W rodzinie nie ma spokoju, a dom nie daje radości.
Nienawidzę go! Nie jest moim ojcem! Niech leci stąd. Przejdziemy bez niego tak wściekle wykrzykiwała Łucja, wkurzona na swojego ojczyma. Ja nie rozumiałem tego rodzinnego sporu. Po co nie żyć w zgodzie? Nie miałem pojęcia, jakie namiętności kipiały pod dachem.
Łucja miała młodszą siostrę z matki Edytę. Edyta była wspólną córką matki i ojczyma. Wydawało mi się, że ojczym traktuje tak samo swoją własną Edytę i przybraną Łucję. To był jedynie punkt widzenia z zewnątrz. W rzeczywistości Łucja nigdy nie spieszyła się do domu po szkole. Rozliczała w głowie, kiedy wyjdzie jej najgorszy wróg wrogi ojczym. Gdyby Bóg chciał, obliczenia okazały się błędne i ojczym wciąż był w domu, a Łucja uciekała od brzegu.
Szeptała do mnie:
Ten dom jest piekielny! Wiktorio, poczekaj w moim pokoju.
A sama zamykała się w łazience, czekając na wyjście ojczyma. Gdy tylko ojczym zamykał za sobą drzwi, Łucja wychodziła ze swego dobrowolnego uwięzienia, wciągając odetchnienie pełne ulgi:
Wreszcie odszedł! Wiktorio, masz szczęście, że mieszkasz z prawdziwym tatą. Ja tu się tarzam. Smutno jest, westchnęła ciężko. Chodźmy, Wiktorio, do kuchni na obiad.
Matka Łucji była prawdziwą gospodynią. W tej rodzinie jedzenie było kultem. Śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja wszystko na czas, wg kalorii i witamin. Kiedykolwiek byłam w gościach u Łucji, na stole zawsze czekał ciepły obiad. Garnki i patelnie przykryte ściereczką, gotowe na gości.
Pamiętam, że Łucja nie lubiła Edyty, młodszej o dziesięć lat. Drażniła ją, szydziła, biła się z nią. Lata później te dwie siostry będą nierozłączne. Łucja wyjdzie za mąż, a para doczeka się córki. Potem cała rodzina, oprócz ojczyma, wyemigruje na stałe do Kanady.
Po dwunastu latach Łucja urodzi kolejną dziewczynkę. Edyta zostanie niezamężną, ale będzie wspierać Łucję w wychowywaniu córek. W odległym kraju ich rodzina jeszcze mocniej się zjednoczy. Łucja będzie korespondować ze swoim prawdziwym ojcem aż do jego śmierci. Miał on drugą żonę, a Łucja jest jedyną jego córką.
Wychowana w pełnej rodzinie z prawdziwym ojcem i matką ja natomiast miałem przyjaciółki, które dorastały bez ojca. W dzieciństwie nie zdawałam sobie sprawy z ich pretensji wobec ojczymów. Okazało się jednak, że ich życie nie było słodkie.
U Ireny matka i ojczym byli zapalonymi alkoholikami. Irena się ich wstydziła, nie zapraszała nikogo do domu. Wiedziała, że ojczym ją zbeształ, a matka go popiera, a przy okazji jeszcze policzy. Gdy Irena skończyła piętnaście lat, sama potrafiła odpłacić każdemu, więc ojczym i matka zostawili ją w spokoju.
Wiktorio, zapraszam cię na moje urodziny radośnie oznajmiła Irena.
Zaskoczyła mnie:
Do ciebie do domu? Boję się, Ireno. Czy ojczym mnie nie wyprosi?
Niech spróbuje! Jego władza nade mną skończyła. Mama dała mi adres prawdziwego taty. Teraz on jest moją ochroną. Tata mieszka niedaleko. Przyjdź, Wiktorio. Mama się szykuje pewna była Irena jak nigdy.
Nadszedł dzień szesnastej urodzin Ireny. Przygotowałam mały prezent i zadzwoniłam pod drzwi przyjaciółki.
Na progu stała elegancka Irena:
Cześć, przyjaciółko! Wejdź! Usiądź przy stole.
Mama Ireny i ojczym stali przy stole. Powitałam ich cicho, ostrożnie. Małżonkowie skinęli głowami w odpowiedzi.
Na uroczystym stole, przykrytym zużytym obrusem, stał ryż w dużej misce, kromka chleba na talerzu i lemoniada w szklankach z facetti. Na szklankach leżały chrupiące ciasteczka. I to wszystko. Widać jednak, że Irena przechwalała się tymi świątecznymi daniami.
