„Twoje dziecko mi przeszkadza, wyślij go do babci – powiedziała mi teściowa, która przyjechała do nas na jakiś czas

Niedawno teściowa zamieszkała z nami na jakiś czas, ponieważ ma remont w swoim mieszkaniu. Od tego czasu mój syn i ja we własnym domu czujemy się jak na wyjeździe. A mąż chucha na matkę i w każdej niezrozumiałej sytuacji zgadza się z nią. Ale najgorsze jest to, że próbuje pozbyć się mojego syna. Tak się złożyło, że po wyjściu z jednego związku prawie natychmiast weszłam w inny. A kiedy Sebastian i ja zaczęliśmy się spotykać, od pierwszego spotkania doskonale wiedział o moim synu. Traktował go bardzo dobrze i nie przeszkadzało mu to w żaden sposób.

Prawie rok później oświadczył się mi, wyprawiliśmy skromny ślub w gronie najbliższych. I mój syn i ja wprowadziliśmy się do niego. Ale teściowa od samego początku naszego związku z Sebastianem, powiedziała mi, że nie akceptuje mnie i mojego dziecka. Tak bardzo mnie nie lubiła, że nawet nie mogła się powstrzymać i przyjść na ślub własnego syna. Nigdy nie odwiedzała nas, żeby nie widzieć mnie z synem. A jeśli trzeba było gdzieś przenocować, robiła to u przyjaciółki. Ale tym razem moja teściowa postanowiła przyjechać do syna. Nie poddaje się, nawet po dwóch latach. Próbuje udowodnić swojemu synowi, że nie jestem dla niego dobrą partnerką, a on popełnił błąd, poślubiając mnie. Wolę milczeć i nie robić z tego konfliktu. Robię „mądrze” w nadziei, że mój mąż stanie za mną i wszystko się ułoży, ale to złudna nadzieja.

Nie chroni mnie już tak jak wcześniej, ale coraz bardziej słucha matki. Atmosfera w domu stała się tak nie do zniesienia, że nawet nie chcę wracać z pracy. Teściowa robi z siebie gospodynię. I robi, co chce. A mój syn już nawet wychodzi z pokoju, żeby jej nie widzieć, bo ona zawsze warczy na niego z powodu i bez. A mąż nabrał wody w usta. Teraz teściowa mnie tak męczy, bo mówi,  że muszę narodzić dziecko. Na przykład, jeśli jestem temu przeciwna i nie chcę zajść w ciąże, to jej syn musi znaleźć inną żonę. Uważa, że znalazłam chłopcu tatusia i cieszę się życiem. Ale pracuję i dostaję tyle samo, co mój mąż. Wczoraj, kiedy jedliśmy obiad, powiedziała w ogóle, że powinnam wysłać syna do babci, ponieważ on jej przeszkadza. Ale nie mogę i nie chcę zostawiać mojego dziecka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 1 =

„Twoje dziecko mi przeszkadza, wyślij go do babci – powiedziała mi teściowa, która przyjechała do nas na jakiś czas