– W tej rodzinie cię nie ma! głos Bronisławy drżał z wściekłości. Rozumiesz? Tu już nie jesteś córką!
– Broneczko, uspokój się Michał próbował interweniować, lecz żona przerwała mu gwałtownie.
– Milcz! Swoim milczeniem latami dawałeś jej przyzwolenie na wszystko!
Kalina stała w progu salonu, ściskając torbę podróżną. Jej twarz była blada, usta drżały, lecz w oczach tliła się duma.
– Dobrze, mamo. Jak każesz.
– Nie nazywaj mnie mamą! Bronisława wybuchnęła. Mam jedną córkę i to nie ty!
Michał ciężko opadł na fotel, zakrywając twarz dłońmi. Kalina spojrzała na ojca, czekając na choć słowo obrony. Mężczyzna milczał.
– Tato? szepnęła.
– Kaluś, może bez tych ostrych słów? Michał wreszcie podniósł głowę. Porozmawiajmy spokojnie.
– O czym? Bronisława porwała ze stołu fotkę i rzuciła ją o podłogę. Szkło rozprysło się w drobny mak. Obrzydziła nas przed całym miastem! Wszyscy pokazują palcami!
Kalina popatrzyła na potłuczoną ramkę. Zdjęcie sprzed Sylwestra uśmiechnięta rodzina. Teraz wyglądało to jak okrutny żart.
– Mamo… Bronisławo poprawiła się Kalina to nie moja wina.
– Nie twoja wina? matka przystąpiła bliżej. Romansujesz z żonatym facetem! Rozwalasz komuś rodzinę! A teraz jeszcze dziecko nosisz!
Kalina instynktownie przyłożyła dłoń do brzucha. Ciąża była świeża, ale wieść rozeszła się po ich miasteczku.
– Kocham go wymówiła cicho.
– Kochasz! przedrzeźniała Bronisława. Czterdziestoletniego wujka z trójką dzieci! Cóż on w tobie, taki mądry, znalazł? Że żonę zostawił?
Kalina zbladła jeszcze bardziej.
– On mnie kocha. Będziemy razem mieszkać.
– Gdzie? zjadliwie spytała matka. Tutaj? W moim domu? Sądzisz, że wpuszczę tu tego… tego…
– Broniu, starczy wtrącił się Michał. To wciąż nasza córka.
– Nasza? żona obróciła się gwałtownie. Nie rodziłam takich córek! Wychowywałam, na uczelnię posłałam, pracę pomogłam dostać! A ona? Pierwszego lepszego chłopa złapała!
Kalina postawiła torbę na podłodze.
– Wiktor nie jest pierwszym lepszym. Znamy się ponad rok.
– Oho, ponad rok! Bronisława załamała ręce. Cały rok kłamałaś mi w żywe oczy! Mówiłaś, że praca, a ty do adoratora latałaś!
– Nie kłamałam, po prostu…
– Po prostu ukrywałaś? To też kłamstwo!
Michał poderwał się z fotela i podszedł do okna. Na dworze siąpił deszcz, szare chmury wisiały nisko nad dachami kamienic.
– Kalinko odezwał się nie odwracając a co ten Wiktor mówi? Faktycznie się rozwiódł?
– Rozwodzi się odpowiedziała Kalina. Złożył pozew.
– Złożył pozew powtórzyła ironicznie Bronisława. A rodzinę już rozwalił. Dzieci bez ojca zostaną.
– Nie kochali się próbowała tłumaczyć Kalina. Od lat żyli jak lokatorzy. Wiktor mówi, że ożenił się dla interesu, nie z miłości.
– Oczywiście, że mówi! Bronisława zaśmiała się krótko. Wszyscy żonaci tak gadają! Żon nie kochają, dzieci nie chcieli, zmusili ich! A potem, gdy się nacieszą z kochanką, wracają do żony!
– Wiktor nie jest taki uparła się Kalina.
– Wszyscy tacy! odcięła matka. Myślisz, życia nie znam? Ile takich historii widziałam! Obiecują gruszki na wierzbie, a potem znikają, gdy tylko słyszą o ciąży!
Kalina drgnęła.
– On wie o dziecku. I cieszy się.
– Cieszy? To gdzie on jest? Czemu nie przyszedł z tobą? Nie staje w obronie swojej ukochanej?
– Jest… w delegacji. Wróci za tydzień.
– Jak wygodnie syknęła Bronisława. Wyjechał właśnie gdy wszystko wyszło na jaw.
Kalina spuściła wzrok. Ona też się dziwiła, że Wiktor wyjechał akurat tego dnia. Lecz tłumaczył, że delegację zaplanowano dawno.
– Broniu, może nie skreślajmy jej od razu? poprosił Michał. Dajmy Kalinie czas na przemyślenia.
