicją została Kasia.
Matka nastawiała córkę przeciwko ojcu:
Podziękuj swojemu tatusiowi, to on rozdzielił cię z siostrą mówiła do płaczącej Kasi.
W rodzinnym mieście Tomasz znalazł pracę, mieszkał z córką u rodziców, którzy pomagali. Spokojnie wyjeżdżał do pracy, wiedząc, że córka jest w dobrych rękach. Za Kasią bolało go serce, często o niej myślał.
Weronika szybko przywiązała się do babci i dziadka, którzy ją bardzo kochali, a czego więcej potrzeba dziecku? Choć początkowo Weronika wspominała Kasię i pytała o nią ojca. Z czasem zapomniała. Miłość babci i dziadka otuliła ją całkowicie, nowe, szczęśliwe życie przysłoniło wspomnienia. Żyła w dobroci i miłości.
A życie Kasi było zupełnie inne. Można nawet powiedzieć, że kiepskie. Czuła się porzucona i niepotrzebna. Matka popadła w alkoholizm, a jej znajomi ciągle kręcili się po mieszkaniu. Niektórzy traktowali ją jak powietrze, mogli szturchnąć lub nakrzyczeć bez powodu.
Kasia dorastała i coraz częściej uciekała z domu, siadała na ławce, z dala od matki i jej kompanów, wracała wieczorem i kładła się spać. Z zazdrością patrzyła na inne dzieci w parku, z którymi spacerowali rodzice. W szkole dziewczyny były ładnie ubrane, a ona chodziła w starociach. Często myślała o tacie i siostrze. Nie potrafiła o nich zapomnieć. Pewnego dnia, gdy była w czwartej klasie, powiedziała matce:
Mamo, chcę mieszkać z tatą i siostrą, zabierz mnie do nich, tam będzie mi lepiej. Bardzo za nimi tęsknię.
Nietrzeźwa matka wybałuszyła oczy i ostro odpowiedziała:
Aaa, przypomniałaś sobie tatę? Wiesz, że on nas z tobą porzucił i wyjechał żyć z inną kobietą? Kupił Weronice lalkę, obiecał jej nie wiadomo co, a ona dała się nabrać i wyjechała z nim. Teraz tam siedzi i gryzie łokcie, też chce wrócić do nas.
Kasia wyobraziła sobie siostrę płaczącą, brudną, obok nią z


