Uwolniona z niewoli uczuć

Czerwiec 2025

Wyciekłam z więzów własnych uczuć

Już w dziewiątej klasie zauważyłam, że mój kolega z klasy, Kacper, nie odrywa wzroku od mnie. Czułam, jak jego spojrzenia przenikają mnie od tyłu podczas lekcji, a kiedy odwrócił się, od razu spotkał mój wzrok.

Kasieńko chichotała moja przyjaciółka, Róża Kacper patrzy na ciebie jak na najcenniejszy skarb, sam tego nie zauważam.

Wiem, czuję, jakby wciągał mnie swoimi czarnymi oczami odpowiedziałam, uśmiechając się, bo naprawdę podobał mi się ten chłopak.

W końcu Kacper odważył się po lekcjach zatrzymać mnie przy wejściu do szkoły i, nieco nerwowo, zapytał:

Aniu, mogę cię odprowadzić do domu?

Zbladłam, ale Róża delikatnie popchnęła mnie w przód i zgodziłam się.

Dobrze, idziemy w tym samym kierunku udawałam obojętność, choć w sercu podskakiwała radość.

Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a moje serce biło szybciej niż zwykle. Tak zaczęła się nasza przyjaźń, którą później zamieniliśmy w szkolną miłość. Wkrótce cała klasa wiedziała, że jesteśmy parą. Kacper zawsze stał przy mnie, a gdy ktoś z innej klasy próbował zagadać, odrzucał go z zimnym zdziobieniem.

Zawsze byłam uważana za ładną dziewczynkę. Nawet na pierwszej klasie nasza pani, Helena Kowalska, nie mogła się powstrzymać:

Boże, Aniu, jakie piękne oczka!

Pod koniec szkoły postanowiłyśmy z Kacprem razem wstąpić na studia. Zdałyśmy egzaminy, pożegnaliśmy się ze szkolnymi korytarzami i ruszyłyśmy w dorosłe życie. Po ceremonii ukończenia szkoły Kacper zaproponował:

Aniu, jedziemy jutro do mojego domku na wsi, najlepiej na nocleg. Świętujemy zdany egzamin daliśmy radę!

Czułam, że ostatnio Kacper coraz mocniej domaga się bliskości. Starałam się oprzeć, a on zaczynał się obrażać.

Jesteśmy już dorośli, odłóż te zasady. Przecież przeczytałaś Romea i Julię, a oni mieli po dwadzieścia lat. Nikt ich nie potępiał, a wszyscy podziwiali ich miłość przekonywał mnie Kacper.

Słuchałam go w milczeniu, czasem przytakując, lecz wątpiłam i bałam się stracić Kacpra, przyzwyczajoną już do jego obecności. Jego złość rosła.

Aniu, czekam, zdecyduj się!

Nie wiem, może mama nie pozwoli, a noc to już za dużo.

A co powiesz, że będą tam moi rodzice? Nie możesz wymyślić innego wyjścia?

Poprosić o zgodę na wyjazd okazało się trudniejsze niż myślałam. Matka spojrzała na mnie surowo:

Co jeszcze wymyślisz? Nie wypuszczę cię. Wiem, co zrobicie, a potem będę sprzątać twoje bałagany.

Mamo, rodzice Kacpra też będą, a jego starsza siostra powiedziałam, nie mrugając. Nie ufasz mi?

Po chwili westchnęła i machnęła ręką.

Dobrze, jedź. Nie dam rady was pilnować, choć trochę nieprzyzwoite, że dziewczyna jedzie do chłopaka na wsi.

W autobusie trzymałyśmy się za ręce. Czułam, że Kacper jest nerwowy, a ja niepewna, co się wydarzy. Gdy wjechaliśmy pod wjazd, Kacper wziął mnie za rękę i wciągnął do pokoju, gdzie stał rozłożony kanapa. Zobaczyłam mebel i chciałam wycofać rękę.

Nie bój się powiedział łagodnie, tulił mnie i położył na kanapie.

W pokoju było jasno.