Co jedli w zwykłe dni? Przypomniało mi się moje własne urodziny. Mama stała przy kuchence cały dzień. Gotowała, smażyła, piekła. Sałatki, mięso, ryby, pierogi, tort, sok, kompot Każda chałupa ma swoje gadżety.
Nie okazując zdziwienia, z przyjemnością zjadłam ryż z kawałkiem chleba i wypiłam szklankę lemoniady. Ciasteczka odłożyłam, bo łatwo się kruszyły i bałam się poplamić obrus.
Mama Ireny i ojczym stały nieruchomo przy stole, obserwując nas. W rogu pokoju stało łóżko, a na nim leżała babcia Ireny:
Zosiu, nie pij! Bo zapomnisz o mnie i nie nakarmisz.
Irena się czerwieniła:
Babciu, nie martw się, mama nie pije. Mamy tylko lemoniadę, alkoholu nie ma.
Stara pani, uspokojona, odwróciła twarz w stronę ściany i zachichotała.
Dziękuję za pyszne poczęstunki! wstałam od stołu.
Poszłyśmy z Ireną szybko wyjść. Młodość ma mnóstwo własnych przyjemności. Nie ma co siedzieć z seniorami
Irena w ciągu roku straciła matkę, ojczyma i babcię. Została sama w dwudziestopięciu latach. Nie wyszła za mąż, nie miała dzieci. Miał trochę adoratorów, ale nic się nie udało. Wśród pretendentów pojawił się mój były mąż
Irena sama złapie mojego porzuconego męża, przygarnie go na jakiś czas. Ale i temu nie wyjdzie. Charakter przyjaciółki jest nieprzystępny.
Miałam też przyjaciółkę Tanę. Miałam z nią czternaście lat. Tania mieszkała ze starszą siostrą Anną. Annie skończyło osiemnaście lat. Wydawała mi się dorosłą i nieprzystępną. Była surowa, poważna, roztropna.
Matka sióstr przychodziła co tydzień. Przynosiła jedzenie, gotowała. Sama mieszkała z pierwszym mężem. Anna urodziła się w pierwszym małżeństwie, Tania w drugim. Ich matka po kilku latach z drugim mężem, kiedy urodziła Tanę, wróciła do pierwszego. Pamiętam, jak zazdrościłam Tancie jej wolności. Matka, najwyraźniej, starała się spłodzić winę przed pierwszym mężem, a Anna miała stado kochanków. Tania została na własną rękę.
Przyjaciółka wyjdzie za mąż, urodzi córkę. Potem jej mąż zostanie długo w więzieniu. Tania się zatruje. Zmarłą w mieszkaniu znajdzie siostra Anna. Tanie było czterdzieści dwa lata.
Nika będzie nową w naszej dziesiątej klasie. Od razu zaprzyjaźniłam się z Nikią. Piękna, z wymodelowaną sylwetką, z piosenkowym głosem.
Nasze chłopaki patrzyli na Nikię z zachwytem, ale ona miała ukochanego Kamila. Dojeżdżał po lekcjach własnym samochodem, zabierał swoją boginię i odwoził w nieznane miejsce.
Ojciec Niki zmarł, gdy nie miała dziesięciu lat. Nika nie radziła sobie w szkole, ale świetnie śpiewała. Kamil i ona założyli zespół, występowali na szkolnych dyskotekach.
Kiedy Kamil został powołany do wojska, Nika odprowadziła go na dworzec i wypuściła łzę. Nie czekała jednak na powrót. Została samotnie z nieznanym synem, mieszkała u matki.
Kamil wrócił z służby, wybaczył winę ukochanej bogini, wezwał ją. Nika odmówiła:
Będziesz mnie cały czas krytykował. Nie chcę. Lepiej samemu spędzić dni.
Gdy syn Niki dorosnie, ona wyjdzie za rolnika, przeprowadzi się do wsi.
Wszystkie te przyjaciółki znałam jednocześnie, ale nie darzyły się sympatią. Wręcz przeciwnie, nie mogły znieść siebie.
Dziś od czasu do czasu piszę do tak odległej i jednocześnie bliskiej Łucji. Moja przyjaciółka z dzieciństwa pisze, że za wszelką cenę chce chronić swoją rodzinę:
Nie chcę, by moje córki przeszły to, co ja znosiłam, żyjąc z ojczymem. Gdy trzeba rozwiązywać sprawy, lepiej z prawdziwym ojcem niż z obcym wujem. W krwi rozbiją się wszystkie problemy. Ojczym moja raną na całe życie.
Czasem Łucja i ja wspominamy szkolne wybryki, śmiejemy się.
Ślady Ireny i Niki zniknęły.



