Widziałam to ogłoszenie: Samotny mężczyzna w wieku 63 lat szuka towarzyszki na Sylwestra, najlepiej w wieku powyżej 60 lat. Byłam tak zaciekawiona, że nawet tam zadzwoniłam.

W zeszłym roku, tuż przed końcem roku zobaczyłam w gazecie ogłoszenie: samotny mężczyzna w wieku 63 lat szuka towarzyszki na Sylwestra, najlepiej powyżej 60 lat. Pod ogłoszeniem był numer telefonu. Wybrałam go bez wahania, ale nie miałam odwagi zadzwonić. Byłam w odpowiednim wieku do tej pracy, ale sama miałam towarzystwo na ten dzień i byłam ciekawa, czy temu Panu się udało. Przez dwa dni krążyłam wokół gazety jak mucha, ale trzeciego dnia nie mogłam się powstrzymać przed zadzwonieniem pod ten numer, który znałam już na pamięć.

„Witam, dzwonię w sprawie ogłoszenia” – powiedziałam niezręcznie, a po drugiej stronie usłyszałam wesoły chichot. – „Przepraszam, że się śmieję” – odpowiedział mężczyzna – „Nie spodziewałem się, że zadzwoni tak wiele osób.” „Niestety, mam już plany na Sylwestra, ale jestem bardzo ciekawa, czy jestem w pierwszej dziesiątce zainteresowanych?”. „Dostaję telefony od dziewczyn i kobiet w wieku od 20 do 70 lat.

Zdecydowanie mam ich około 25-30. Po prostu nie wiem, co z tym zrobić, nie mam nawet tyle miejsca w domu”. Mężczyzna brzmiał uprzejmie i spokojnie. „Czy chciałbyś uzyskać poradę od rówieśniczki?” – powiedziałam. „Jeśli tak, mój przyjacielu, zaproś do siebie pięć kobiet powyżej 60. roku życia, wyłącznie po uprzednim zaproszeniu. Myślę, że przyjdzie 2 lub 3 z nich. Będziesz się świetnie bawił, a potem będziesz mógł wybrać tę, która najbardziej Ci się podoba.” „Myślę, że tak zrobię, to dobry pomysł. Dziękuję bardzo” – odpowiedział słodko mój nowy przyjaciel. „Ale obiecaj, że powiesz mi później, jak poszło. To mój numer”. „Obiecuję” – powiedział i pożegnaliśmy się. Przyznaję, że 1 stycznia czekałam już na telefon od nieznajomego. Zadzwonił do mnie 2 stycznia:

„Cześć, to Ty doradzałaś mi w sprawie organizacji Sylwestra?” – zapytał znajomy głos w słuchawce. „No powiedz, udało się?”.

„Wiesz, wszystko poszło świetnie. Przyszły do mnie trzy kobiety. Rozmawialiśmy i dobrze się bawiłyśmy. Potem dołączyły do nas jeszcze dwie przyjaciółki jednej z kobiet. Kiedy zrobiło się późno, odprowadziłem wszystkie do domów. „Nigdy nie miałem takiego Sylwestra, ale z nikim mi nie wyszło” – powiedział z jakimś subtelnym żalem w głosie, „dziękuję”. Zanim zdążyłam zapytać dlaczego, odłożył słuchawkę. Potem zapomnieliśmy o sobie. Jesienią zadzwonił do mnie znajomy numer.

” Nie wiem dlaczego, ale myślę, że powinnąs o tym wiedzieć. W marcu pojechałem do sanatorium, tam poznałem Adriannę, ma 59 lat. Mieszkamy razem. Tak, nie wzięliśmy jeszcze ślubu, ale nalegam na to.

O dziwo, poczuło mi się jakoś miło, gdy okazało się, że mój rówieśnik znalazł sobie ukochaną. W końcu bez miłości życie traci kolor w każdym wieku.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 2 =

Widziałam to ogłoszenie: Samotny mężczyzna w wieku 63 lat szuka towarzyszki na Sylwestra, najlepiej w wieku powyżej 60 lat. Byłam tak zaciekawiona, że nawet tam zadzwoniłam.