Wasz majątek powinien odzwierciedlać się w waszych prezentach”, odparła teściowa.

Twoje bogactwo powinno odzwierciedlać się w twoich prezentach warknęła teściowa.
Jesteście bogatsi od Zosi, więc wasze podarunki powinny być na poziomie dodała z przekąsem.

Naprawdę nie wiem, co kupić mamie zamyślił się Marek, opadając obok żony na kanapę.

W odpowiedzi Weronika wzruszyła ramionami. Wybór prezentu dla teściowej zawsze był dla niej trudny.

Relacje z Barbarą Nowak były napięte niemal od pierwszego dnia.

Marek od razu zrozumiał stanowisko matki, więc po rozmowie z żoną para postanowiła trzymać dystans.

Nikt nikomu nic nie był winien. Rzadkie telefony i rodzinne spotkania, jeśli już się zdarzały, stanowiły całość ich kontaktów.

Tego roku Barbara postanowiła świętować urodziny i zaprosiła sporą część rodziny, w tym młode małżeństwo.

Właściwie mama mówiła, że ucieszy się z każdego prezentu przypomniał sobie nagle Marek.

Zawsze tak mówi, a potem kręci nosem posmutniała Weronika, przywołując wspomnienia. Twoja siostra może jej dać byle co, a my nie!

Pamiętała doskonale, jak Barbara Nowak krytykowała każdy ich prezent.

Pamiętasz ósmy marca? Co kupiliśmy? Piękny zestaw kosmetyków za pół pensji, a jaka była reakcja? Łzy i wyrzuty, że uważamy ją za starą i nieatrakcyjną westchnęła Weronika. Jedyne, co jej się podobało, to złoto albo elektronika, bo można było wycenić.

Może zadzwonię i zapytam, czego by chciała? zawahał się Marek.

Jak chcesz odparła żona, kręcąc głową.

Szukając łatwego wyjścia, Marek wybrał numer matki, by dowiedzieć się, co miałaby ochotę dostać.

Synku, niczego nie potrzebuję. Przyjdźcie tylko, to będzie mój prezent odpowiedziała cicho Barbara Nowak.

Mamo, na pewno? Nie będziesz miała pretensji? nalegał Marek.

Oczywiście, że nie! Ucieszę się z każdej błahostki zaśmiała się. Marek postanowił jej zaufać.

Mama powiedziała, że możemy jej dać, co chcemy oznajmił żonie.

Weronika spojrzała na niego sceptycznie. Nie wierzyła w słowa teściowej.

Jednak gdy Marek uparł się, by sam wybrać prezent, Weronika ustąpiła.

Proponuję robot odkurzający, żeby nie musiała biegać z wężem zasugerowała, sprawdzając ich budżet.

Para zgodziła się. Kupili Barbarze Nowak prezent za cztery tysiące złotych i spokojnie wyruszyli na przyjęcie.

Solenizantka powitała syna i synową z radosną miną, która natychmiast spochmurniała na widok pudełka z odkurzaczem.

Dlaczego? burknęła, wzdychając. Synu, wynieś to do pokoju.

Weronika przez chwilę wpatrywała się w teściową, zszokowana jej reakcją.

Niedługo potem do mieszkania wpadła Zosia z mężem. Rzuciła się matce na szyję, wołając radośnie:

Mamo, to dla ciebie!

Dziękuję, kochanie! Nie mogliście trafić lepiej! wykrzyknęła Barbara Nowak, ściskając córkę.

Zaintrygowana, Weronika zastanawiała się, jaki cenny podarunek tak ucieszył teściową.

Ku jej zdumieniu okazało się, że Zosia wręczyła matce zwykły zestaw kosmetyków za sto złotych.

Wymieniła z Markiem zdziwione spojrzenie on też zauważył prezent siostry.

W jego oczach dostrzegła rozczarowanie reakcją matki.

Przez kilka godzin Marek tłumił gniew, ale gdy Barbara zaczęła znów wychwalać podarunek córki, wybuchł.

Mamo, mogę z tobą porozmawiać? zapytał, odciągając ją na bok.

Co się stało? zbliżyła się do syna. Coś nie tak?

Właśnie że nie tak! Pytałem cię o prezent. Pamiętasz, co odpowiedziałaś? rzucił z wyrzutem.

Pamiętam

Więc dlaczego taka reakcja na nasz podarunek? A ten tani zestaw chwalisz bez końca dodał z goryczą. Nie okłamuj mnie, że to tylko moje wrażenie.

Nie będę kłamać. Jesteście bogatsi od Zosi, więc wasze prezenty powinny być na poziomie warknęła Barbara Nowak.

A według ciebie my dajemy śmieci? Żebyś była szczęśliwa, mamy dołączać paragon? zapytał Marek, marszcząc brwi.

Och, dosyć odparła, chcąc jak najszybciej zakończyć rozmowę. Co ja poradzę, że podarunek Zosi bardziej mi się spodobał?

Bo nie wiesz, ile kosztował nasz? zapytał sarkastycznie. Jeśli cię to ciekawi, to cztery tysiące!

Tak drogo? wykrzyknęła Barbara, udając zaskoczenie.

Szybko jednak znalazła sposób, by wybrnąć z niezręcznej sytuacji.

Wiesz, dlaczego cenię prezenty od rodziny Zosi bardziej? Bo dają tyle, ile mogą, a wy po prostu rzucacie pieniędzmi oświadczyła twardo.

Mamo, mówisz poważnie? Marek złapał się za głowę.

Wyglądam, jakbym żartowała? Przy waszych zarobkach mogliście wysłać mnie do spa dodała, dumnie podnosząc podbródek.

Marek, oszołomiony słowami matki, wpatrywał się w nią przez chwilę w milczeniu.

Naprawdę myślisz, że Weronika i ja mamy pieniądze leżące na ulicy? wybuchnął nagle.

Jego krzyk zwrócił uwagę żony i siostry, które zastygły w drzwiach w osłupieniu.

Zosia szybciej niż Weronika zorientowała się w sytuacji i natychmiast stanęła w obronie matki.

Mama nie chciała odkurzacza, tylko nawilżacz. Jej się zepsuł trzy dni temu. Gdybyście choć trochę interesowali się jej życiem, wiedzielibyście odcięła się.

Pytałem ją o prezent! warknął Marek, zaci

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście + 20 =

Wasz majątek powinien odzwierciedlać się w waszych prezentach”, odparła teściowa.