Teściowie wyszli z inicjatywą zamiany mieszkań, a ja dopiero teraz zorientowałem się, jak nas wykiwali

Teściowie wyszli z inicjatywą zamiany mieszkań, a ja dopiero teraz zorientowałem się, jak nas wykiwali

Nie przypuszczałem nigdy, że coś takiego spotka mnie w życiu. Wydawało mi się, że relacje z teściami są u mnie na bardzo fajnym, przyjacielskim nam poziomie, ale się pomyliłem. Zacznijmy jednak od początku.

Z żoną i naszą córeczką mieszkaliśmy w skromnym, ale własnym mieszkaniu, które odziedziczyłem jeszcze przed ślubem po moich dziadkach. Owszem, było dosyć ciasne, ale dla nas było wystarczające. Teściowie z kolei zajmowali przestronne mieszkanie w centrum Gdańska. Zdziwiliśmy się, kiedy wyszli z inicjatywą zamiany mieszkań, ale w sumie bardzo się ucieszyliśmy. To był moment, kiedy akurat urodził się nasz syn i nie ukrywam, że więcej przestrzeni było pożądane. To wydawało się wręcz idealnym rozwiązaniem naszych problemów.

Podpisaliśmy umowę notarialną, według której mieliśmy opłacać czynsz i rachunki w ich mieszkaniu. Początkowo koszty wydawały się do udźwignięcia, chociaż były znacznie większe, niż w naszym małym mieszkanku. Teściowie jednak mówili, żebyśmy na to nie zwracali uwagi, bo jeśli trzeba będzie, to nam oczywiście pomogą finansowo. Wierzyłem w ich dobre intencje, bo nie miałem powodu, by tego nie robić, do tej pory nigdy nas nie oszukali.

Byłam zaskoczona, gdy przed naszym domkiem zauważyłam samochód moje męża. Miał być w delegacji. Chwilę później wyszło na jaw, jaką miał tajemnicę

Ale teraz, po dwóch miesiącach od zamiany mieszkań widzę, jak bardzo się myliłem. Nie otrzymaliśmy od nich żadnej pomocy finansowej. Nasze długi wciąż rosną, a ja szukam drugiej pracy, aby jakoś uratować sytuację. W ostatnim miesiącu tylko za czynsz i rachunki zapłaciliśmy ponad 2700 złotych, a za co tutaj żyć, skoro żyjemy z jednej pensji? Miesiąc temu musieliśmy nawet zaciągnąć pożyczkę, aby sobie poradzić, bo dziecko się pochorowało i musieliśmy wydać trochę na leki i lekarzy, więc doszły kolejne wydatki, na które nie byliśmy gotowi. Żyjąc w moim małym mieszkaniu nigdy nie mielimy takich problemów.

Powiedziałem teściom, że chcielibyśmy wrócić do starego mieszkania, ale oni nie chcą się na to zgodzić. Powtarzają, że umowa to umowa i nie zamierzają teraz znowu nigdzie się przeprowadzać. Teraz już rozumiem, że nie zrobili tego z dobrego serca, tylko jedynie z myślą o sobie. Teściowie dzięki temu mogą zaoszczędzić sporo pieniędzy i teraz, kiedy my borykamy się z wysokimi rachunkami, oni mogą odkładać sobie pieniądze na podróże, które uwielbiają, bo nie mają wysokich opłat. Być może też mieli dość wielkomiejskiego zgiełku, a moje mieszkanie znajdowało się w Pruszczu, gdzie jest cicho i spokojnie.

Bardzo mi przykro i nie spodziewałem się, że mogą nas tak wykiwać i to tylko dla własnej wygody.  Jestem też zły na siebie, że tak łatwo uwierzyłem w słowa teściów. Żona mówi, żebym już dał sobie spokój i że jakoś damy radę, ale ja nie odpuszczę. Pluję sobie tylko w brodę, że byłem taki naiwny i w ogóle się na to zgodziłem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + osiemnaście =

Teściowie wyszli z inicjatywą zamiany mieszkań, a ja dopiero teraz zorientowałem się, jak nas wykiwali