Kacprze, jest jasno podskoczył i pociągnął zasłony, po czym rzucił się na mnie.

Z całych sił odciągnęłam go, wstałam z kanapy i wybiegłam z domu. Nie było autobusu pod stacją, a ja właśnie zobaczyłam Kacpra.

Odprowadzam cię powiedział. Nie mów nic, nie chcę słuchać twoich wymówek.

Na studniówkowym balu nie podszedł do mnie, a Róża pytała, ja milczałam. Po balu nie dzwonił. Po tygodniu postanowiłam sama zadzwonić, zapominając o dumie. Odpowiedziała mu siostra:

Kacper wyjechał do Warszawy, chce tam studiować. Myślałam, że wiesz

Minęło dwadzieścia lat. Wyszłam za męża, Olega, urodziłam córkę. Kacper od czasu do czasu przecinał myśl, nie dzwonił, nie spotykaliśmy się, ale w snach często go widziałam.

W nocy znów się pojawił szliśmy ręka w rękę po polu pełnym stokrotek, w oddali lśniła rzeka. Uśmiechałam się, a on patrzył ze smutkiem, jakby żegnał się. Potem niechętnie puścił moją dłoń i zniknął.

Obudziłam się, spojrzałam na Olega, który spał jak niedźwiedź w letniej nocy.

Śpi, jakby nie miał nic ważnego pomyślałam.

Nie chciało mi się spać, więc wstałam i podeszłam do łazienki, mijając pokój córki, gdzie spała, rozrzucone jasne włosy na poduszce. Pod strumieniem wody zaczęłam rozważać:

Dlaczego tak często śnię Kacpra? Po tych snach czuję się nie w swoim miejscu, dopada mnie chandra, mogę się z Olegiem kłócić Czy nie powinnam była po prostu wyjść za niego? Żyjemy latami, życie jest monotonne, brak pasji, romantyzmu, ale wszystko jest uporządkowane jak w kalendarzu.

Przygotowałam śniadanie, chciałam obudzić męża, ale wyszedł sam z sypialni. Jedliśmy razem, córka ma wakacje, lato w pełni. Nagle zadzwonił telefon.

Aniu, cześć rozległ się radosny głos Róży przepraszam, że tak wcześnie, ale mam ważną sprawę! Nasza klasa ma się zebrać, bo minęło dwadzieścia lat od ukończenia szkoły.

Hej, Róża. Ty wciąż nasz niezmienny organizator! Kiedy?

W sobotę, za tydzień.

W sobotę? My z Olegiem mieliśmy jechać na wieś do jego rodziny

Nic, możemy odwołać odpowiedziała stanowczo. Już dwukrotnie nie przychodziłaś, więc nie ma wymówek.

Miałam powody

Aniu, nie kombinuj i przyjedź, bo inaczej cała klasa przyjedzie do ciebie!

Ojej, to mnie przeraża zaśmiała się. Gdzie się spotykamy? W restauracji?

Teraz w restauracji! Nie zgadniesz!

A gdzie jeszcze? spytałam zdziwiona.

A świętować będziemy wstrzymała się, po czym dodała, nie zgadniesz, ale przy Kacpra.

Nie bez powodu mi się śnił przelotnie pomyślałam.

Wyobraź sobie, Kacper ma już ogromny dwupiętrowy dom i zaprasza nas wszystkich.

A rodzina? Żona? nie wiedziałam o nim nic.

Żona wyjechała z synem na Turcję, więc nie będzie przeszkód z zazdrością odpowiedziała Róża. Ja już po rozwodzie W każdym razie musisz przyjść.

Dobrze, podaj adres odpowiedziałam. My z Olegiem już w pracy, on stał przy drzwiach.

Wychodząc z mieszkania, Oleg mruknął:

Znowu te stare koleżanki. Co widziałaś?

Nic nie widziałam odparłam. Nie pytam o pozwolenie, po prostu decyduję. Siedzimy w domu, nic nie robimy, tylko czasem jedziemy na wieś Mam dosyć gotowania, sprzątania, prania, jak niewolnica.

