Jeśli chodzi o umiejętność kochania samej siebie, każdy mógłby się tego uczyć od mojej swatki. Uwielbia się tak bardzo, że można jej ozazdrościć. Ona sama powiedziała: „Zrobiłam już wszystko w życiu, pracowałam i wychowałam syna, teraz będę żyć dla swojej przyjemności.” I rzeczywiście, żyje w przyjemności. Są w tym plusy – nie gnębi i niepokoi mojej córki wcale. Jednak jest też minus – nie można oczekiwać od niej pomocy. Nigdy nie odwiedziła jej, a moja córka nie wie, jak wygląda jej mieszkanie. Teściowa córki obchodzi swoje urodziny w restauracji, a inne święta spędza u nas.
Nie pomaga przy nakrywaniu do stołu, przychodzi dokładnie wtedy, gdy wszystko jest gotowe. Wyjeżdża jako pierwsza, żeby nie sprzątać stołu i nie myć naczyń. Zachowuje się jak gość, a nie jak bliski krewny. Myślałam, że wszystko się zmieni po narodzinach mojej wnuczki, ale nie. Teściowa córki od razu powiedziała, że nie będzie tak często z nią siedzieć. Przychodzi tylko wtedy, gdy jest jej wygodnie. Odwiedza nas na krótko, bawi się z dzieckiem i odchodzi. Pomogłam mojej córce po porodzie z opieką nad wnuczką, żeby mogła się trochę wyspać.
Było też tak, że wszyscy byli bardzo zajęci, ja sama nie mogłam nawet wyjść z pracy na pół godziny, a moja córka musiała iść do szpitala. Poprosiła teściową, żeby przez chwilę posiedziała z wnuczką, ale odmówiła, mówiąc że ma wizytę u fryzjera. Przeglądam jej profile na portalach społecznościowych, a potem widzę jak spędza czas w rajskich miejscach, wypoczywa w sanatorium, moczy nogi nad morzem, a potem odwiedza salony piękności. To są jej sprawy, ale jej rodzina nie może liczyć na jej pomoc w momencie, gdy jej naprawdę potrzebuje.



