Mój syn i jego żona, po ślubie przeprowadzili się do innego miasta. Często rozmawiamy przez telefon, ale rzadko udaje nam się spotkać osobiście. A teraz moja synowa miała urodziny. Dzień przed jej świętem, wsiadłem w pociąg, żeby pojechać pogratulować ukochanej synowej i zobaczyć moją dziesięcioletnią wnuczkę. W pociągu było nudno, a ja siedziałem patrząc przez okno, gdy nagle zauważyłem, że jedna z moich współpasażerek płacze. Zapytałem ją, co się stało i zaproponowałem, że jej pomogę. Po wielu namowach, zdecydowała się otworzyć przede mną.
– To wszystko przez mojego chłopaka. – Zaczęła mówić biedna dziewczyna.
– Czy on Cię zdradzał i chodził do innej kobiety? – Zapytałem.
– Nie, oczywiście, że nie, byłam tylko oszukaną kochanką, której ukochany ciągle obiecywał, że zostawi rodzinę i dziecko i poślubi mnie i robił to już od roku.
– Jak ma na imię? – Zapytałem.
Wypowiedziała imię mojego syna i powiedziała, że właśnie teraz jedzie do niego. A potem okazało się, że jej żonaty chłopak ma córkę w tym samym wieku, co moja wnuczka. Kiedy wymieniła też imię jego żony, cały obraz złożył się w całość: młoda dziewczyna siedząca obok mnie – kochanka mojego syna.
Po tym wszystkim, nie miałem ochoty nawet tolerować obecności tej dziewczyny. Wyrzuciłem ją z mojego przedziału i usiadłem, żeby pomyśleć w samotności. Synowa nigdy by mi nie wybaczyła, rodzina by się rozpadła. Godzinę później, byliśmy już na miejscu.
Na spotkanie wyszedł mój syn z żoną. „Czyżby chciał od razu przedstawić żonę swojej kochance?. – Pomyślałem, gdy nagle zauważyłem, że moją współtowarzyszkę podróży, przywitał zupełnie inny facet. Przytulił ją i pocałował.
Czy takie zbiegi okoliczności się zdarzają? Okazało się, że tak. Było mi tak wstyd, że zwątpiłem w mojego syna. Przecież nie zdradzał żony, to była tylko zbieżność nazwisk i miejsc. Później długo śmiałem się z tej głupoty, ale nawet nie powiedziałem o tym synowi i synowej.



