W szpitalu położniczym powiedziano jej, że dziecko nie przeżyło. Lata później dowiedziała się, że jej syn mieszka z rodziną biologicznego ojca.

W szpitalu położniczym powiedziano jej, że dziecko nie przeżyło. Lata później dowiedziała się, że jej syn mieszka z rodziną swojego biologicznego ojca.

Wojciech kochał Kingę od czasów szkolnych i planowali wspólną przyszłość. Matka Wojciecha, Zofia Kazimierzówna, która zarządzała oddziałem położniczym w szpitalu, nie pochwalała wyboru syna. Od dawna faworyzowała pielęgniarkę o imieniu Krystyna i marzyła, by to ona została żoną Wojciechadziewczynę lubianą zarówno przez personel, jak i pacjentów, pochodzącą z rodziny lekarzy.

Po maturze Wojciech rozpoczął studia medyczne, a Kinga wybrała filologię angielską, by tak jak jej matka i babcia zostać tłumaczem. Koledzy z klasy postanowili uczcić ten sukces na łonie natury i wybrali się do rodzinnego domu Wojciecha na wsi.

Spędzili tam prawie cały miesiąc, nie chcąc wracać do miasta. Niestety, zbliżał się początek roku akademickiego i musieli się przygotować.

Jesienią Kinga powiedziała Wojtkowi:

Jestem w ciąży. Jak zareagujesz?

A jak myślisz? Oczywiście, że zaniosę cię na rękach do urzędu stanu cywilnego.

Nie jestem sama i jestem ciężka.

Przestraszysz sportowca? W szkole trenowałem zapasy. Dla mnie jesteś lekka jak piórko zażartował rozradowany Wojciech.

Ale co ze studiami?

Ze studiami tak, Kochanie. Wygląda na to, że po porodzie będziesz musiała zrobić sobie przerwę.

Przejdę na studia zaoczne, tak jak mama. Urodziła mnie, mając dziewiętnaście lat, i dała radę. Ale umówmy się od razu, Wojtku. Po ślubie wprowadzasz się do nas. Szanuj swoją matkę z dystansu. Od dawna wiem, że mnie nie zaakceptuje. Ma trudny charakter.

Tylko dla twojego spokoju, Królewno zgodził się Wojciech.

Kinga i Wojciech złożyli dokumenty w urzędzie i rozeszli się do domów. W mieszkaniu Kingi gościli przyjaciele ojca z żoną i synem, szesnastoletnim Aleksandrem, który wyglądał na starszego.

Tymczasem Wojciech powiedział rodzicom o zmianach w swoim życiu i poprosił, by przygotowali się na ślub.

Zofia Kazimierzówna była oburzona i wieczorem udała się do rodziców Kingi, by wywołać awanturę. Kilkukrotnie nacisnęła dzwonek, lecz nikt nie otworzył. W salonie nakrywano do stołu, a muzyka zagłuszała dzwonek, więc nikt nie zareagował. Aleksander akurat brał prysznic i zdziwiony, że nikt nie otwiera, owinął się ręcznikiem i otworzył drzwi.

Zofia Kazimierzówna na moment zaniemówiła, lecz szybko się otrząsnęła i, mając w ręce telefon, włączyła nagrywanie, uwieczniając Aleksandra w tej sytuacji.

Przyszliście do Anny Stanisławówny? zapytał Sasha, nie rozumiejąc, co robi ta kobieta.

Już nie odparła matka Wojciecha i pośpiesznie zeszła po schodach.

W domu pokazała synowi nagranie, podkreślając, że drzwi otwarto z opóźnieniem.

Poznajesz przedpokój Kingi? Nie wiadomo, czyje dziecko nosi.

Rozumiem, mamo. Miałeś rację. To nie ta jedyna.

Wojciech wysłał Kingi pełen gniewu SMS, po czym wyłączył telefon. Kinga nic nie rozumiała, lecz nie mogąc się z nim skontaktować, mimo późnej pory poszła do niego.

Zofia Kazimierzówna przewidziała, że Kinga przybiegnie do syna, i obserwowała ją przez okno. Gdy zobaczyła dziewczynę, wybiegła do przedpokoju i sama otworzyła drzwi. Nie wpuściła Kingi, wychodząc na klatkę schodową.

Czego chcesz od Wojtka? Już śpi. A ty bawisz się z innymi? Kontynuuj swoje gry, obłudnico powiedziała, zatrzaskując drzwi.

Kinga, nie rozumiejąc sytuacji, rozpłakała się i usiadła na schodach. Po chwili wróciła do domu. W kuchni Anna Stanisławówna zmywała naczynia, gdy jej zapłakana córka przytuliła się do niej.

Córeczko, co się stało? Ślub już niedługo, powinnaś być szczęśliwa.

Mamo, nic z tego nie będzie, poza tym, że noszę jego dziecko. Wygląda na to, że jego matka wszystko zepsuła, gdy dowiedziała się, że złożyliśmy papiery i pokazała wiadomość od narzeczonego o rzekomej zdradzie.

Jeśli Wojtek tak się zachował, zawsze będzie ulegał rodzicom. Bóg cię od niego uchronił. Wychowamy dziecko sami pocieszała ją matka.

Po rozstaniu z Wojtkiem Kinga ciężko znosiła ciążę. Gdy rodzice byli w pracy, przewieziono ją do szpitala. Poród odbył się w znieczuleniu, bo inaczej nie dało się go przeprowadzić. Później na sali powiedziano jej, że dziecko urodziło się martwe.

Po formalnościach rodzice otrzymali ciało noworodka i pochowali je. Kinga wciąż leżała w szpitalu, więc nie uczestniczyła w ceremonii.

Po tym zdarzeniu rodzice Wojciecha szybko sprzedali mieszkanie i wyprowadzili się z dzielnicy.

To lepiej, córko. Cierpiałaś, spotykając Wojtka przypadkiem, a on tylko przechodził obok z wyniosłym spojrzeniem.

Mam nadzieję, mamo, że szybko o nim zapomnę.

Minęło osiem lat.

Kinga pracowała jako tłumaczka w małej firmie, gdy nagle do jej biura wszedł Wojciech.

Po co znowu się pojawiłeś? Już dawno cię zapomniałam.

Przepraszam, ale tragedia mnie do ciebie sprowadza.

Dziwne słowa, Wojtku. Masz wspaniałą matkę. Idź do niej ze swoimi problemami. Nie mam dla ciebie czasu. Proszę, wyjdź.

Kinga, błagam, wysłuchaj mnie. To ważne też dla ciebie. Zaczekam w kawiarni naprzeciwko po twojej pracy.

Przyjdę tylko z ciekawości odparła Kinga, odwracając wzrok ku komputerowi, dając do zrozumienia, że rozmowa skończona.

Wieczorem spotkali się.

Przepraszam, Kinga, ale mój syn jest chory i potrzebuje dawcy.

Pomyliłeś adres, Wojtku. Twoja matka ma większe możliwości w tej kwestii.

Czekamy, ale nie ma odpowiedniego dawcy. Sprzedałem nawet mieszkanie. Jesteś matką, masz większe szanse, by pomóc naszemu synowi.

To jakiś żart, Wojtku? Nasz syn urodził się martwy. Moi rodzice go pochowali.

Żyje i ma już osiem lat.

Jak to możliwe?

Pamiętasz dzień, gdy składaliśmy papiery do ślubu?

Nig

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 − 9 =

W szpitalu położniczym powiedziano jej, że dziecko nie przeżyło. Lata później dowiedziała się, że jej syn mieszka z rodziną biologicznego ojca.