To nie podlega dyskusji – Nina będzie mieszkać z nami, to nawet nie podlega dyskusji – powiedział Z…

To już nawet nie podlega dyskusji

Nina będzie mieszkać z nami, nie ma o czym mówić powiedział Zbigniew, odkładając łyżkę na bok. Do kolacji nawet nie tknął, widocznie szykował się do poważnej rozmowy. Pokój jest, właśnie skończyliśmy remont. Za dwa tygodnie córka przeprowadzi się do nas.

O niczym nie zapomniałeś? zapytała cicho Krystyna, licząc w myślach do dziesięciu. Na przykład o tym, że ten pokój szykowaliśmy dla naszego PRZYSZŁEGO, WSPÓLNEGO dziecka? Albo że Nina ma matkę, z którą powinna mieszkać?

Pamiętam, że myśleliśmy o dziecku mruknął mężczyzna. Liczył, że żona przyjmie jego decyzję bez protestów i temat się zamknie. Ale to może jeszcze poczekać parę lat. Zresztą, musisz skończyć studia, teraz nie czas na dzieci. Nina nie chce rodzeństwa. A jeśli chodzi o jej matkę Zbigniew uśmiechnął się krzywo odbieram jej prawa rodzicielskie. Dla dziewczynki to niebezpieczne być z tą kobietą pod jednym dachem!

Dla dziewczynki? – Krystyna uniosła brwi. Przecież ona ma dwanaście lat. To już prawie dorosła panna. I co to za zagrożenie? Że nie pozwalają jej biegać po mieście po dziesiątej wieczorem? Albo że każą się uczyć pod groźbą odebrania telefonu czy wyłączenia internetu? Twoja była małżonka to święta, że jeszcze nie sięgnęła po pasek!

Nic nie wiesz wysyczał Zbigniew. Nina nieraz pokazywała mi siniaki, pokazywała wiadomości pełne wyzwisk i gróźb! Nie pozwolę jej zniszczyć życia!

A właśnie to robisz, idąc jej na rękę.

Krystyna spokojnie wstała od stołu, zostawiając nietkniętą zupę. Apetyt jej przeszedł, a widok nadąsanego męża tylko pogarszał sprawę. Radzili jej: nie śpiesz się z tym ślubem! Pomieszkajcie razem chociaż ze dwa lata, zobaczcie, jak będzie Ale ona przecież wiedziała lepiej, musiała być pierwsza przed koleżankami.

Dlaczego wszyscy przestrzegali ją przed pochopnym małżeństwem? Powody były proste dla Zbigniewa to była już druga żona, był starszy o piętnaście lat, miał już prawie dorosłą córkę, którą kochał nad życie. Osobno może nic, ale razem prawie katastrofa.

Ale tak naprawdę, pierwsze dwie rzeczy nie były takie straszne. Krystynę nawet cieszyło, że mąż ma więcej doświadczenia i że jego rozwód z Agatą odbył się w przyjacielskiej atmosferze, bez pretensji.

Jednak problemem była trzecia kwestia Nina. Rozpuszczona, niesforna, trzymająca się babci, bo rodzice zapracowani, by zapewnić jej wszystko. Na rozwód się nie obraziła dobrze wiedziała, że tata jej nie zostawi, choćby nie wiem co. Nowy mąż matki? Na to nie była gotowa.

Ojczym faktycznie zabrał się za jej wychowanie, a mama po zmianie pracy i spędzaniu więcej czasu w domu popierała go gorąco. Zaczęły się szlabany, lekcje, korepetycje, bo Nina miała zaległości prawie ze wszystkiego. To ją niezmiernie wkurzało od dziecka przyzwyczajona była do telewizora i komputera na okrągło. Tak ją to mierziło, że zaczęła wymyślać różne historie, denerwując nimi ojca.

Nina bardzo chciała zamieszkać z tatą doskonale wiedziała, że przez pracę większość czasu będzie właściwie sama. Krystyny nie brała pod uwagę, posłuchać jej przecież nie zamierzała w końcu młodsza od niej tylko o dziewięć lat.

I dla tej wolności była w stanie zrobić wiele.

**********************

Nina przyjeżdża dzisiaj. Przygotuj jej pokój i proszę, nie denerwuj jej, już i tak sporo przeszła Zbigniew po prostu postawił żonę przed faktem, dobierając krawat do nowego garnituru. Gdybym wcześniej wiedział, że Agata przez tego faceta zacznie być tak wroga wobec córki Ale teraz nie ma co się rozwodzić. Czasu nie cofniesz.

Czyli nie zmieniłeś zdania. Chcesz, by córka tu zamieszkała? Krystyna do ostatniego momentu miała nadzieję, że się nie uda. Kto będzie za nią patrzył? Ty wracasz najwcześniej po dwudziestej.

Ty się zajmiesz, przecież nie ma trzech lat, jest samodzielna wzruszył ramionami.

Mam zaraz sesję, sam mówiłeś, że muszę się uczyć uśmiechnęła się złośliwie Krystyna. Niech Nina będzie cicho i nie przeszkadza mi w nauce. Mam nadzieję, że potrafi zmywać naczynia i myć podłogi, bo przez najbliższe dwa tygodnie to jej zaszczytny obowiązek.

