Teściowa zwariowała na punkcie tego, że w naszej rodzinie są pieniądze, ale w rodzinie jej „ulubieńca” ich brakuje. Jej mąż ma młodszego brata Waldka. Ten leniuch nie lubi pracować, ale musi utrzymać całą rodzinę. Waldek ma żonę i troje dzieci. Maria go kocha, ale ciągle potrzebuje pieniędzy, bo dzieci muszą kupować ubrania, dobrze je karmić, a w szkołach też ciągle trzeba za coś płacić. Ich rodzina nigdy nie miała pieniędzy, ale los jego brata potoczył się inaczej. Jest moim mężem, uwielbia pracować. On i ja otworzyliśmy restaurację i zarabiamy dobrze. Teściowa wie o wszystkim i żąda, żebyśmy pomogli Waldkowi.
Nie odmówiliśmy pomocy. Zawsze kupowaliśmy dobre prezenty dla siostrzeńców, kilka razy zabieraliśmy ich z naszymi dziećmi do parku rozrywki, jednym słowem – nigdy nie pozbawialiśmy ich uwagi. Teściowej to nie wystarczyło. Domagała się, żebyśmy oddali część pieniędzy z zarobków. Nie jestem głupia, nie zamierzam utrzymywać dorosłego mężczyzny z rodziną. Kiedyś przyszła do nas i oświadczyła, że dzieci Waldera powinny udać się do sanatorium w Niemczech.
– Masz dużo pieniędzy, więc podziel się. Nie mów, że ich nie masz. Wiem na pewno, że je masz. Maria powiedziała, że chcesz kupić nowy samochód. Co Ci się nie podoba? Dzieci pieniądze są bardziej potrzebne, odpoczną i podleczą się. Daj pieniądze. – mówiła teściowa. Spojrzałam na męża, był zdezorientowany. Zrozumiałam, że się waha, więc wzięłam wszystko w swoje ręce.
– Nie jesteśmy zobowiązani do konsultowania się z tobą. Jeśli chcemy kupić nowy samochód, to znaczy, że potrzebujemy go. Nie Ty możesz nas osądzać i nie mamy pieniędzy na drogie sanatorium. Nawiasem mówiąc, mamy dwoje własnych dzieci. Jeśli będziemy chcieli wysłać kogoś do Niemiec, to wyślemy nasze dzieci. Niech Waldek nie siedzi w domu, tylko idzie do pracy.
Nie żartowałam. Teściowa była urażona moimi słowami.
– Pozbawiasz swoje dzieci babci. Nie przychodź już do mnie i nie dzwoń. A Ty powinieneś się wstydzić!
– Kiedy Waldek znów będzie potrzebować pomocy, nie dzwoń do nas! – Powiedziałam jej na pożegnanie.



