Od dzieciństwa moimi najlepszymi przyjaciółmi byli rodzice i potem ten stan się utrzymywał. Jako dziecko, nastolatka, a nawet młoda dorosła zawsze darzyłam ich bardziej zaufaniem, niż moich rówieśników. Miałam wrażenie, że tylko moi rodzice w pełni mnie rozumieją i zawsze mogę na nich liczyć, dlatego to z nimi dzieliłam się swoimi radościami i smutkami. Byłam dumna z tego, że mam takich rodziców – uważałam, że naprawdę mi się poszczęściło i dzięki temu miałam dobry start w życiu.
Moi rodzice byli mi najbliższymi ludźmi, dlatego nie jest niczym dziwnym to, że powiedziałam im, że zaczynam spotykać się z różnymi chłopakami… Dostałam od nich pełne wsparcie i pomogli mi dokonać najważniejszego wyboru w życiu, jakim jest wybór życiowego partnera. Patrząc na moich rodziców marzyłam o tym, że z moim przyszłym partnerem także będę tworzyć taką idealną parę. Kiedy więc w końcu poznałam miłość swojego życia, szybko zdecydowaliśmy się na ślub.
Nadszedł dzień naszego wesela. Świetnie wszyscy się bawili, ja byłam z kolei przeszczęśliwa – w końcu to był mój dzień! Nagle w samym środku uroczystości, kiedy wszyscy goście tańczyli, a ja siedziałam akurat przy stole, podszedł do mnie ojciec i powiedział, że musimy poważnie porozmawiać. Wyszliśmy z sali, by być z dala od zgiełku. Tam czekała też moja mama. Rodzice wyznali mi wtedy prawdę – powiedzieli, że nie są moimi biologicznymi rodzicami. Byłam strasznie zaskoczona tą wiadomością, a oni sami wyglądali na trochę smutnych. Po chwili doszłam do siebie i uspokajająco powiedziałam im, że nie obchodzi mnie, czy jesteśmy ze sobą spokrewnieni, czy nie, bo oni zawsze będą dla mnie najważniejszymi osobami w życiu.



