W tamtym momencie nawet o tym nie myślałam, bo miałam wtedy problemy z mężem i było mi wszystko jedno, co on sobie pomyśli, a teraz, kiedy już wszystko jest w porządku, nie mogę sobie tego wybaczyć. To było pod wpływem alkoholu, ale jednak czuję się jak dziewczyna lekkich obyczajów

Mój syn miał problemy zdrowotne i przeszedł dwie operacje. Podczas urlopu macierzyńskiego mąż w ogóle mi nie pomagał, cały wolny czas spędzał grając w gry komputerowe, potrafił mnie wyzywać i obrażać, gdy mu zwracałam jakąś uwagę.

Potem było jeszcze gorzej – mój mąż stracił pracę z powodu kryzysu. Niczego nie szukał, całymi dniami grał w gry. Nie mieliśmy pieniędzy, zaczęliśmy nawet sprzedawać rzeczy z domu, żeby móc kupić jedzenie.

Potem miałam wszystkiego dość i poszłam do pracy, gdzie pracowałam do urlopu macierzyńskiego, chociaż musiałam przeprowadzić się z dzieckiem do sąsiedniego miasta.

Mój mąż nie chciał z nami jechać. Nie rozwiedliśmy się, byliśmy małżeństwem, kontaktowaliśmy się, ale mieszkaliśmy osobno. Widywaliśmy się maksymalnie 2-3 razy w miesiącu. Trwało to 4 lata, ja pracowałam, mąż siedział w domu.

Przez te lata były ciągłe kłótnie, obelgi, a potem wszystko się zmieniło. Mój mąż ciągle mówił, jak bardzo się nudzi. Był także o mnie bardzo zazdrosny, obrzucał mnie różnymi wyzwiskami, ciągle udowadniał mi, że się mylę, mówiąc, że mam kochanka itp.

Od razu wyjaśnię, że nigdy nie miałam żadnych kochanków. Żadnej romantycznej znajomości, żadnej intymności, żadnych pocałunków. Nie wiem, jak to się stało, że się nie rozwiedliśmy, to cud, ale po 4 latach mój mąż znalazł pracę, zaczęliśmy mieszkać razem, a nasze relacje zaczęły się poprawiać.

Zdałam sobie sprawę, że gdzieś też się myliłam i w tej chwili nasz związek układa się bardzo dobrze. Dręczą mnie jednak pewne momenty, które wydarzyły się w moim życiu, gdy byliśmy w separacji.
Po pierwsze, czasami moja psychika się załamywała i narzekałam na męża mojej przyjaciółce lub koleżance, z którą razem pracowałyśmy. Teraz bardzo się tego wstydzę.
I była jeszcze jedna kwestia: mamy w pracy mężczyznę, który jest żonaty. Dawno temu, kiedy miałam około 25 lat, mieliśmy imprezę firmową. Było fajnie i pod wpływem drinków poszliśmy dalej świętować z jednym z naszych kolegów.
I w tym momencie pomyślałem, że mój kolega jest tak atrakcyjny, że chciałem do niego podejść i wziąć go za rękę. Ale nic się nie wydarzyło, a po chwili jakby uderzył we mnie piorun, opamiętałam się i szybko poszłam do domu.
Nigdy więcej nie pomyślałam o tym koledze, a on nigdy nie dał mi żadnego znaku. Ale fakt, że w ogóle o nim wtedy pomyślałam, jest dla mnie nieprzyjemny.
W tamtym czasie nawet o tym nie myślałam, bo miałam problemy z mężem i wydawało mi się, że to, co on myśli, nie ma znaczenia. A teraz, kiedy wszystko jest między nami w porządku, nie mogę sobie tego wybaczyć.

Rozumiem, że to było pod wpływem alkoholu, ale jednak te myśli tam były. Czuję się jak dziewczyna lekkich obyczajów

Dzisiaj tak się tymi myślami nakręciłam, że zaczęło mi być niedobrze (oczywiście nie wiem, co robił mój mąż, kiedy mieszkał sam, ale wydaje mi się, że był mi całkowicie wierny). A teraz myślę, że on jest taki dobry, a ja jestem wredną kobietą.

Proszę, oceń sytuację z zewnątrz. Czy moje działania są zbyt straszne? Myślałam o wyspowiadaniu się mężowi, ale nie było się z czego spowiadać, bo tak naprawdę nic się nie stało. Nienawidzę siebie. Proszę, pomóż mi to zrozumieć.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 2 =

W tamtym momencie nawet o tym nie myślałam, bo miałam wtedy problemy z mężem i było mi wszystko jedno, co on sobie pomyśli, a teraz, kiedy już wszystko jest w porządku, nie mogę sobie tego wybaczyć. To było pod wpływem alkoholu, ale jednak czuję się jak dziewczyna lekkich obyczajów