Ona nie jest sprzątaczką

Ja też nie przerwała Krystyna z oburzeniem. Skoro mieszka z nami, niech pomaga. Lepiej ustal z córką zasady wspólnego mieszkania.

************************

Tato, pozwolisz, żeby ona się nade mną znęcała? Nie mogę spokojnie wyjść z koleżankami, twoja żona kazała mi robić wszystko w domu, sama siedzi przed telewizorem i się śmieje.

Krystyna, przypadkiem słysząc tę rozmowę zza drzwi, tylko uśmiechnęła się z przekąsem. Jasne, zmusić Ninę do jakiejkolwiek pracy? Prędzej niebo się z ziemią zamienią.

Pogadam z Krystyną, obiecuję. Ale i ty postaraj się z nią dogadać. Wiem, że ci ciężko, ale nie jestem w stanie siedzieć przy tobie cały czas. Spróbuj się z nią dogadać, pokaż, że jesteś dobrą dziewczynką.

Dobrze, spróbuję mruknęła Nina, wiedząc, że w tej chwili nic od ojca nie uzyska. A to prawda, że kupiłeś jej auto?

Tak, a co?

Nic, tylko się dziwię. Mnie powiedziałeś, że nie masz pieniędzy, żeby wysłać mnie na wakacje za granicę, a ja o tym marzyłam!

Sama nigdzie nie pojedziesz, masz dwanaście lat, a ja pracuję. Latem pojedziemy wszyscy razem.

Ja nie chcę z wami! Ty mnie nie kochasz! rozpłakała się dziewczyna. Po co w ogóle mnie zabrałeś od mamy? Twojej żonie tylko przeszkadzam, ciebie nigdy nie ma

Krystyna dalej nie chciała słuchać. Zrozumiała, że Nina i tak postawi na swoim. Chodziło nie tylko o wyjazdy. Sprytna dziewczynka postanowiła pozbyć się kolejnej rywalki do portfela taty. I pewnie jej się uda.

Dość już miała narzekań męża, zdecydowała jeszcze jedna kłótnia i będzie rozwód. Przed odejściem zepsuje Ninie satysfakcję, wspominając, że nawet wtedy Zbigniew będzie płacił alimenty.

**********************

No i miała rację wieczór minął pod znakiem pretensji. Wszystkiego wysłuchała i spokojnie zapowiedziała rozwód.

Chcę spokojnie żyć, a nie słuchać nieustannego brudu na swój temat. Uprzedzałam cię, że wychodzenie naprzeciw córce źle się skończy powiedziała Krystyna, widząc triumfujący uśmiech Niny, szybko go zgaszając. A ty, ciesz się z rozwagi. Nie wiesz, jak potoczy się twoje życie. Na przykład mogę postawić twojemu ojcu warunek jeśli chce mieć kontakt z naszym dzieckiem pogładziła się po brzuchu wtedy musi odesłać ciebie z powrotem do twojej mamy. Albo coś w tym stylu.

Nina próbowała znaleźć słowa, Zbigniew nie mógł się odnaleźć w sytuacji, a Krystyna zabrała spakowaną walizkę i wyszła. Nie była w ciąży, po prostu chciała wpędzić dziewczynę w panikę. Chciała dać nauczkę mężczyźnie, który najwyraźniej nie rozumie nic z psychologii dziecięcejZa drzwiami klatki schodowej zahuczało echo jej obcasów, świsnęło zimne powietrze, które nagle wdarło się do pustego przedpokoju. Krystyna przez chwilę stała w milczeniu, a potem wyprostowała plecy i pewnym krokiem zeszła na dół. Było jej lżej, niż się spodziewała śmieszne, jak niewiele trzeba, by zrzucić z siebie ciężar cudzego chaosu.

W mieszkaniu zapanowała cisza, jakiej dawno tu nie było. Zbigniew spojrzał na córkę. Nina wpatrywała się w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stała Krystyna, w jej oczach pojawił się pierwszy raz cień wątpliwości.

Tato zaczęła szeptem, po chwili bąknęła tylko: Myślisz, że wróci?

Zbigniew nie umiał jej odpowiedzieć. Po raz pierwszy poczuł, że wygrał tylko fałszywą wolność, a przegrał coś, co mogło być prawdziwym domem. Z kuchni dobiegał zapach niedojedzonej kolacji i echo niewypowiedzianych słów. Nina zachichotała nerwowo, jakby śmiechem chciała odeprzeć gorzki smak tej pustki.

Tymczasem Krystyna wyszła na zewnątrz, gdzie powietrze było rześkie i dziwnie świeże, jakby świat czekał na jej pierwszy, samodzielny krok. Uśmiechnęła się do siebie, nawet jeśli przez łzy. I wtedy poczuła, że choć nie naprawi cudzych relacji, to w końcu zaczęła dbać o własne szczęście cokolwiek by to miało znaczyć. I to był początek czegoś zupełnie nowego.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + dziewiętnaście =

To nie podlega dyskusji – Nina będzie mieszkać z nami, to nawet nie podlega dyskusji – powiedział Z…