Mam na imię Ludwika. Jestem już w podeszłym wieku – niedawno obchodziłam 70. urodziny. Jakiś czas przed moimi urodzinami rodzina i znajomi dopytywali, jak zamierzam je świętować.
Aby nie zadawali wielu pytań, wymigiwałam się i mówiłam, że nie wiem. Chciałam ciągnąć to do samego końca, ponieważ nie planowałam zapraszać gości. Jednak gdy termin urodzin się zbliżał, musiałam wyznać prawdę, co nie spodobało się wielu osobom. Niektórzy ludzie poczuli się urażeni, że nie chcę wyprawiać przyjęcia. Część z nich myślała, że celowo tak mówię, żeby ich nie zaprosić, ale zaproszę inne osoby.
A ja pragnęłam tylko spokojnego dnia i odpoczynku. Moje siedemdziesiąte urodziny chciałam spędzić z ukochanym mężem: pójść do kina i zjeść kolację w drogiej restauracji.
Nie miałam ochoty szorować mieszkania przed przyjściem gości, zastanawiając się, czy na pewno wszystko posprzątałam. Podczas swojego dnia powinnaś się zrelaksować, a nie bać się, że ktoś zauważy kurz i zacznie plotkować.
Oprócz sprzątania wielkie przyjęcie to ogromna ilość potraw, które oczywiście ja musiałabym ugotować. Zawsze tak było, nawet nie chcę sobie przypominać. Goście czują się dobrze: przychodzą, jedzą, rozmawiają i wracają do domu. A kto po wszystkich posprząta? Co to za urodziny? Jak miałabym celebrować, kiedy byłabym zajęta przez cały dzień?
Dlaczego ludzie myślą stereotypowo? Urodziny, czyli przyjęcie. A przecież tylko solenizant ma prawo decydować o tym, jak spędzi swój dzień. Tak, nawet jakby miał od rana do nocy leżeć na kanapie! Ktoś sobie wymyślił „zasady” organizowania imprez.
I zwyczajowo powinno się zapraszać absolutnie wszystkich, nawet jeśli ci ludzie wcale nie są ci bliscy. Nie chcesz ich zapraszać, ale robisz to, aby uniknąć konfliktów. Miałam taką koleżankę, która uśmiechała się prosto w twarz, była bardzo uprzejma i przyjacielska, a za plecami wygadywała paskudne rzeczy. A wybierać kogo zaprosić na kameralne przyjęcie? Wtedy lepiej nikogo nie zapraszać.
Dodatkowym powodem do odmowy świętowania był mój wiek. Nikogo nie obchodzi, że jestem już stara, że moje ciało nie pyta, czy są moje urodziny, czy dzień powszedni. Często podczas przyjęć cierpiałam na migreny lub bóle stawów. Pragnęłam po prostu położyć się z filiżanką herbaty i nie martwić się o nic. Skąd przyszło ludziom do głowy, że solenizant jest zawsze wesoły i gotowy na przyjęcie gości? A jeśli się nie uśmiechasz, jest to bardzo źle odbierane – tak, jakbyś nie lubił swoich gości.
Mam własne pomysły na swoje urodziny. Nie obchodzi mnie, co myślą inni. Najbliżsi mnie zrozumieli. Całą resztę żegnam!



