– To co, on teraz będzie z nami mieszkał? – zapytał mąż swoją żonę, patrząc na syna…

I co, on teraz z nami będzie mieszkał? zapytał Igor swoją żonę, patrząc na syna…

Wiera Kowalska właśnie wróciła do domu i nie kryła zaskoczenia na widok syna. Tomek od dwóch lat mieszkał ze swoją żoną osobno i widywali się z rodzicami najwyżej parę razy w miesiącu, głównie w weekendy. A tym razem środku tygodnia.

Co się stało? zamiast przywitania pyta Wiera.

No co, nie cieszysz się, że mnie widzisz? próbuje zażartować Tomek, ale widząc surowe spojrzenie mamy, szybko mówi: Wyszedłem od Justyny.

Jak to wyszedłeś? pyta chłodno.

Charakter miała mocny, a z racji pracy w poprawczaku dla nieletnich, nie była fanką żartów.

Pokłóciliśmy się mruczy Tomek, wyraźnie dając do zrozumienia, że rozmawiać mu się o tym nie chce.

I co z tego? patrzy mu w oczy. Po każdej awanturze z żoną zamierzasz przybiegać do mnie?

Rozwodzimy się! wypala Tomek.

Wiera cały czas patrzy mu w oczy, wyczekując wyjaśnień. Westchnąwszy, Tomek mówi:

Ona chce, żebym jeszcze się domem zajmował. Ja po całym dniu w pracy ledwo żywy wracam.

A co, łapy ci się załamały, żeby żonie pomóc? nie podziela jego rozżalenia matka.

Właśnie to samo mi powiedziała. Ja jej tylko powiedziałem, że to kobieta powinna dbać o dom.

Skąd ty wziąłeś takie głupoty? pyta go już wyraźnie podminowana.

Wraca zmęczona z roboty, marzy o ciepłym prysznicu, chwili ciszy, spokojnej kolacji z mężem a tu syn z jakimiś przekonaniami rodem ze średniowiecza. Zawsze z Igorem robili wszystko razem: pracowali, sprzątali, wychowywali dzieci, nie było podziału na męskie i kobiece obowiązki. I nagle Tomasz „prawdziwy mężczyzna w domu”!

Gdzie się tego nasłuchałeś?! wrzasnęła tak, że gdyby był dzieckiem, pewnie by się rozpłakał. Tak, podzielił sobie prace! Ty co, mamuta już przestałeś polować? Pracujecie oboje, to oboje powinniście się domem zajmować. Chyba nie zaproponowałeś jej, żeby z pracy zrezygnowała? Nie? To przestań wydziwiać! Widziałeś może kiedyś, żebyśmy z ojcem z powodu sprzątania się kłócili? Nie, bo mamy na tyle rozumu, żeby ciągnąć ten dom razem.

W tym momencie do domu wrócił Igor i zdziwiony spytał:

Co się stało?

Wszyscy zadają te same pytania… pomyślał Tomek, a głośno powiedział:

Rozwodzę się z Justyną.

Głupi jesteś rzucił krótko Igor, niosąc torbę z zakupami do kuchni.

Igor, nasz syn to dureń oznajmiła mężowi Wiera i wyłożyła całą historię.

I co, on będzie z nami zostawał? spytał Igor żonę, po czym zwrócił się do syna:

Wiesz, że słowo małżonek pochodzi od współzaprzężony? Czyli od tego, żeby razem ciągnąć domową furmankę. Jeśli jeden unika domowych obowiązków, to drugi musi pracować za dwoje. A taki układ się kończy najczęściej tym, że albo jedno padnie, albo furmanka się rozleci.

Tomek zamyślił się, ale żal do żony ciągle w nim siedział. Liczył, że rodzice staną po jego stronie, a tu sami przeciwko niemu. Rozmawiali o nim jakby go nie było, Igor wykładał produkty, Wiera rozkładała je po szafkach. Po minach było jasno widać, że dla Tomka nie mają już czasu ani ochoty na czułości.

Tomek patrzył na ich rodzinne porozumienie i zastanawiał się, jak to jest, że w życiu są tacy twardzi, a ze sobą obchodzą się jak z porcelaną.

No i czego tu stoisz? Wracaj do żony się pogodzić! rzucił surowo Igor. I zapomnij o tych głupotach, kto komu co powinien! Najważniejsze, żeby się wspierać i nawzajem o siebie dbać. Idź już, mamy z matką swoje sprawy.

Tomek wyszedł dziwnie wstrząśnięty, nie takich słów się spodziewał. Ale nagle zobaczył, że żal do Justyny minął i że sam jest winny całej awanturze. Jedno jednak zrozumiał: bardzo chce mieć tak szczęśliwą rodzinę, jak jego rodzice.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 − 13 =

– To co, on teraz będzie z nami mieszkał? – zapytał mąż swoją żonę, patrząc na syna…