W naszej szkole uczyła się dziewczynka – sierota

W naszej szkole uczyła się dziewczynka sierota. Mieszkała z babcią, bardzo starą i bardzo pobożną. Co niedzielę maszerowały razem do kościoła, przechodząc obok naszego domu obie tak samo wątłe, kruche, w śnieżnobiałych chustach. Plotka głosiła, że babcia nie pozwala jej oglądać telewizji, jeść słodyczy, śmiać się głośno, żeby diabły nie wpadły przez rozdziawione usta, a dodatkowo zmuszała ją do porannego mycia się lodowatą wodą.

Drażniliśmy tę dziewczynkę. Ona patrzyła na nas swoimi szarymi, zaskakująco dorosłymi oczami i mówiła: Boże, zlituj się nad nimi, nie wiedzą, co czynią. Nikt się z nią nie zaprzyjaźniał, wszyscy uważali ją za trochę stukniętą. Nazywała się Dobrosława. Dobrosława Kowalska.

Za moich szkolnych czasów w stołówkach serwowano raczej średnie jedzenie. Ale w piątki były pyszne serniczki z herbatą albo parówka w cieście z kakao i mała czekoladka. Pewnego dnia, znów dokuczając Dobrosławie, ktoś ją popchnął. Wpadła na mnie, ja uderzyłam się o stół, na którym stały szklanki z kakao i cała ta kakaowa rzeka wylała się na dwóch licealistów.

No pięknie powiedzieli licealiści.

Uciekamy! wrzasnęłam i złapałam Dobrosławę za rękę, po czym pognałyśmy do naszej klasy.

Czułam się, jakby goniła nas wataha dzikich wilków a może i całe stado żubrów. Ostatnie dwa lekcje była matematyka. Za przeszklonymi drzwiami czaiły się dwie potężne sylwetki. Co chwilę drzwi się uchylały, zaglądały dwie głowy, potem coś szeptały. Czułam, co nas czeka Śledztwo, sąd i egzekucja jak z lektury.

Najważniejsze to zniknąć niezauważenie, wtedy mogę pokazać wyjście na strych. Posiedzimy tam do wieczora, potem pobiegniemy do domu! planowałam odważnie.

Nie odpowiedziała Dobrosława. Pójdziemy jak porządne dziewczynki. W biały dzień i grzecznie.

Ale tam są oni! Przecież…

Co? Co nam zrobią? Poleją kefirem? Nakrzyczą? Obrzucą pięcioklasistki? Co takiego?

No…

Nawet jak nas pobiją, to pobiją raz. A jak uciekniesz będziesz się bać każdego dnia.

Wyszłyśmy z klasy razem ze wszystkimi, jak grzeczne dziewczynki powinny. Dwóch licealistów opierało się o ścianę.

Hej, pędraki, który zgubił? chłopak trzymał mój portfelik z Myszką Miki i dziesięcioma złotymi (na basen i plastyczne zajęcia).

Proszę, trzymaj wsunął mi portfelik do ręki i nie uciekaj więcej.

Szłam do domu, wymachując tornistrem i myślałam, jak dobrze, że wszystko się tak ładnie rozwiązało. I jak świetnie, że mam nową koleżankę.

Dzwonię do mamy, ona zadzwoni do twojej babci, pozwoli ci zostać i pójdziemy do mnie oglądać bajki… Albo nie możesz?

Dobrosława przewróciła oczami.

Chodź, weźmiemy od babci wafle z kajmakiem, dziś piekła.

Przyjaźniłyśmy się przez wiele lat, zanim życie rozrzuciło nas na różne kontynenty.

Ale zawsze pamiętam ten jeden raz.

Skok z wieży nad niebieskie lustro basenu jest straszny ale straszny tylko raz.

Strach przed czymś nowym jest zawsze. Co najgorszego może się stać? Nazwą mnie głupią? Nazwą raz. Ale jak ucieknę, będę sama nazywać się tak każdego dnia.

Strasznie jest jeden raz. Albo codziennie.

Pokonujesz strach jeden raz. Albo on żyje za ciebie codziennie.

Możesz wybrać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − 1 =

W naszej szkole uczyła się dziewczynka – sierota