Mąż wrócił do domu po całym dniu pracy. Był w szoku, gdy zastał następujący widok: dzieci biegające w piżamach po ogródku, w korytarzu domu leżały jakieś koce, a telewizor był włączony na pełną głośność. Ubrania z komody i zabawki były porozrzucane po całym pokoju.
Na kuchennym stole leżała góra brudnych naczyń i resztek jedzenia. Pod stołem znajdowało się mnóstwo piasku przyniesionego przez dzieci z piaskownicy, a w kącie pokoju chował się pies.
Widząc taki chaos, przestraszył się i pobiegł na drugie piętro, pokonując te wszystkie przeszkody w postaci śmieci. Martwił się, że może żonie coś się stało, skoro w domu panuje taki bałagan. Z łazienki wylewała się jakaś kałuża, więc od razu tam zajrzał. Na podłodze leżała rozwinięta rolka papieru toaletowego, mokre ręczniki, a w zlewie znajdowała się wyciśnięta pasta do zębów.
Przerażony pobiegł do sypialni. Żona leżała w łóżku i czytała:
– Kochanie, czy coś się stało? Jak się czujesz? Nic Ci nie przeszkadza? Widzisz, co się stało z naszym domem? Skąd taki bałagan?
– Kochanie, codziennie po pracy pytasz, co ja właściwie robię w domu? Poza tym powiedziałeś wczoraj swoim znajomym, że siedzę w domu i nie robię nic poważnego, prawda?
– Tak, to prawda – powiedział zdezorientowany.
Tak więc, mój mężu, dzisiaj możesz z całą odpowiedzialnością i czystym sumieniem powiedzieć, że nic dzisiaj w domu nie zrobiłam. Jest dokładnie tak, jak mówisz.



