Jestem doświadczonym specjalistą ds. rekrutacji. I nie sądziłam, że coś może mnie zaskoczyć. Przez lata widziałam najróżniejszych pracowników, ale, jak się okazało, są jeszcze unikaty. W tym dziale naszej firmy farmaceutycznej potrzebowaliśmy kierownika. Od kandydatów wymagano dwóch głównych doświadczeń: wiedzę na temat naturopatii i doświadczenia na stanowisku kierowniczym. To drugie było pożądane, ale nie konieczne, ale doświadczenie w naturopatii jest niezbędne. Drugorzędnymi, ale nie mniej ważnymi umiejętnościami były: umiejętność zaangażowania w rozmowę z klientem, dobrze wygłoszone przemówienie, towarzyskość i bezkonfliktowa komunikacja. Kandydat musi posiadać wszystkie te umiejętności, aby uczyć i kierować podwładnymi.
Napisaliśmy ogłoszenie, zawierające wszystkie powyższe elementy, i zamieściliśmy je na portalu pośrednictwa pracy. Wkrótce otrzymaliśmy dość interesujące CV. Kandydat ukończył studia z wyróżnieniem, w dodatku były to studia ze specjalizacją w danej dziedzinie i odbył staż w znanej, podobnej do naszej firmie. Ustaliliśmy datę rozmowy kwalifikacyjnej. W wyznaczonym dniu aplikant przyszedł z matką. Pani z teczką dokumentów próbowała wcisnąć się do biura, ale poprosiłam ją, żeby poczekała przed moim gabinetem. Rozmowy praktycznie nie było. Dziewczyna spanikowała, nie potrafiła odpowiedzieć na pytania, była zdenerwowana.
Stało się jasne, że nie nadaje się na pracę, w której jest stały kontakt z klientem, a pomysł na to, by była kierownikiem działu nie wchodził już kompletnie w grę. Być może oddzwonimy do Ciebie”, powiedziałam, używając standardowej formy odrzucenia kandydatury przez rekrutera. Dziewczyna wyszła, a kilka minut później do mojego biura wpadła załamana mama:
– Dlaczego odmówiliście zatrudnienia mojej córki?
– Proszę opuścić moje biuro! – zażądałam, nie chcąc wchodzić z nią w spór. Wahała się przez kolejne trzy minuty, po czym wyszła, zabierając ze sobą córkę… Nie rozumiem – czy oni widzieli tylko wynagrodzenie w ogłoszeniu? Czy nie zadali sobie trudu, aby przeczytać wymagań żądanych od kandydatów? Tam wszystko było jasne, wypisane punkt po punkcie. Żaden dyplom nie zastąpi doświadczenia. Czy naprawdę tak trudno to zrozumieć!



