No wreszcie. Wychodząc za mąż, Kinga nawet nie przypuszczała, że jej nowy mąż, Krzysztof, ma zgubny nałóg. Nie byli razem długo, szybko się oświadczył, przy czym był lekko wstawiony:
„Kinga, chodź, weźmiemy ślub” powiedział, a oddech miał przesiąknięty alkoholem.
„Krzysztof, piłeś? I w takim stanie mi się oświadczasz?” oburzyła się nieco, bo jednak marzyła o małżeństwie, prawie wszystkie koleżanki już były zamężne.
„No bo z radości, masz nadzieję, że nie odmówisz?” śmiał się. „No i co, jaka twoja odpowiedź?”
„Dobrze, zgadzam się, ale pod warunkiem, że nie będziesz często pił. Tylko od święta.”
„Właśnie o to chodzi, oczywiście, od święta. Dzisiaj na przykład mam powód oświadczyłem się!”
Z młodości i naiwności Kinga nie zagłębiała się w temat, nie wiedziała też, że ojciec Krzysztofa całe życie pił. Może to właśnie wpłynęLecz gdy Krzysztof znów wrócił pijany, Kinga spakowała jego rzeczy, postawiła pod drzwiami i postanowiła, że już nigdy nie pozwoli, by czyjś nałóg zniszczył jej życie i szczęście małego Jakuba.



