W szóstym roku szkoły podstawowej Jadwiga po raz pierwszy zauważyła, że jej kolega z klasy, Michał Nowak, nieustannie obserwuje ją spojrzeniami. Nawet od tyłu czuła, że jego oczy wbijają się w nią niczym wiertło, a gdy spojrzał się w jej stronę, od razu spotykali się wzrokiem.
Jadź, zaśmiała się jej przyjaciółka Róża, Michał nie odsuwie od ciebie oczu, ja sam to widzę.
Wiem, czuję, jakby mnie przeszywał swoimi czarnymi oczami odpowiedziała Jadwiga, jednocześnie rozpromieniając się, bo chłopak jej się podobał.
W końcu Michał zebrał się na odwagę i po lekcjach zatrzymał ją przy wejściu do szkoły, niepewnie mówiąc:
Jadwigo, może odprowadzę cię do domu?
Jadwiga zamarła, ale Róża popchnęła ją delikatnie, a dziewczyna zgodziła się.
Dobra, w końcu jedziemy w tym samym kierunku udawała obojętność.
Szli, rozmawiając i śmiejąc się, a serce Jadwigi skakało ze szczęścia. Tak zaczęła się ich przyjaźń, która przerodziła się w szkolną miłość. Wkrótce cała klasa wiedziała, że są parą. Michał zawsze był przy niej, a gdy ktoś z innej klasy próbował podrywać Jadwigę, szybko ich odrzucał.
Jadwiga od zawsze była urodziwa. Gdy już w pierwszej klasie pojawiła się w szkole, nauczycielka Anna Kowalska nie mogła się powstrzymać:
Boże, Jadwigo, jakie masz piękne oczy!
Pod koniec liceum postanowili razem podjąć studia. Zdaną egzamin matura zaliczyli bez problemu, a po ceremonii ukończenia szkoły pożegnali się z murami szkolnymi i ruszyli w dorosłe życie.
Po egzaminie Michał zaproponował:
Jadwigo, jedziemy jutro na mój dworek, najlepiej na nocleg. Świętujemy zdane egzaminy, jesteśmy super, przeszliśmy wszystko.
Jadwiga poczuła, że Michał ostatnio coraz mocniej dąży do bliższego związku. Ona się opierała, a on się obrażał.
Jesteśmy dorośli, odłóż zasady na bok. W końcu to musi się zdarzyć Czytałaś Romea i Julię, a oni byli młodsi od nas i nikt ich nie potępiał. Wszyscy podziwiali ich miłość namawiał Michał.
Jadwiga słuchała w milczeniu, czasem przytakiwała, ale bała się stracić Michała, przy którego już przyzwyczaiła się, że nie wyobrażała sobie rozstania.
Daj, Jadwigo, zgódź się! nalegał.
Nie wiem, może mama nie pozwoli na wyjazd na noc.
A powiedz, że będą moi rodzice. Nie możesz wymyślić nic innego? podciął ją.
Gdy Jadwiga poprosiła rodziców o zgodę, matka surowo odpowiedziała:
Co jeszcze wymyślisz? Nie pozwolę. Wiem, co potraficie zrobić, a potem będę sprzątać.
Jadwiga nieźle zmyliła matkę:
Rodzice Michała też będą na dworcu, a jego siostra starsza przyjedzie odparła, nie mrugnąwszy okiem.
Matka chwilę pomyślała, a potem skinęła:
Dobrze, jedź. W sumie nie damy radę pilnować was 24h. To trochę nieprzyzwoite, że dziewczyna jedzie do chłopaka na wieś.
W autobusie trzymali się za ręce. Jadwiga nerwowo czuła, że Michał jest równie niespokojny. Myślała, co się stanie Kiedy wjechali pod dworek, Michał pociągnął ją do pokoju, gdzie stał rozłożony kanapa. Gdy zobaczyła mebel, chciała wyciągnąć rękę.
Spokojnie, nie bój się powiedział łagodnie, obejmując ją i kładąc na kanapie.
W pokoju było jasno.
Tu jest jasno podskoczył i pociągnął za zasłony, po czym zaraz rzucił się na nią.
