W RODZINIE NIESNOŚNO, WIĘC I W DOMU NIE MA RADOŚCI

14 marca 2025 dziennik

W rodzinie czasem panuje cisza, ale dom nie zawsze tętni radością.

Nie mogę go znieść! Nie jest moim ojcem! Niech odchodzi! Przetrwamy bez niego tak wybuchała gniewna Liza, zła na swojego ojczyma. Nie rozumiałam tego kłótliwego konfliktu. Dlaczego nie mogliby żyć w zgodzie? Nie miałam pojęcia, jakie emocje kipią w tej rodzinie.

Liza ma młodszą siostrę z półkrwi, Jagodę. Jagoda jest wspólną córką matki i ojczyma. Wydawało mi się, że ojczym traktuje zarówno Jagodę, jak i przybraną Łucję jednakowo. To jednak widok z zewnątrz. W rzeczywistości Łucja nigdy nie spieszyła się do domu po szkole. Liczyła minuty, kiedy jej największy wróg nienawidzony ojczym wyjdzie do pracy. Gdy jednak los płatał figle i ojczym zostawał w domu, Łucja uciekała z brzegu.

Szeptała do mnie:
Ten dom! Wiktorio, poczekaj w moim pokoju.
A sama demonstracyjnie zamykała się w łazience, czekając na wyjście ojczyma. Gdy tylko on zamykał za sobą drzwi, Łucja wychodziła z dobrowolnego więzienia, wydechając z ulgą:
W końcu odszedł! Wiktorio, masz szczęście, że mieszkasz z prawdziwym tatą. Ja natomiast… smutno mi, westchnęła ciężko. Chodźmy, Wiktorio, zjedzmy obiad w kuchni.

Matka Łucji była znakomitą gospodynią. W ich domu jedzenie było kultem. Śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja wszystko na czas, w odpowiednich proporcjach, z dbałością o kalorie i witaminy. Gdy odwiedzałam Łucję, zawsze czekał na stole ciepły posiłek. Garnki i patelnie przykryte były ściereczkami, czekając na gości.

Pamiętam, że Łucja nie lubiła Jagody, młodszej o dziesięć lat. Drażniła ją, szydziła, biła się z nią. Lata później stały się nierozłącznymi siostrami, ale wtedy ich relacja była burzliwa.

Łucja wyjdzie za mąż, będzie miała córkę. Potem cała rodzina, oprócz ojczyma, przeprowadzi się na stałe do Izraela. Dwanaście lat później urodzi kolejną dziewczynkę. Jagoda zostanie niezamężna, lecz będzie wspierać Łucję w wychowywaniu córek. W odległym kraju ich rodzina zżyje jeszcze mocniej. Łucja będzie korespondować ze swoim prawdziwym ojcem aż do jego śmierci. Miał on inną żonę, a Łucja jest jedyną jego córką.

Choć wychowywałam się w pełnej rodzinie z prawdziwym tatą i mamą wszystkie moje przyjaciółki dorastały w domach bez ojca. W dzieciństwie nie zdawałam sobie sprawy z ich problemów z ojczymami, ale ich losy nie były łatwe.

Irena jej matka i ojczym byli zapalonymi alkoholikami. Irena ich unikała, nie zapraszała nikogo do domu, bo bała się wybuchów i kar. Po przekroczeniu piętnastego roku życia potrafiła sama się obronić, więc ojczym i matka zostawili ją w spokoju.
Wiktorio, zapraszam cię na moje urodziny ogłosiła radośnie Irena.
Zdziwiłam się:
Do twojego domu? Boję się, Ireno. Czy ojczym nie wypędzi mnie?
Niech spróbuje! Jego władza nade mną już skończona. Mama dała mi adres mojego prawdziwego taty teraz on jest moją ochroną. Tata mieszka niedaleko. Przyjdź, Wiktorio. Mama już szykuje wszystko powiedziała pewna siebie Irena.

Nadszedł dzień jej szesnastego urodzin. Przyniosłam mały prezent i zadzwoniłam do drzwi.
Na progu pojawiła się elegancka Irena:
Cześć, przyjaciółko! Wejdź, usiądź przy stole.
Matka i ojczym Ireny stali przy stole. Po cichu przywitałam się; oni kiwnęli głowami w tym samym czasie.

Na stole, przykrytym zużytym obrusem, stał duży garnek z plautą, kromka chleba na talerzu i lemoniada w szklankach z kryształkiem. Na szklankach leżały chrupiące ciasteczka. Irena zdawała się być dumna z tego świątecznego jedzenia.

