Odejść trzeba po ludzku
Alicja teraz jest pewna, że kobiety, które rozwiodły się z mężami w młodym wieku i żyły samotnie, są znacznie szczęśliwsze. Tak uważa, patrzą z własnej perspektywy i doświadczenia.
– Może któraś z kobiet się ze mną nie zgodzi mówi do przyjaciółki Kasi ale teraz właśnie tak myślę.
– Być może, ale każda ma swoją drogę niepewnie odparła Kasia. Bo niektóre, nieszczęśliwe w pierwszym małżeństwie, znajdują szczęście w drugim, a nawet trzecim.
– Nie będę spierać się, ale pozostaję przy swoim odrzekła Alicja. W moim przypadku przeżyłam ogromny stres, a przecież przede mną starość, a on podeptał wszystkie moje uczucia. Teraz już nikomu nie ufam.
Alicja z mężem Jackiem, teściową mieszkającą na tym samym piętrze, oraz czternastoletnim synem Wojtkiem spotkali kolejny Nowy Rok w domu. Wszystko było pięknie Alicja od wieczora przygotowała stół, teściowa pomagała, więc świętowali w rodzinnym gronie. Pierwszego stycznia obudzili się późno, bo zasiedzieli do rana, a za oknem słychać było petardy i fajerwerki. Teściowa tylko wcześniej wyszła do siebie.
Nowy rok zaczął się dla Alicji ciężko i niespodziewanie. Po południu pierwszego stycznia zniknął mąż. Wsiadł do samochodu i odjechał, nie mówiąc nikomu ani słowa. Po prostu przepadł.
Gdy zapadła noc, nie mogła zasnąć. Martwiła się, a do głowy zaczęły przychodzić czarne myśli.
– Może Jacek miał wypadek? głowa bolała ją od natłoku wyobrażeń.
Czekała, że może ktoś zadzwoni i powie cokolwiek. Ale cisza. Telefon Jacka był niedostępny. Nie spała całą noc, rano wstała z bólem głowy i wysokim ciśnieniem. Zagotowała wodę na herbatę. Minęło trochę czasu, syn jeszcze spał, gdy nadszedł SMS od męża: *Nie szukaj mnie. Odszedłem od ciebie.*
Zadrżały jej ręce, serce waliło jak oszalałe. Nie wiedziała, co robić.
– Pójdę do teściowej, pokażę jej wiadomość pomyślała, ale zaraz się rozmyśliła. Nie, niech na razie się nie martwi.
A potem błysk:
– Ale dlaczego ją oszczędzać? Może stoi po jego stronie? Idę i pokażę.
Zdecydowanym krokiem podeszła do sąsiednich drzwi i zadzwoniła.
– Proszę, popatrz, co twój syn mi napisał wycedziła z goryczą.
– Alu, to niemożliwe! Nigdy nic nie wspominał. A ty co, niczego nie zauważyłaś? szczerze zdziwiła się teściowa.
– Nie. A już myślałam, że trzymasz z nim sztamę.
– Co ty, Alu? Jak mogłabym? Gdybym wiedziała, to bym mu dopiero urządziła pranie mózgu! Ale widzę, że już za późno. Zamilkła na moment, jej dłonie też drżały. Ale pamiętaj, zawsze będę po twojej stronie. Nigdy nie uznam tej jego… użyła brzydkiego słowa.
Alicja zrozumiała, że teściowa też nie wiedziała, ale była przynajmniej ulgą, że Jacek żyje. W głowie miała już najgorsze scenariusze.
Nie mogła przełknąć śniadania. Była wściekła, że Jacek okazał się zdrajcą. Wykręcił się po cichu, nie miał odwagi powiedzieć wprost, co mu nie pasowało.
– Spróbuję jeszcze raz zadzwonić. Może odbierze.
Podniosła kobieta.
– Kto mówi? spytała Alicja.
– Jego żona odpowiedziała tamta. A pani?
Alicja wpadła na pomysł, by nie przyznawać się.
– Żona kolegi. Muszę z nim pogadać w sprawie mojego męża. Proszę podać adres.
Tamta dyktowała. Alicja postanowiła ją odwiedzić. Nakarmiła syna, zostawiła go pod opieką teściowej i wyjechała autobusem.
Dotarła na miejsce to była dzielnica domków jednorodzinnych. Stanęła przed furtką, potem otworzyła niezamknięte drzwi i weszła. Jacek z tą kobietą siedzieli przy stole.
Pierwszy zobaczył ją Jacek. Zerwał się, oniemiały. Kobieta spytała:
– Kto to?
Milczał, więc odezwała się Alicja:
– Jestem jego żoną. Mamy syna. A pani kim jest?
Kobieta zrobiła się blada.
– Kto cię tu wołał?! ocknął się Jacek i zaczął wrzeszczeć. Wynoś się stąd i nie waż się więcej pokazywać!
Kobieta stanęła przy nim:
– Jacek, mówiłeś, że twoja żona zmarła dwa lata temu. Dlaczego mnie okłamałeś?
Alicja patrzyła, jak mąż, błagalnym tonem, tłumaczył:
– Bałem się cię stracić, Ewo. Chciałem ci powiedzieć, czekałem na odpowiedni moment.
Widząc to, Alicja była w szoku.
– Jak można mówić coś takiego o żonie, z którą się żyje? Jeśli kochasz inną, powiedz uczciwie, rozwieś się i idź swoją drogą. Ale kłamać, że żona nie żyje? To już przesada. Nawet wrogowi bym nie życzyła usłyszeć, że jest martwy. Czy on mnie pochował za życia?
Opuściła dom z podniesioną głową. Niech sobie radzą. Wróciła wyczerpana, gdy zadzwoniła Kasia.
– Alu, gdzie jesteś? Martwię się.
– W domu. Przyjdź.
Po dziesięciu minutach Kasia już była.
– Ależ ty wyglądasz… zaczęła.
– Wiesz, jaki to łotr? Żyłam z nim tyle lat, a on mnie pochował. Powiedział jej, że umarłam dwa lata temu. Przy okazji i swoją matkę! zaśmiała się nerwowo. Jak można? Grzebać żywych ludzi!
Kasia siedziała w osłupieniu.
– No proszę… Kto by pomyślał?
Alicja wniosła pozew. Jacek w trakcie rozwodu łaskawie oznajmił, że zostawia jej i synowi mieszkanie, biorąc tylko auto.
– Oto twój syn mówiła do teściowej. Pochował nas obie. Zostawia mi mieszkanie! Jakbym to dla niego wyszła za mąż. A lata razem? Trudności, które przeszliśmy?
Teściowa milczała. Nigdy nie spodziewała się tego po jedynym synu.
Alicja przypomniała sobie, jak rok temu Jacek leżał po ciężkiej operacji. Opiekowała się nim dzień i noc.
– Niedługo po wyjściu zrobił to z tą Ewą. Zapomniał, jak go karmiłam łyżeczką. A on jej powiedział, że nie żyję. Nie, on naprawdę nie ma rozumu. Zdradził nie tylko mnie, ale i syna, i matkę. Jeśli chciał odeKiedyś może zrozumie, że prawdziwe szczęście nie polega na ucieczce, ale na uczciwości wobec tych, których się kocha.