No dobra, niewolnico, nie marudz odpowiedział łagodnie, można pomyśleć, że jestem domowym tyranem. W porządku, możesz sobie kupić nową sukienkę uśmiechnął się.

Dzięki, kupię! Muszę wyglądać!

Myślałam o jutrzejszym spotkaniu z dawnymi szkolnymi przyjaciółmi i o Kacprze. W piątek nie mogłam zasnąć. Dwadzieścia lat minęło od tamtego dnia, kiedy skończyliśmy szkołę.

Emocjonujące spotkanie

Wysiadłam z taksówki przed wysokimi wrotami i nacisnęłam przycisk domofonu. Po minucie drzwi otworzyły się i stanął przede mną Kacper wysoki, przystojny, elegancki.

Cześć, gość wspaniały odezwał się jego aksamitny głos, a ja zadrżałam. Wejdź, albo dalej będziesz tchórzkiem.

Hej, cześć odpowiedziałam, wchodząc na podwórze.

Kacper objął mnie i pocałował w policzek.

Wyglądasz super! Stałaś się jeszcze piękniejsza, aż się boję zachwycał się.

Patrząc w jego czarne oczy, spociłam się, pochyliłam głowę i podeszłam do domu, a on złapał mnie za rękę i weszliśmy razem.

Hurra, Aniu! krzyknęła Róża i przybiegła, obejmując nas.

Wszyscy rozeszli się, wieczór dobiegał końca, a my zasiedliśmy przy stole. Rozmawialiśmy, dziewczyny wymieniały spojrzenia i uśmiechy, opowiadały o rodzinie, dzieciach.

Muzyka grała, Kacper zaprosił mnie do tańca.

Jak życie? zapytałam.

W porządku. Patrzę na świat innymi oczami. Mam teraz sporo spraw, rozwijam firmę, kręcę się w kółko.

Wieczór zbliżał się ku końcowi, ludzie się rozchodzili. Kacper zatrzymał mnie.

Zostań, pomóż mi trochę przy stole gestykulował.

Nie wiem odpowiedziałam niezdecydowanie.

Co nie wiesz? wtrąciła Róża. Ktoś musi pomóc dodała z chytrym uśmiechem.

Dobra mruknęłam.

Gdy wszyscy odeszli, Kacper wziął mnie za ręce.

Ta naczynia to tylko pretekst, żebyś została

Po co? zapytałam zdenerwowana.

Nie wiem pocierał nos o moją policzkę. Gdy cię zobaczyłem, zrozumiałem, jak bardzo tęskniłem za tobą przez wszystkie te lata.

Jego gorące usta dotknęły mojego szyi:

Aniu, jesteś taka zerwał koszulę i rzucił mnie na kanapę. Wiesz, mam dość: żona, przypadkowe znajome, które chcą tylko pieniędzy, a ty wciąż piękna i świeża

Czułam się, jakby mnie polał wrzątkiem.

Przypadkowe znajome! Boże, jestem tylko kolejnym zabawą dla niego, kolejną dostępną Nie mogę zdradzić męża!

Wyskoczyłam, mocno odciągnęłam Kacpra i wybiegłam z domu. Stałam przed wiatą, gdy zadzwonił mój telefon to Oleg.

Kochanie, jedziesz po mnie? usłyszałam jego ciepły głos.

Nie, już zamówiłam taksówkę, zaraz będę mówiłam spokojnie. Sam dojadę, dzięki, mój kochany. Wiesz, Olegu, jesteś dla mnie najważniejszy.

Dobrze, czekam na ciebie rozbawiony odezwał się.

Wsiadłam do taksówki, a za moimi plecami rozległ się zły głos Kacpra:

Zgłupiasz się, zostajesz taką samą, choć piękna!

Zamknęłam drzwi taksówki, a pojazd ruszył. Pomyślałam:

Niech się wścieka, niech się dusi ze złości. W końcu uwolniłam się z jego kajdan. Na zawsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 + czternaście =

Uwolniona z niewoli uczuć