Na ślub Łucja Jagielska podarowała swojemu synowi mieszkanie. Dokładniej, to nowożeńcy mieszkali tam już przez trzy miesiące przed ślubem, ale na weselu teściowa uroczyście ogłosiła, że odtąd mieszkanie należy do młodych. Z tego powodu rozpoczęła się pierwsza kłótnia między teściową a synową. Mieszkanie teściowej zostało przekazane słowami, bo nie spieszyli się z ponownym wydaniem dokumentów, nawet nie chcieli zameldować w nim synowej.
– Cóż, Łucjo, wiesz, jaki jest problem. Muszę opuścić dom, wtedy moja mama zacznie otrzymywać świadczenia. Poza tym trudno mi będzie załatwiać wszystkie sprawy urzędowe w moim województwie. Mimo tego teściowa w żaden sposób nie brała pod uwagę słów synowej. Chciała być bezpieczna, bo co będzie, jeśli nagle syn i synowa rozeszli by się, co wtedy stanie się z mieszkaniem? Ciężko bedzie potem wypisać stamtąd synową!
Miesiąc po zamieszkaniu młodych w mieszkaniu, już jako jej nieoficjalni właściciele, teściowa przedstawiła synowej listę z cenami materiałów budowlanych.
– Karolciu, pomyślałam, że daliśmy Wam mieszkanie, a Ty nie wpłaciłaś ani grosza. Może zrobisz w nim remont? Sami chcieliśmy go zacząć, ale ręce już nie te. Tutaj napisałam przybliżone ceny za to wszystko. Nie musisz nawet płacić za załogę, ojciec Ci pewnie pomoże.Oczywiście nie za „dziękuję”, musi za coś żyć, ale za cenę kilkakrotnie niższą.
– No co Ty? – zdziwiła się synowa. – nie mam takich pieniędzy. Nawet rodzice ich nie mają. Nie znajdę takiej kwoty.
Teściowa była zirytowana, odeszła, a wieczorem Karolina pokazała mężowi listę. Strasznie się wkurzył, zadzwonił do mamy i zaczął na nią krzyczeć.
Następnie udał się do rodziców z jasnym celem. Postanowił zwrócić prezent ślubny, ponieważ w rzeczywistości rodzice po prostu pozwolili młodym mieszkać u nich za darmo, a nie dali wcale im tego mieszkania. Łucja zaproponowała swojemu synowi, jej zdaniem, idealne rozwiązanie: Karolina płaci za połowę mieszkania i dostaje w nim swój udział. To zdanie po raz kolejny udowodniło, że syn był na dobrej drodze. Młodzi za prezenty ślubne w postaci pieniędzy dodali swoje oszczędności i kupili mieszkanie na kredyt hipoteczny, w którym nadal żyją szczęśliwie i spokojnie, no i tylko oni są odpowiedzialni za mieszkanie. Teściowie swój „prezent” wynajęli lokatorom, a otrzymane pieniądze zbierają na prezenty dla przyszłych wnuków. Nawiasem mówiąc, Łucja idzie ulicą z podniesioną głową. Jest dumna, że jej syn kupił sobie mieszkanie bez pomocy rodziców. Cóż, to, co sprawiło, że tak się stało, nie jest już jej problemem.



