W siódmej klasie ostrzegała koleżanki, że ten chłopak zostanie jej mężem.

Byłem w siódmej klasie, gdy uprzedziła koleżanki, że ten chłopak będzie jej mężem.
Zosia już w podstawówce oznajmiła swoim przyjaciółkom, że Kuba to jej chłopak i że kiedy przyjdzie czas, na pewno się pobiorą. Nikt z dziewczyn nawet nie próbował się sprzeciwić.

Teraz koleżanki wręcz bały się spojrzeć na Kubę, bo babcia Zosi uchodziła za wiedźmę. Mieszkała na wsi, zajmując się mrocznymi praktykami, a Zosia uczyła się czarnej magii w mieście, od czasu do czasu odwiedzając staruszkę.

A Kuba? Kuba w ogóle nie zwracał uwagi na Zosię. Cały wolny czas spędzał na podwórku z Basią. Basia od dziecka była niepełnosprawna i poruszała się na wózku.

Nie wiem dlaczego, ale to właśnie Basia skradła serce Kuby. Może przez jej skromność, może przez dobroć, ale coś w niej oczarowało chłopaka. Dodatkowo, Basia była bardzo bystra i rozmowa z nią nigdy się nie nudziła. Kubie i Basi minęły już lata, odkąd spędzali razem każdą wolną chwilę.

Pewnego dnia Kuba wyszedł z domu i skierował się na podwórko, gdzie czekała Basia. Na drodze stanęła mu Zosia.

Cześć, Kubo.
Cześć odparł krótko, próbując ją wyminąć.
Może przejdziemy się po mieście? zaproponowała.
Dzisiaj nie ma mowy odparł. Wybacz.
Zosia zacisnęła usta ze złością, patrząc, jak Kuba podchodzi do Basi, wita się z nią i zaczynają rozmawiać, śmiejąc się radośnie. Fala czarnej złości i zazdrości zalała jej serce. Płakała w samotności, gdy nikt nie widział.

Minął rok. Kuba teraz woził Basię nad rzekę, do lasu, na łąki pełne stokrotek. Każdą wolną chwilę spędzali razem.

Zosia zmieniła się w ciemnowłosą piękność. Wszyscy chłopcy wpatrywali się w nią jak zahipnotyzowani, tak była zgrabna i urocza. Ale Kuba wciąż widział tylko Basię. Teraz ich uczucie było już dojrzałe, nie takie dziecinne jak kiedyś.

Aż pewnego dnia, gdy Kuba szedł do Basi, znów zastąpiła mu drogę Zosia.

Cześć, Kubo. Znowu do tej kaleki? Co ty w niej widzisz? Po co ci ona? Lepiej weź mnie. Tylko ze mną będziesz szczęśliwy. Przecież wiesz, że kocham cię od szkoły.

Wiem odpowiedział Kuba. Ale ja kocham Basię.
Czym ona jest lepsza ode mnie, ta beznoga kura?
Nie wiem. Ale że lepsza to pewne.

Kubo, wiesz, że nie muszę się specjalnie starać, żebyś mnie pokochał. Moja babcia to najpotężniejsza znachorka w okolicy. Ale ja nie chcę magii. Chcę, żebyś pokochał mnie sam. Co mam zrobić? Powiedz, a zrobię wszystko.

Kuba zatrzymał się i spojrzał na nią.
Spraw, żeby Basia zaczęła chodzić. Wtedy się z tobą ożenię.

Od tamtej pory Zosia całe dnie spędzała z Basią. Przychodziła do niej o świcie i zostawała do późna. Kubie prawie nie starczało czasu, by się z nią widywać. A Basia nie protestowała. Robiła wszystko, co kazała jej Zosia. Piła zioła, smarowała nogi maściami, męczyła się ćwiczeniami.

Kuba, obserwując to, zaczął rozumieć, jak bardzo Zosia go kocha, skoro dla niego to wszystko znosi.

Minęły cztery miesiące.

Pewnego wieczoru Kuba, jak zwykle, poszedł na podwórko, gdzie Zosia zajmowała się Basią. Zauważył, że prawie wszyscy sąsiedzi wyszli na balkony, by przyglądać się scenie…

Zosia, trzymając Basię za ręce, prowadziła ją coraz dalej od wózka. Tego dnia obie były najszczęśliwszymi dziewczynami na świecie. Zmęczone, ale szczęśliwe, usiadły na ławce. Kuba podszedł do nich, oszołomiony tym, co zobaczył.

Kubo, mogę cię o coś zapytać? odezwała się Zosia, odsuwając się od Basi.
Kuba stanął przed nią.
Jaki czas? spuścił wzrok.
Jaki czas? zdziwiła się.
Na ślub szepnął.
Nie, Kubo zaśmiała się cicho. Chciałam cię przeprosić za moją natarczywość. Magia jest bezsilna wobec miłości.
Zresztą, magia niczego nie zmieni w życiu, jeśli człowiek sam tego nie pragnie.

Dziś Basia i Zosia to najlepsze przyjaciółki. W rodzinie Kuby i Basi urodziła się córka. Zosia znalazła sobie chłopaka, którego nie cierpi i nikomu nie pokazuje. Mówi, że jest pilotem…

A ja nauczyłem się, że czasem to, co wydaje się niemożliwe, staje się rzeczywistością, jeśli ktoś naprawdę tego chce. I że miłość potrafi czynić cuda nawet bez czarów.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × jeden =

W siódmej klasie ostrzegała koleżanki, że ten chłopak zostanie jej mężem.