Jadwiga z całych sił odrzuciła go, wyrwała się z kanapy i wybiegła z domu, biegnąc w stronę przystanku. Autobusu nie było, a nagle zobaczyła Michała.
Odprowadzam cię rzekł. Nie gadaj, nie chcę słuchać twoich wymówek.
Na studniówce nie podchodził do niej, a Róża pytała, a ona milczała. Po studniówce nie odezwał się. Po tygodniu Jadwiga, przekraczając dumę, zadzwoniła do Michała; odebrała jego siostra.
Michał wyjechał do Warszawy, chce tam studiować. A ja myślałam, że wiesz
Dwadzieścia lat później Jadwiga wyszła za mąż za Wojciecha Kowalskiego, urodziła córkę Zofię. Michał od czasu do czasu przypominał się w jej wspomnieniach, choć nie dzwonił i nie spotykali się. Często jednak pojawiał się w snach.
W jednej nocy znów pojawił się w śnie szli z ręką w rękę po polu pełnym stokrotek, a w oddali po słońcu migotała rzeka. Jadwiga uśmiechała się, a on patrzył na nią smutno, jakby żegnał się. Potem niechętnie puścił jej dłoń i zniknął.
Obudziła się i spojrzała na męża, który spokojnie spał.
Śpi jak bobas, zawsze lubi się wygrzebać w kołdrze westchnęła z ulgą.
Mimo że był wczesny ranek, nie chciała zasnąć. Wstała cicho, poszła pod prysznic, a po drodze zajrzała do pokoju córki, gdzie Zofia spała, rozwianą jasną koszulą na poduszce. Stojąc pod strumieniem wody, pomyślała:
Dlaczego tak często śnię o Michale? Po tych snach czuję się nie w swoim miejscu, narasta chandra, mogę nawet krytykować męża Czy nie powinnam byłam wyjść za Wojciecha? Żyjemy już tak od lat, nudno, bez namiętności, ale wszystko jest poukładane, jak w kalendarzu.
Po śniadaniu chciała obudzić męża, ale sam wyszedł z sypialni. Jedli razem, córka miała wakacje, latem mogła spać ile chciała. Nagle zadzwonił telefon.
Cześć, Jadwigo rozległ się radosny głos Róży. Przepraszam za wcześnie, wiem, że nie śpisz, mam ważną sprawę! Nasza klasa planuje spotkanie jubileuszowe, dwadzieścia lat po ukończeniu szkoły.
Hej, Róża. Nadal jesteś naszą niezmienną organizatorką. Kiedy?
W sobotę, za tydzień.
Sobota? Mieliśmy jechać z Wojciechem do wsi, do jego rodziny
Nic, możemy odwołać odparła stanowczo Róża. Już dwa razy nie przychodziliśmy.
Miałam ważne powody
No dawaj, Jadwigo wtrąciła przyjaciółka. Nie kombinuj i przyjedź, bo inaczej będziemy musieli się do ciebie wtrącać!
Ojej, trochę się przestraszyłam zaśmiała się Jadwiga. Gdzie się spotkamy? W restauracji?
Teraz w restauracji! Nie zgadłaś!
A gdzie jeszcze?
Świętować będziemy u Michała.
Nie zdziwiła mnie ta wizja pomyślała Jadwiga.
Wiesz, nasz Ilya zbudował ogromny dwupiętrowy dom i zaprasza nas wszystkich.
A jego rodzina? Żona?
Żona wyjechała z synem na wakacje do Turcji. Życie to niełatwe. Ja już po rozwodzie Musisz przyjść.
Dobra, podaj adres odpowiedziała Jadwiga. Wojciech już w pracy, zaraz wychodzę.
Wychodząc z mieszkania, Wojciech mruknął:
Ci koledzy z klasy cię przymusili? Co nie widziałaś?
Nie widziałam odparłam. Nie pytam cię o pozwolenie, po prostu mówię, co robę. Całe dnie siedzimy w domu, nic nie robimy. Czasem wsiądziesz w ogrod, ale już nie starczy mi gotować, sprzątać, prać, jak jakaś niewolnica.
