Przez tę twoją miłość wyleciałeś z uczelni! Posłaliśmy cię na studia, a nie na ożenek! Brakowało nam w rodzinie wiejskiej dziewczyny oburzał się ojciec. Gorącą miłość syna postanowili zatrzymać rozstaniem. Na prośbę ojca, Marek poszedł do wojska.
Weronika sprzątała w domu. Przemalowała tapety, wymieniła zasłony, teraz próbowała uporządkować antresol. Kochała porządek, wtedy i w jej duszy było spokojnie.
W najdalszym kącie znalazła pudełko z listami Marka. Jak dawno go nie otwierała! I zapomniała o sprzątaniu. Weronika przeczytała jeden list, potem drugi, trzeci
Wera i Marek poznali się na Politechnice Warszawskiej. Marek był z miasta, a Wera przyjechała ze wsi.
Urzekła go swoją urodą: długie czarne włosy, niezwykłe oczy, smukła sylwetka.
Marek i Wera zaczęli się spotykać. Dla cichej i nieśmiałej Wery hałaśliwy Marek był jak huragan. Codziennie wymyślał coś nowego, by zdobyć jej względy. Zostawiał kwiaty pod drzwiami jej pokoju w akademiku. Potrafił pojawić się w środku nocy pod oknem, by życzyć jej dobrej nocy. Pokój był na parterze.
Huczne imprezy studenckie, spacery i pocałunki pierwszy rok minął jak błyskawica. Zakochani byli zawsze razem.
Ale stało się tak, że Marek zaniedbał studia. Od początku nie garnął się do nauki, a tu taka miłość! Wylano go z uczelni. Marka to nie zmartwiło.
Znajdę pracę, później wrócę na zaoczne. Przynajmniej będę mógł się z tobą ożenić, moja radości tłumaczył Weronice.
Dostał pracę w fabryce i oznajmił rodzicom, że chce się ożenić. Werę rodzice trochę znali. Była u nich kilka razy.
Spodziewał się, że nie przyjmą tej nowiny z radością. Chodziło o to, że jego rodzice marzyli, by ożenił się z córką ich przyjaciół. Ale ani Marek, ani Zosia, córka przyjaciół, nie chcieli spełnić tych nadziei.
Marek sądził, że przekona rodziców, opowie im o swojej miłości do Wery. Zrozumieją! Muszą zrozumieć, że bez niej nie może żyć!
Ale oczekiwania go zawiodły. Nie zrozumieli. Reakcja rodziny była ciężka.
Przez tę twoją miłość wyleciałeś z uczelni! Posłaliśmy cię na studia, a nie na ożenek! Brakowało nam w rodzinie wiejskiej dziewczyny oburzał się ojciec.
Gorącą miłość syna postanowili zatrzymać rozstaniem. Na prośbę ojca, Marek poszedł do wojska.
Wera tęskniła za ukochanym. Jedyną pociechą były listy, które pisał Marek. Jakie czułe i namiętne listy jej przysyłał!
Ale pewnego dnia ich korespondencja nagle się urwała. Miesiąc, dwa, pół roku ani słowa. Wera nie mogła znaleźć sobie miejsca.
Tak bywa, uczucia na odległość stygną. To nie była miłość, tylko zauroczenie pocieszał Werę kolega z roku, Tomek.
Tomek był ich wspólnym z Markiem przyjacielem. Wera nie wiedziała wtedy, że Tomek napisał do Marka, że kocha Werę i że teraz się z nią spotyka. Poprosił Marka, by nie niepokoił Wery listami, bo zamierzają się pobrać.
I Wera się pogodziła z losem, rzuciła się w wir nauki, zaczęła spotykać się z przyjaciółmi. Tomek był zawsze blisko. Od dawna był w niej zakochany, a rozstanie z Markiem, które sam zaaranżował, dało mu szansę zbliżenia się do niej.
Troska i miłość, jakimi ją otoczył, były szczere.
Niech chociaż Tomek będzie szczęśliwy pomyślała i przyjęła jego oświadczyny.
Listy Marka chciała wyrzucić, ale ręka jej nie poszła w górę. Schowała je do pudełka i odłożyła gdzieś daleko.
Wera zaczynała nowe życie.
A rodzice Marka pospieszyli powiadomić go, że Wera wyszła za Tomka.
I czas płynął.
Jedna dekada, druga Wera i Marek mieszkali w tym samym mieście, ale żyli równolegle, ich drogi nigdy się nie przecięły.
Do Wery docierały plotki, że Marek się ożenił. Nie, nie z Zosią, ale z inną. Mieli syna.
Ale życie Wery, spokojne i jednostajne, nie dawało jej szczęścia. Z Tomkiem mieli dwie córki. Opieka nad dziećmi i praca wypełniły jej dni. Na uczucia nie było miejsca.
Każde ciągnęło swój los bez radości, zapominając, że życie może być jasne i szczęśliwe.
Minęło 35 lat.
Rodzina Wery rozpadła się. Choć się starali, związek bez miłości nie przetrwał. Mąż czuł, że nigdy go nie pokochała. Znalazł sobie inną. Córki dorosły i założyły własne rodziny. Nic ich już nie łączyło.
Po rozwodzie mąż wyznał Weronice, jak zorganizował jej rozstanie z Markiem.
Marek też został sam, jego rodzina się rozpadła.
Wera przeczytała ostatni list. Płakała i uśmiechała się jednocześnie. Wtedy zrozumiała, że chce wiedzieć gdzie jest teraz Marek? Jak potoczyło się jego życie? Tak, po prostu go zobaczyć, porozmawiać.
Postanowiła napisać na jego stary adres, może tam jeszcze mieszka? Albo jego krewni? Przekażą list. Weronika zawsze była zdecydowana. Od razu napisała i zaprosiła go do kawiarni naprzeciw jej domu. Bez wahania wrzuciła list do skrzynki.
Nazajutrz złapała się na myśli: Dlaczego jestem taka nierozsądna?
Marek, wracając do domu, zajrzał do skrzynki. List? Taka rzadkość w tych czasach. Zobaczył imię na kopercie i nie wierzył własnym oczom. Przeczytał i czas się cofnął.
W umówionym czasie wszedł do kawiarni. Serce mu biło. W środku było pusto, tylko przy jednym stoliku siedziała kobieta.
Wera wyszeptał.
Tak odwróciła się i spojrzała mu w oczy.
Jej wzrok pamiętał przez te wszystkie lata. To była ona, ta sama, jego Wera. Potem rozmawiali, płakali i śmiali się.
Wyszli z kawiarni, trzymając się za ręce, by już nigdy się nie rozstać.
P.S.
Minęło już prawie 5 lat od ich spotkania. Weronika i Marek żyją w zgodzie, a każdy dzień uważają za dar.
Prawdziwa miłość nie znika bez śladu. Teraz są tego pewni.



