W wieku 26 lat poślubiłem Julię. Miała 24 lata, oboje dopiero zaczynaliśmy dorosłe życie i wydawało nam się, że wszystko jest w porządku i czeka nas jasna przyszłość. Julia miała problemy zdrowotne, usunięto jej jedną nerkę, ale mimo to mogła dalej, normalnie żyć. W międzyczasie czekaliśmy na dawcę nerki dla niej.
Wydawało się więc, że życie staje się coraz lepsze, lekarze mówili o tym, że znaleźli już dawcę, ale w jednej chwili wszystko się zawaliło. Julia była tego dnia u rodziców, a ja w domu składałem nową szafę.
Zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłem, a w progu stała piękna, tęga kobieta i już od progu oświadczyła mi w twarz, że żona zdradza mnie z jej mężem. Oczywiście nie od razu w to uwierzyłem, ale wydruki zdjęć i pendrive z mnóstwem filmów załatwiły sprawę.
Przez trzy godziny płakaliśmy i rozmawialiśmy o tym, jak zostaliśmy oszukani i zdradzeni przez nasze drugie połówki. Kolega mojej żony okazał się być jej kochankiem (wcześniej razem studiowali). To takie proste i banalne. Gdy kobieta miał już wyjść, rozległ się dźwięk otwierania drzwi i weszła moja żona.
W swojej niewinności zapytała z uśmiechem, kto przyszedł nas odwiedzić. Zawołałem do siebie żonę, posadziłem ją przy stoliku, położyłem przed nią wydruki i pokazałem jej folder z filmami na laptopie.
Trzeba było zobaczyć minę Julii, kiedy zdała sobie sprawę, że wszystko wyszło na jaw. Zbladła, usta jej zadrżały, a łzy popłynęły. Żona jej kochanka wyszła, a u Julii potem pojawiły się łzy błagania i mnóstwo pustych kłamstw i bezwartościowych słów. Jeszcze tego samego wieczoru zabrałem żonę do jej rodziców z jej rzeczami i wszystko im opowiedziałem i pokazałem.
TO tym, co było później, dowiedziałem się już od wspólnych znajomych, ponieważ wyjechałem do nowej pracy w innym mieście. Julia nie dożyła rozwodu, jej jedyna nerka przestała działać z powodu nerwów i szeregu innych powikłań. Julia zmarła.
Jej kochanek przeżył ją o dwa miesiące. Żona go wyrzuciła i złożyła pozew o rozwód, a wiadomość o odejściu kochanki z pewnością go wykończyła. Zmarł naturalnie. Nie wiem, jak żona kochanka Julii to wszystko przeżyła i jak żyje teraz.
Sam chodziłem do pracy bez siły, automatycznie, a potem wracałem z pracy do picia, nie mogłem sobie ze wszystkim poradzić i załamałem się. Bliscy pomogli mi uporać się z uzależnieniem, teraz (minęły trzy lata) próbuję naprawić swoje życie.
W pracy wszystko jest w porządku, ale nie w związkach. Jak odciąć chęć budowania relacji? Nie ufam już ludziom i nie chcę, żeby ktokolwiek się do mnie zbliżał.
Może czas minie i zmienię zdanie, ale na razie nic mi się nie chce. Ciągle pamiętam, jak wszystko było z nami w porządku, jak nawet nie podejrzewałem zdrady. Boję się, że to może się powtórzyć, a ja nawet nie będę o tym wiedzieć.
Gdyby kobieta tego kochanka nie przyszła wtedy do mnie, to nawet bym nic nie wiedział. Wtedy myślałem, że wszystko jest z nami w porządku.



