W końcu nadeszła chwila

No wreszcie

Wychodząc za mąż, Jagoda nawet nie podejrzewała, że jej świeżo upieczony mąż Kacper ma zgubny nałóg. Nie byli razem długo Kacper szybko oświadczył się, a przy tym był lekko wstawiony:

Jagódka, chodź, weźmiemy ślub powiedział, a oddech zdradzał zapach alkoholu.

Kacper, ty piłeś? I w takim stanie mi się oświadczasz? Jagoda nie protestowała zbyt mocno, bo i tak marzyła o małżeństwie. Większość koleżanek już była zamężna.

No bo ze szczęścia. Mam nadzieję, że nie odmówisz odpowiedział wesoło. No to co, zgoda?

Dobrze, ale pod warunkiem, że nie będziesz pił często. Tylko od święta.

O to mi chodzi! A dziś mam święto oświadczyłem ci!

Młoda i naiwna Jagoda nie zagłębiała się w przeszłość Kaczora. Nie wiedziała, że jego ojciec pił całe życie. Może to wpłynęło na syna, zwłaszcza że ojciec czasem proponował mu herbatkę z kieliszka.

Teresa, matka Kacpra, krzyczała, gdy mąż nalewał synowi:

Sam się trujesz, a teraz jeszcze syna uczysz! ale ojciec tylko się śmiał.

Zamknij się, kobieto. Kacper to chłop, niech się hartuje.

Po ślubie młodzi zamieszkali w kawalerce Jagody, którą dostała w spadku po babci. Na początku było dobrze. Kacper pracował, czasem wracał po pracy z atmosferą, ale zawsze miał powód.

Witek postawił, syn mu się urodził jak tu nie wypić? tłumaczył Jagodzie. Jurek urodziny obchodził, to okazja. Piotrek pomagaliśmy z deskami na działkę, więc nas ugościł. Powodów było mnóstwo, wszystkie ważne.

Jagoda urodziła synka Bartka, ale Kacper pił dalej. Do domu nie spieszył, synem prawie się nie interesował.

Dlaczego nie zajmujesz się dzieckiem? To twoje własne! denerwowała się żona.

Sam mówiłaś, żebym na niego nie wydychał fuszerki odpowiadał Kacper.

Przestań pić, ile można to powtarzać? błagała Jagoda.

Minęło osiem lat. Kacper pił już praktycznie codziennie. Wypadł z jednej pracy, potem z drugiej. Jagodę martwiła teściowa. Widziała, że synowa jest dobra, szanowała ją, a Jagoda odwzajemniała te uczucia.

Jagoda latami walczy z nałogiem Kacpra, ale on nie daje za wygraną. Z każdym rokiem jest gorzej zwierzała się starszej siostrze.

Wiem, Tereska, szkoda mi Jagody. Taka dobra żona i matka przytakiwała siostra.

Minęły kolejne dwa lata. Bartek był w trzeciej klasie. Jagoda ciągnęła rodzinę praktycznie sama Kacper nie pracował, choć teściowa dawała pieniądze i kupowała wnukowi ubrania. Kacper już nie przypominał przystojnego chłopaka. Stracił połowę zębów w bójkach i upadkach, włosy mu przerzedły. Ale najgorsze było to, że nie czuł nic ani do żony, ani do syna.

Jagoda, rozwiedź się z tym Kacprem i wywal go. Jak można to znosić? mówiła matka. Radziły koleżanki z pracy, sąsiedzi. Wszyscy widzieli, co się dzieje.

Ale Jagoda żal było męża. Miała miękkie serce litowała się nad bezdomnymi kotami, a co dopiero nad mężem. Myślała tylko o Bartku. Syn widział ojca nieprzytomnego, nie szanował go. Żyli obok siebie. Jagoda zrozumiała trzeba się rozwieść.

Powiedziała o tym teściowej.

Teresa, nie mam już sił. Rozwodzę się z Kacprem.

Jagódka, może go leczyć? Może mu się poprawi? matce żal było syna.

Ile razy leczylJagoda spojrzała na nią z determinacją i odpowiedziała: „Już za późno, Tereso chcę, by Bartek miał szansę na normalne życie, a Kacper nie jest do tego zdolny,” po czym odwróciła się, by ukryć łzę, która spłynęła po policzku.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × dwa =

W końcu nadeszła chwila