Teściowa zdecydowanie postanowiła wtrącić się w moją rodzinę ze swoimi radami, ale nie ma jeszcze pojęcia, z kim ma do czynienia.

Pomiędzy mężem a mną jest duża różnica wieku – mam 26 lat, a on 39 lat. Kiedy zaszłam w ciążę, mój mąż był w siódmym niebie. Od dawna pragnął mieć dziecko, a konkretnie syna, ale zostaliśmy rodzicami dziewczynki. Mąż był trochę zaniepokojony, ale nadal kochał naszą córkę i nie przestał marzyć o synu. Wszystko było w porządku, planowaliśmy drugie dziecko, wychowaliśmy naszą małą księżniczkę, jednak pojawił się pewien problem – teściowa. Lubię ją. Antonina i ja jesteśmy jak przyjaciółki. Rozmawiamy o ubraniach, kosmetykach, a przed ciążą chodziłyśmy razem do SPA. Ale kiedy przyszło dziecko, teściowa stała się arogancka. Antonina chciała się do nas wprowadzić, by „opiekować się dzieckiem, bo młodzi niczego nie rozumieją”.

Przez chwilę pomyślałam, ile lat mamy z mężem – nie jesteśmy już młodzi, a potrafię sobie poradzić z dzieckiem.

– Dziecko trzeba kąpać w łagodnych środkach, a butelki należy sterylizować. – pouczyła mnie teściowa.

– Antonina, to były inne czasy, teraz jest inaczej – odpowiedziałam.

Następnie poskarżyła się synowi, a on wrócił do domu zły, zaczął mówić, że nie szanuję jego matki. Nie rozumiem, dlaczego teściowa wciąż narzuca swoje rady. Pewnego razu przyszła do mojego domu, żeby specjalnie nauczyć mnie gotować owsiankę.

– Zawsze masz grudki, mój Adam nie lubi tego, a Twojej córce źle to jeść. Może chciałabyś zapisać się na kurs gotowania? – zasugerowała.

Prawie wybuchłam! Jak śmie w moim domu mówić mi, co i jak mam robić? Kiedyś miałyśmy dobre relacje, ale teraz denerwuje mnie. Najbardziej irytujące jest to, że zmusza dziecko do okrywania się tysiącami warstw ubrań, bo „kości dziecka mogą źle urosnąć, a nawet może zachorować, przecież jest zimno”. Stała się nadopiekuńcza. Uważam, że dziecko powinno być wychowywane z umiarem, nie trzeba tak się nad nim trząść, wtedy urośnie silne i zdrowe. Jeśli teściowa będzie kontynuować tę postawę, będę musiała jej wskazać drzwi. Nie wytrzymam takiego traktowania i powiem mężowi, żeby wybierał: albo ja i córka, albo jego matka. Moje siły już mnie opuszczają!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − szesnaście =

Teściowa zdecydowanie postanowiła wtrącić się w moją rodzinę ze swoimi radami, ale nie ma jeszcze pojęcia, z kim ma do czynienia.