Trudno zdecydować od razu
Na wakacje letnie Kasia z mężem zabrali dzieci na wieś, niedaleko ich miasta. Odwiedzali je co weekend, czasem jechała sama. Wieś była siedem kilometrów dalej, więc Kasia mogła w piątek wieczorem od razu po pracy pojechać autobusem, jeśli Antek w weekend pracował.
Może i nie jeździłaby co tydzień, ale po pierwsze tęskniła za dziećmi, a po drugie ojciec był po udarze, chciała pomóc mamie w ogrodzie. Tego piątku też postanowiła od razu po pracy pojechać na wieś.
Antek, zaraz po pracy jadę do dzieci na wieś, więc zjedz coś sam, w lodówce jest wszystko. A w niedzielę przyjedź po mnie, masz przecież wolne, dziwne, że w sobotę pracujesz
Mamy tam kompletny bałagan odpowiedział mąż. Szef obiecał, że zapłaci.
Kasia pracowała jako główna księgowa w biurze. W piątek spieszyła się, żeby skończyć raport, i pewnie przez ten pośpiech popełniła błędy. Tak wysłała go mailem do przełożonych w województwie.
W sobotę po obiedzie zadzwonił szef, Marek Andrzejewski.
Kasia, co ty tam narobiłaś z tym raportem? Dzwonią z góry i krzyczą, natychmiast popraw, nic nie wiem, inaczej stracisz premię.
Jestem na wsi, panie Marku, może jutro, i co ja w ogóle mogłam nie dał jej dokończyć.
Nie obchodzi mnie, gdzie jesteś, masz to poprawić! krzyczał tak, że słyszała go stojąca obok matka.
Dobrze, zaraz pojadę.
Córciu, kto tak wrzeszczy?
Szef, Marek. Coś namieszałam w raporcie, wczoraj się spieszyłam. No cóż, muszę jechać, od razu do biura. Pilne, jak widać
Pożegnała się z trzynastoletnim synem i dziesięcioletnią córką.
No dobrze, dzieci, do następnego weekendu.
Gdy wróciła do miasta, od razu poszła do biura, zadzwoniła na portiernię, żeby ochroniarz nie przyjeżdżał, włączyła komputer i zabrała się za raport. Gdy dokładnie go przejrzała, w końcu znalazła dwa błędy i to takie, że sama się zdziwiła.
Jak mogłam przeoczyć coś tak oczywistego? Pewnie tam się zdziwili, takie rzeczy od razu widać, a ja nie zauważyłam. Dziwne. Wszystko przez ten pośpiech, spieszyłam się na autobus.
Był już wieczór, wysłała poprawiony raport mailem, zamknęła biuro, przekazała pod ochronę i poszła do domu.
Antek pewnie niedługo wróci z pracy, zdziwi się, że jestem w domu myślała, idąc powoli, postanowiła iść pieszo. Ciekawe, dawniej w weekendy nie pracował, a ostatnio w ogóle się zmienił. Telefonu z rąk nie wypuszcza, jakiś zamyślony, czasem rozdrażniony. Trzeba by z nim pogadać, wyjaśnić. Akurat dzieci nie ma, można spokojnie porozmawiać.
Podchodząc do bloku, wyjęła klucze z torebki, podniosła głowę i zobaczyła światło w kuchni.
Więc Antek już w domu!
Wchodząc na trzecie piętro, jej serce nagle zabiło szybciej. Gdy podeszła do drzwi, usłyszała romantyczną muzykę, której mąż nie lubił, gdy włączała. To było dziwne, to było podejrzane. Drzwi otworzyła ostrożnie, w przedpokoju od razu natknęła się na cudze sandały jakieś znajome, ale czyje, nie mogła sobie przypomnieć, zresztą nie było to teraz ważne.
Cicho położyła klucze i torebkę na półce, zajrzała do pokoju, gdzie panował półmrok, paliło się kinkietowe światło. Weszła do sypialni nikogo. Tylko grała spokojna melodia.
Gdy odwróciła się w stronę balkonu, zobaczyła dwie sylwetki, obie paliły.
Ania, to Ania przemknęło jej przez głowę jak błyskawica. Tak, to jej sandały. Zrobiło jej się niedobrze, to była jej przyjaciółka.
Co ona tu robi? Ostatnio często wpadała do nich w gości, gdy Kasia była w domu. Pili razem herbatę, czasem wino. Kasia zaczęła drżeć, cicho podeszła do uchylonych drzwi balkonowych.
Antek, kiedy w końcu powiesz Kasi o nas? usłyszała głos przyjaciółki.
Mąż najwyraźniej nie był zachwycony tym pytaniem i odpowiedział rozdrażniony:
Ania, znowu o tym? Umówiliśmy się, że nie będziesz mnie poganiać. Sam jeszcze nie podjąłem decyzji
Przez cienką firankę Kasia zobaczyła, że mąż stał w bokserkach, a przyjaciółka w jego koszuli, palili i rozmawiali.
No i kiedy zdecydujesz? nagle, zaskakując samą siebie, głośno zapytała Kasia, odsuwając firankę.
Mąż z wrażenia upuścił papierosa, a Ania wrzasnęła pewnie upadł jej na stopę.
A ty czego się tu pojawiłaś? Miałaś przyjechać jutro, kocico! Może i lepiej, że nas przyłapałaś wchodząc do pokoju, mówiła podniesionym głosem. Antek milczał. A ty, Antek, może teraz w końcu się zdecydujesz? Ania była wściekła, nie spodziewała się, że przyjaciółka ich zastanie.
Kasia od tego nagłego ataku oniemiała, ale trzymała się twardo i nie płakała.
Kas, mogłaś chociaż zadzwonić cicho powiedział mąż.
Mam teraz dzwonić, zanim wrócę do domu? odpowiedziała sarkastycznie, odzyskując równowagę.
Ania patrzyła na nią wyzywająco, nie okazując ani wstydu, ani skruchy. Ale wtedy Antek zwrócił się do niej:
Ubieraj się i wynoś. Ania prychnęła niezadowolona i poszła się ubrać, potem trzasnęła drzwiami.
Kas, wybacz, Ania to nic poważnego, tylko z nudów. Nie zamierzam odchodzić z rodziny powiedział.
A ty sądzisz, że wciąż mamy rodzinę?
Kas, nie zaczynaj, no przecież u facetów takie rzeczy się zdarzają. Zresztą sama jesteś winna. W co ty się zamieniłaś? Nie dbasz o siebie, nie ubierasz się jak dawniej, kiedy ostatnio byłaś u fryzjera? A ja jestem facetem, lubię ładne kobiety. Dawniej jeździliśmy na wakacje, a teraz?
A teraz przypomnij sobie, że mamy dzieci i że mój ojciec jest po udarze, muszę pomagać mamie. Dziwne, że zadajesz takie pytania. Dlaczego chodzę w takich ciuchach? Przyp


