Trzy lata temu rozwiodłem się z żoną. Właściwie nie łączyło nas nic poza naszym synem. Nawet mnie nie zdziwiło, kiedy miesiąc po rozwodzie żona znalazła sobie nowego, młodszego partnera. Trzy miesiące temu wzięli ślub.
Szczerze mówiąc, nie rusza mnie to już wcale. Jednak wczoraj dostałem od jej nowego męża wiadomość, która mocno mnie zdziwiła. Napisał, że powinniśmy zostawić Joasię w spokoju i nie żądać od niej żadnych pieniędzy, bo teraz i tak nic nie dostaniemy.
Mój syn, Staś, ma pięć lat. Przez długi czas byłem na urlopie ojcowskim i to ja opłacałem większość wydatków. Teraz pracuję na pół etatu.
Zaraz po rozwodzie ustaliliśmy z Joasią, że sprzedamy nasze trzypokojowe mieszkanie w Krakowie i wymienimy je na dwa osobne jedno dla niej, drugie dla mnie i Stasia.
Joasia płaci całkiem przyzwoite alimenty. Mimo wszystko chcę być samodzielny finansowo, dlatego co chwilę chodzę na rozmowy o pracę i rozglądam się za pełnym etatem. Pieniądze, które od niej otrzymuję, wydaję w całości na Stasia. Pokrywają przedszkole, kółko plastyczne, zabawki i jedzenie. Część wydaję na rachunki za gaz i prąd.
Ostatnio Staś bardzo chce zapisać się na zajęcia z piłki nożnej, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.
Latem moja była żona przelała więcej pieniędzy, pod warunkiem, że zabiorę Stasia na wakacje. Pojechaliśmy nad morze, a jego radość nie miała końca.
Doceniam, że mimo rozwodu Joasia pamięta o naszym synu. Gdy musiałem coś załatwić, nieraz zostawiałem go z nią. Była żona zabierała Stasia do galerii lub na plac zabaw, do kina. Ale mój syn nigdy nie był w jej nowym domu.
Myślę, że powodem jest nowy partner Joasi. Szczerze mówiąc, nie przejmowałem się tym, dopóki nie dostałem od niego tej wiadomości.
Ostatnio odważył się nawet zadzwonić. Powiedział, że nie mam sumienia, bo Joasia wydaje na nas połowę swojej pensji. Nie mogłem na to milczeć. Od razu zadzwoniłem do niej i opowiedziałem wszystko. Była naprawdę wściekła na swojego męża. Powiedziała mu podobno, żeby nie mieszał się w sprawy dotyczące Stasia i nie rozporządzał jej pieniędzmi.
Mimo wszystko obawiam się, że nowy mąż Joasi zdoła przekonać ją, by zmniejszyła alimenty. Będę zmuszony wtedy ograniczać wydatki na syna i odmówić mu wielu rzeczy.
Mam nadzieję, że Joasia wciąż pozostanie człowiekiem, który wie, czym jest dobroć, szczerość i odpowiedzialność. W końcu to za te cechy ją kiedyś pokochałem.
Zrozumiałem, że nawet po rozwodzie rodzice powinni wspólnie dbać o dzieci i nie pozwalać, by osoby postronne mieszały się w ich sprawy.


