Warto wierzyć

Doktor Katarzyna była znanym specjalistą z zakresu onkologii. Pewnego dnia poleciała na ważną konferencję do innego miasta, gdzie miała otrzymać nagrodę w dziedzinie medycyny. Jednak godzinę po starcie doszło do awaryjnego lądowania na najbliższym lotnisku.

Lekarka wynajęła samochód i tak pojechała na konferencję.

Wkrótce po tym, jak ruszyła na miejsce, pogoda się pogorszyła i wybuchła gwałtowna burza. Z powodu ulewnego deszczu straciła Internet w telefonie i żadna nawigacja jej nie prowadziła, przez co pojechała w niewłaściwą stronę i zgubiła się.

Po dwóch godzinach jazdy zdała sobie sprawę, że się pogubiła. W dodatku była już zmęczona i głodna, dlatego postanowiła poszukać jakiegoś noclegu. Niestety, po drodze nie było żadnego hotelu czy hostelu, dlatego kiedy po dłuższym czasie zobaczyła mały, samotny domek przy drodze, zdesperowana zatrzymała się w jego pobliżu i zapukała do drzwi.

Drzwi otworzył mężczyzna.

Kobieta wyjaśniła mu całą sytuację i poprosiła go o to, czy może skorzystać z Internetu u niego, ponieważ u niej nic nie działa, a chciałaby znaleźć jakiś hotel. Mężczyzna odpowiedział, że u niego też teraz nie ma Internetu, ale może u niego zostać i poczekać, aż pogoda się poprawi.

Głodna, przemoknięta i zmęczona kobieta przystanęła na jego ofertę i weszła do środka. Mężczyzna podał jej gorącą herbatę i powiedział, że pójdzie się pomodlić. Katarzyna uśmiechnęła się i powiedziała, że wierzy tylko w ciężką pracę.

Siedząc przy stole i popijając herbatę, lekarka obserwowała mężczyznę siedzącego w słabym świetle świec, gdy modlił się obok łóżeczka. Lekarka zdała sobie sprawę, że potrzebuje on pomocy, więc kiedy skończył się modlić, zapytała go:

– Czego dokładnie chcesz od Boga? Czy myślisz, że Bóg kiedykolwiek usłyszy Twoje błagania?

Mężczyzna uśmiechnął się smutno i powiedział:

– Dziecko w łóżeczku to moja córeczka, która cierpi na rzadki rodzaj nowotworu. Słyszałem, że w naszym kraju jest tylko jedna lekarka, Katarzyna Kruczkowska, która mogłaby ją uratować, ale ja nawet nie mam za co do niej pojechać z dzieckiem. Żona zmarła przy porodzie i zostałem całkiem sam, więc się modlę. Bóg wciąż nie odpowiedział na moją modlitwę, ale wiem, że pomoże… i nic nie złamie mojej wiary.

Oszołomiona Katarzyna po prostu wybuchnęła płaczem i szepnęła:

– Bóg jest wielki…

Przypomniała sobie wszystko, co jej się dzisiaj przydarzyło: awaryjne lądowanie, ulewny deszcz, który spowodował, że źle pojechała. Wszystko to stało się, ponieważ Bóg nie tylko odpowiedział na modlitwę mężczyzny, ale jej samej dał szansę wyjścia ze świata materialnego i pomocy biednym, nieszczęśliwym ludziom, którzy nie mają nic poza modlitwą…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − 8 =

Warto wierzyć