Danuta Kowalska, 67 lat, straciła męża ponad dziesięć lat temu. Od tamtej pory jej dni wypełniały się rutynowymi zakupami na targu, spacerami po parku i telefonicznymi rozmowami z dziećmi, które dawno wyprowadziły się z domu. Nie spodziewała się już żadnych niespodzianek w jej wieku, jak sądziła, silne emocje były zarezerwowane dla młodych.
Wszystko zmieniło się pewnego popołudnia na dworcu kolejowym w Warszawie.
Danuta siedziała na ławce, czytając starą książkę Szymborskiej, gdy usłyszała obok siebie męski głos:
Przepraszam, czy to przypadkiem nie Miłość od pierwszego wejrzenia?
Podniosła wzrok. Stał przed nią wysoki mężczyzna o siwych włosach i nieśmiałym uśmiechu.
Tak odparła, ostrożnie z



