Z chłopakiem świętowaliśmy naszą małą rocznicę 6 miesięcy naszego związku. Kupiłam piękną bieliznę, zrobiłam pyszności na obiad i czekałam na niego, aż wróci z pracy, żebyśmy mogli uczcić te piękne pół roku we dwoje. Kiedy mój ukochany był już na miejscu, zdałam sobie sprawę, że zapomniałam kupić wino. Wysłałam go więc jeszcze do sklepu, który znajduje się na dole kamienicy, więc nie musiał daleko iść.
Przed wyjściem facet zostawił telefon podpięty do ładowarki, bo miał już naprawdę mało baterii. Podczas jego nieobecności postanowiłam zrobić dla niego kilka pikantnych zdjęć, które znalazłby pewnie po czasie i byłyby dla niego nie lada niespodzianką, raczej z kategorii tych miłych.
Nie ma blokady w telefonie, więc mogłam zrobić zdjęcia i usunąć te, które były nieudane. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie to, że podczas przeglądania i znalazłam zdjęcia jego… byłej.
Na tych zdjęciach oczywiście też nie była ubrana, tylko bardziej rozebrana. Wydaje mi się, że to stare zdjęcia, bo z tego co wiem, teraz ma inną fryzurę niż tę, jaką miała na tych zdjęciach. Szczerze mówiąc, nie wiem, jaka jest prawda. Widząc to, od razu wszystkiego mi się odechciało, a nastrój prysł, więc nie miałam ochoty czegokolwiek już świętować, bo nawet nie wiedziałam, czy jest co.
Gdy tylko wróci, miałam ochotę od razu zacząć krzyczeć i pytać, czy mnie zdradza. Chciałam też wiedzieć, czy jeśli jednak mnie nie zdradza, to po co mu takie zdjęcia swojej byłej? Tęskni za nią? A może chce do niej wrócić?
Na wszelki wypadek zrobiłam zdjęcie ekranu jego telefonu. Kiedy wrócił, postanowiła jednak nic nie mówić. Mamy dobre relacje, przynajmniej tak myślałam do tej pory, i zwykle był ze mną szczery, ale teraz myślę, że może mógłby mi nie powiedzieć prawdy. Z drugiej strony o mnie to też nie za dobrze świadczy, bo grzebałam w jego telefonie i raczej nie uwierzy, że znalazłam te zdjęcia przypadkiem.
Czy lepiej, żebym zapomniała o tej sytuacji, czy zapytać go wprost? Nie wiem, mam straszny mętlik w głowie.



