Wiedziałam, że mój mąż ma kochankę. Postanowiłam ją zatrudnić wielu uznało mnie za wariatkę.
Kiedy natrafiłam na wiadomości wymieniane między mężem a tamtą kobietą, nie płakałam. Nie krzyczałam. Uśmiechnęłam się. Jestem przecież prezesem dużej, międzynarodowej firmy doradczej z siedzibą w Warszawie i wpadłam na coś dużo ciekawszego niż awantura.
Dwa tygodnie później zamieściłam ogłoszenie o pracę na stanowisko asystentki zarządu. Ona przesłała swoje CV. Jej doświadczenie było przeciętne, za to zdjęcie zgadzało się idealnie z tą twarzą z selfie w telefonie Marka.
W dniu rozmowy kwalifikacyjnej wkroczyłam do sali konferencyjnej w moim najlepszym garsonce.
To pani jest kandydatką, zgadza się? Proszę usiąść.
Ani drgnęła, żadnej reakcji rozpoznania. Nic dziwnego. Mąż prawdopodobnie nie pokazał jej mojego zdjęcia. Na sto procent opowiadał jej, że jest żonaty z okropną, zaniedbaną kobietą.
Proszę powiedzieć, czemu chce pani u nas pracować? zapytałam spokojnym tonem.
Państwa firma cieszy się doskonałą opinią
Proszę mówić po prostu szefowo przerwałam jej z uśmiechem. W naszej firmie jesteśmy jak rodzina.
Zatrudniłam ją od razu.
Pierwsze miesiące to był teatr jednego aktora. Trzeba jej przyznać pracowała solidnie. Ale największą satysfakcję sprawiało mi widzieć ją codziennie rano, kiedy Marek wychodził z domu, nie mając pojęcia, że dwie godziny później ja i jego kochanka pijemy razem kawę.
Pani jest mężatką? zagadnęła mnie kiedyś przy przeglądaniu umów.
Tak, bardzo szczęśliwie odpowiedziałam bez zająknięcia. A ty? Masz chłopaka?
Zarumieniła się natychmiast.
To skomplikowane. On jest w trudnej sytuacji.
Ojej, żonaty? rzuciłam lekko.
Nie! On mnie kocha, po prostu
Daj spokój, nie oceniam. Serce chce, czego chce, prawda?
Wieczorami Marek pytał mnie, jak minął dzień. Opowiadałam anegdoty z pracy, przy okazji wplatając o nowej asystentce bardzo sumiennej. Nigdy nie zauważył nic dziwnego. Faceci, którzy zdradzają są naprawdę naiwni.
Po pół roku awansowałam ją.
Wykonałaś kawał świetnej roboty. Chcę, żebyś poprowadziła nasz nowy oddział w Singapurze. To niepowtarzalna szansa. Osiemdziesiąt procent podwyżki, mieszkanie, kontrakt na trzy lata.
Jej oczy zalśniły.
Za granicą? Ale ja mam tutaj kogoś.
Miłość na odległość może się udać, jeśli jest prawdziwa dotknęłam jej ramienia. Jeśli nie znaczy, że nie było warto. Uwierz mi, wiem coś o tym.
Marek był nieznośny przez następne tygodnie. Kłócili się przez telefon, gdy udawałam, że śpię. W końcu wyjechała. Płakała na Okęciu, tak przynajmniej twierdził mój kierowca, który przypadkiem tam był.
Przez kolejne miesiące nasz oddział w Singapurze odnosił sukcesy. Ona przysyłała perfekcyjne raporty. Mąż znowu stał się dla mnie czuły, jakby coś go dręczyło. Kolacje przy świecach, kwiaty, propozycja odnowienia przysięgi małżeńskiej.
Miłe, prawda?
Równo rok po jej zatrudnieniu zadzwoniłam do niej przez Skype.
Musimy porozmawiać.
Zesztywniała.
Muszę rozwiązać twój kontrakt. Restrukturyzacja. Znasz życie.
Co? Przecież poświęciłam wszystko! Całe życie!
Wiem. Szkoda, że zostawiłaś tego skomplikowanego mężczyznę dla tej szansy. A tak przy okazji zawiesiłam głos pozdrów go ode mnie, gdy wrócisz do Polski. Chociaż wątpię, że będzie na ciebie czekał. Ostatnio jest bardzo zajęty przygotowaniami do odnowienia naszych przysiąg małżeńskich.
Na chwilę w eterze zapadła boska cisza. Jej twarz zmieniła się ze zdziwienia w przerażenie, gdy zrozumiała, kim jestem.
Ty wiedziałaś
Od początku. Odprawa czeka na twoim koncie. Radzę zainwestować w terapię. I na przyszłość gdy żonaty facet twierdzi ci, że żona go nie rozumie, spytaj, czy przypadkiem nie zarządza budżetem dziesiątek milionów złotych. Bo taka kobieta wie o życiu znacznie więcej, niż mu się wydaje.
Rozłączyłam się.
Tego wieczoru Marek wrócił z szampanem.
Świętujmy! Minął rok, od kiedy u nas wszystko znów się układa.
Wznosiłam z nim toast i kosztowałam każdej kropli.
Nigdy mu nie powiedziałam. Po co psuć jego złudny spokój? Swoje już otrzymałam. Nie zorientował się nawet, że zemsta wymierzona była dokładnie w niego.
A Ty jak sądzisz chłodne, precyzyjne rozliczenie, czy szczera konfrontacja? Co jest lepsze w obliczu zdrady?