Zastanawiam się, czym rodzina karmiła się w zwykłe dni? Przypominam sobie własne urodziny: moja mama stała przy kuchni cały dzień, gotując, smażąc, piekąc. Sałatki, mięso, ryby, ciasta, tort, sok, kompot Każda chata ma swoje smakołyki.

Zjadłam plautę z kawałkiem chleba, popiłam lemoniadą. Ciastko odłożyłam na bok, bo łatwo się kruszyło i bałam, że pobrudzę obrus.

Matka i ojczym Ireny stali nieporusznie przy stole, obserwując nas. W rogu pokoju stało łóżko, na którym leżała babcia Ireny:
Zuzanno, nie pij! Bo zapomnisz o mnie i nie nakarmisz mnie.
Irena się zażenowała:
Babciu, nie martw się, mama nie pije. Mamy tylko lemoniadę, nie ma alkoholu.
Babcia, uspokojona, odwróciła się w stronę ściany i zamruczała:
Dziękuję za pyszny posiłek! wyszłam od stołu.

Poszłyśmy z Ireną szybko, bo młodość pełna jest własnych przyjemności. Co nam po starej babci?

W ciągu roku Irena straciła mamę, ojczyma i babcię. Została sama w dwudziestopięciu pięciu latach, nie wyjdzie za mąż, nie będzie mieć dzieci. Mieli jej kiedyś adoratorzy, ale nic nie wyszło. Wśród jej zalotników pojawił się mój były mąż

Irena poślubiła go, przygarnęła na chwilę, ale i tak nie potrafiła go utrzymać. Jej charakter po prostu nie sprzyjał stałym związkom.

Kolejną przyjaciółką była Tania. Miałam z nią czternaście lat. Tania mieszkała z starszą siostrą Anną, której skończyło się osiemnaście. Anna wydawała mi się poważną, surową dziewczyną. Co tydzień ich matka przychodziła z zakupami, gotowała, mieszkała z pierwszym mężem. Anna urodziła się w pierwszym małżeństwie, Tania w drugim. Po kilku latach życia z drugim mężem matka Tanii wróciła do pierwszego, po czym urodziła Tanię. Zazdrościłam Tanusi, bo miała pełną wolność. Jej matka ciągle naprawiała swoją winę wobec pierwszego męża, a Anna miała staż licznych kochanków. Tania była pozostawiona samej sobie.

Tania wyjdzie za mąż, urodzi córkę, a jej mąż zostanie długo w więzieniu. Tania się rozpadnie. Jej ciało znajdzie Anna, gdy Tania będzie już czterdziesto dwie lata.

Nika dołączyła do naszej klasy dziesiątej. Od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Piękna, smukła, z melodyjnym głosem. Chłopcy nie mogli przestać na nią patrzeć, ale ona miała chłopaka Kacpra. Zawsze przyjeżdżał po lekcjach samochodem, zabierał swoją boginię i wywoził w nieznane miejsce.

Nika straciła ojca, gdy nie miała dziesięciu lat. Słabo się uczyła, ale świetnie śpiewała. Razem z Kacprem tworzyli zespół i występowali na szkolnych dyskotekach. Gdy Kacpra powołano do wojska, Nika odprowadziła go na dworzec i zapłakała, ale nie czekała. Została samotną matką, urodziła nieznanego ojca syna, mieszkała u matki.

Kacper wrócił ze służby, wybaczył bogini i zaprosił ją do siebie, ale Nika odmówiła:
Będziesz mnie ciągle krytykował. Nie chcę tego. Lepiej będę sama.
Kiedy jej syn dorośnie, wyjdzie za rolnika i przeprowadzi się na wieś.

Wszystkie te przyjaciółki żyły równocześnie, lecz nie lubiły się nawzajem. Wręcz przeciwnie nie znosiły się.

Od czasu do czasu piszę z Luchą, naszą starą przyjaciółką z dzieciństwa. Przypomina mi, że przy wszystkich kosztach nie zamierza stracić rodziny:
Nie chcę, by moje córki przeżyły to, co ja znosiłam, mieszkać z ojczymem. Gdy już trzeba rozwiązywać spory, lepiej z prawdziwym ojcem niż z obcym wujkiem. W krwi rodziny wszystko się rozpływa. Ojczym jest moją raną na całe życie.

Czasem Lucha i ja wspominamy szkolne wybryki i śmiejemy się. Ślady Ireny i Niki zniknęły w przeszłości.

Zapisuję to, by nie zapomnieć, jak kruche są nasze losy i jak ważne są wybory, które podejmujemy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 1 =

W RODZINIE NIESNOŚNO, WIĘC I W DOMU NIE MA RADOŚCI