Dobra, niewolnico, nie narzekaj odpowiedział spokojnie. Mogę być domowym tyranem, nie mam nic przeciwko. Po prostu kup sobie nową sukienkę już się uśmiecha.
Dziękuję, oczywiście kupię, muszę wyglądać!
Jadwiga myślała o spotkaniu ze szkolnymi przyjaciółmi i o Michale. W piątek przed spotkaniem nie mogła zasnąć. Dwadzieścia lat minęło od tamtego dnia i od zakończenia szkoły.
W dniu spotkania wysiadła z taksówki, podeszła do wysokich bram i nacisnęła przycisk dzwonka. Po minucie drzwi otworzyły się szeroko, a przed nią stał Michał wysoki, przystojny, o szlachetnym wyglądzie.
Witaj, gościu odezwał się jego aksamitny głos, a ona lekko się zatrzęsła. Wejdź, albo zostaniesz wciąż tą tchórzolką rzucił lekko żartobliwie.
Cześć odpowiedziała Jadwiga i weszła na dziedziniec.
Michał objął ją i pocałował w policzek.
Wyglądasz świetnie! Jesteś jeszcze piękniejsza, aż strach patrzeć zachwycał się.
Patrząc w jego czarne oczy, poczuła rumień i schyliła głowę, ruszając w stronę domu, a on złapał ją za rękę i razem weszli do środka.
Hurra, Jadwigo! wykrzyknęła Róża, podskakując i obejmując ją.
Wszyscy zaczęli się rozchodzić, wieczór zbliżał się ku końcowi. Po kolei przytulali się, usiedli przy stole, wymieniali komplementy, dziewczyny przeglądały się nawzajem i rozmawiały o rodzinach, dzieciach, życiu.
Gdy muzyka grała, Michał zaprosił Jadwigę do tańca.
Co u ciebie? zapytała.
W porządku. Teraz patrzę na świat inaczej. Mam sporo spraw, rozwijam firmę, kręcę się.
Wieczór zbliżał się do końca, goście rozchodzili się. Michał zatrzymał Jadwigę.
Zostań, pomóż mi trochę przy stole gestem wskazał na kuchnię.
Nie wiem odpowiedziała niepewnie.
Co nie wiesz? wtrąciła Róża. Ktoś musi pomóc.
Dobra mruknęła Jadwiga.
Gdy już wszyscy wyszli, Michał wziął ją za ręce.
Ta naczynia to tylko pretekst, żebyś została
Po co? spytała, zaniepokojona.
Nie wiem pocierał nos o jej policzek. Gdy cię zobaczyłem, zrozumiałem, jak bardzo tęskniłem za tobą przez te wszystkie lata.
Jego gorące usta dotknęły jej szyi.
Jadwigo, jesteś jesteś zdjął płaszcz i gwałtownie położył ją na kanapie. Wiesz, mam dość: żona, przypadkowe znajomości, które chcą tylko pieniędzy, a ty jesteś piękna i świeża
Jadwiga poczuła się jak oparzona wrzątkiem.
Przypadkowe znajomości! Panie, ja dla niego jestem jedynie rozrywką, kolejnym łatwym… Nie zdradzę męża, nie zmienię go
Szybko wstała, zdecydowanie odrzuciła Michała i wybiegła z domu. Wyszedł przez bramę, a w tym momencie zadzwonił telefon.
Kochanie, mam przyjechać? usłyszała głos męża.
Nie, Olku, już zamówiłam taksówkę, zaraz będę mówiła spokojnie. Sam dojadę, dzięki, mój kochany. I wiesz, Olku, jesteś dla mnie najcenniejszy.
No to super zaśmiał się Wojciech. Czekam na ciebie.
Wsiadła do taksówki, a w tle usłyszała złośliwy głos Michała:
Zmarnowałeś się, zostajesz taka sama, choć piękna!
Zamknęła drzwi taksówki i pojazd ruszył. Myślała:
Niech się wścieka, niech wybuchnie ze złości. Niech wróci do swojego zimnego domu. Wreszcie wyzwoliłam się z jego kajdan na zawsze.