– Przemyślenia? żona spojrzała na męża jak na szaleńca. Ona już za nas wybrała! Zaszła w ciążę z żonatym! Teraz całe miasteczko wie, że córka Bronisławy i Michała Szczepańskich romansuje z cudzym mężem!
– Nie mieszkamy razem cicho odparła Kalina. Jeszcze nie.
– Oho, jeszcze nie! Ale dziecko jest! Nieślubne! Rozumiesz, co to znaczy?
Kalina uniosła głowę.
– To znaczy, że zostanę matką. A co sądzą sąsiedzi, to mnie nie obchodzi.
– Nie obchodzi? Bronisława chwyciła się za serce. Mnie obchodzi! Ja tu żyję, pracuję! Teraz wszyscy tylko o mnie trąbić będą! Powiedzą, że źle córkę wychowałam!
– Mamo, w XXI wieku…
– W XXI wieku! przerwała Bronisława. Ludzie się zmienili? Plotkują jak plotkowali! Zwłaszcza w naszym Wałczu!
Michał odszedł od ok
W tej rodzinie cię nie ma! głos Bronisławy drżał z wściekłości. Rozumiesz? Tu już nie jesteś córką!
Broneczko, uspokój się Michał próbował interweniować, lecz żona przerwała mu gwałtownie.
Milcz! Swoim milczeniem latami dawałeś jej przyzwolenie na wszystko!
Kalina stała w progu salonu, ściskając torbę podróżną. Jej twarz była blada, usta drżały, lecz w oczach tliła się duma.
Dobrze, mamo. Jak każesz.
Nie nazywaj mnie mamą! Bronisława wybuchnęła. Mam jedną córkę i to nie ty!
Michał ciężko opadł na fotel, zakrywając twarz dłońmi. Kalina spojrzała na ojca, czekając na choć słowo obrony. Mężczyzna milczał.
Tato? szepnęła.
Kaluś, może bez tych ostrych słów? Michał wreszcie podniósł głowę. Porozmawiajmy spokojnie.
O czym? Bronisława porwała ze stołu fotkę i rzuciła ją o podłogę. Szkło rozprysło się w drobny mak. Obrzydziła nas przed całym miastem! Wszyscy pokazują palcami!
Kalina popatrzyła na potłuczoną ramkę. Zdjęcie sprzed Sylwestra uśmiechnięta rodzina. Teraz wyglądało to jak okrutny żart.
Mamo… Bronisławo poprawiła się Kalina to nie moja wina.
Nie twoja wina? matka przystąpiła bliżej. Romansujesz z żonatym facetem! Rozwalasz komuś rodzinę! A teraz jeszcze dziecko nosisz!
Kalina instynktownie przyłożyła dłoń do brzucha. Ciąża była świeża, ale wieść rozeszła się po ich miasteczku.
Kocham go wymówiła cicho.
Kochasz! przedrzeźniała Bronisława. Czterdziestoletniego wujka z trójką dzieci! Cóż on w tobie, taki mądry, znalazł? Że żonę zostawił?
Kalina zbladła jeszcze bardziej.
On mnie kocha. Będziemy razem mieszkać.
Gdzie? zjadliwie spytała matka. Tutaj? W moim domu? Sądzisz, że wpuszczę tu tego… tego…
Broniu, starczy wtrącił się Michał. To wciąż nasza córka.
Nasza? żona obróciła się gwałtownie. Nie rodziłam takich córek! Wychowywałam, na uczelnię posłałam, pracę pomogłam dostać! A ona? Pierwszego lepszego chłopa złapała!
Kalina postawiła torbę na podłodze.
Wiktor nie jest pierwszym lepszym. Znamy się ponad rok.
Oho, ponad rok! Bronisława załamała ręce. Cały rok kłamałaś mi w żywe oczy! Mówiłaś, że praca, a ty do adoratora latałaś!
Nie kłamałam, po prostu…
Po prostu ukrywałaś? To też kłamstwo!
Michał poderwał się z fotela i podszedł do okna. Na dworze siąpił deszcz, szare chmury wisiały nisko nad dachami kamienic.
Kalinko odezwał się nie odwracając a co ten Wiktor mówi? Faktycznie się rozwiódł?
Rozwodzi się odpowiedziała Kalina. Złożył pozew.
Złożył pozew powtórzyła ironicznie Bronisława. A rodzinę już rozwalił. Dzieci bez ojca zostaną.
Nie kochali się próbowała tłumaczyć Kalina. Od lat żyli jak lokatorzy. Wiktor mówi, że ożenił się dla interesu, nie z miłości.
Oczywiście, mówi! Bronisława zaśmiała się krótko. Wszyscy żonaci tak gadają! Żon nie kochają, dzieci nie
Kalina przytuliła ciepłą filiżankę i wyjrzała w deszczowe okno, gdzie światła miasta migotały jak oczy sąsiadów śledzących każdy jej krok.



