Mój mąż jest o dziewięć lat starszy ode mnie. On ma teraz 31 lat, a ja 22 lata. Pobraliśmy się prawie trzy lata temu, mieliśmy szybko syna Artura. Mój mąż dobrze zarabia. Wystarcza nam pieniędzy na wakacje, nawet dwa razy do roku. Zajmuję się dzieckiem i domem. Mój mąż i ja zawsze dobrze się dogadywaliśmy, ale tak było do niedawna.
Ciągle mówi o drugim dziecku. Nie tylko mówi, ale wręcz próbuje na mnie tą decyzję wymusić. Ja nadal mam nieprzyjemne wspomnienia związane z pierwszą ciążą.
Byłam wtedy w bardzo złym stanie, dużo schudłam w tym okresie. Bóg sam wie, ile kilogramów. Byłam bardzo chuda, ale mój brzuch był ogromny. Wszyscy myśleli, że będę miał bliźnięta, a nie jedno dziecko. Plecy mi odpadały, nogi bolały nieznośnie. W ostatnich miesiącach w ogóle nie mogłam spać. Zdarzało się nawet, że trafiałam przez swój stan do szpitala. Chciałam już urodzić i zakończyć swoją udrękę związaną z ciążą.
Rodziłam też przez długi czas, prawie dobę. Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem gotowa, aby przejść przez to wszystko ponownie. Męża to nie interesuje. Uważa, że jeśli siedzę w domu i nie pracuję, to muszę zgadzać się na jego decyzje – muszę dać mu drugie dziecko.
Nikt mnie nie rozumie, wszyscy uważają, że ciąża jest najlepszą rzeczą, jaka może przytrafić się kobiecie, ale dla mnie to najgorsze, co może się przytrafić. Dotarcie do męża jakimikolwiek argumentami nie działa. Teraz jest obrażony, nie rozmawia ze mną. Najpierw bałam się, że jeśli nie zajdę w ciążę, to zażąda rozwodu, ale teraz zdecydowałam, że na pewno nie zamierzam rodzić. Niech sam sobie wszystko przemyśli i zdecyduje, co dalej.



