Laura, najstarsza synowa Wiktorii, była zdumiona tym, co powiedziała teściowa. Wiktoria postanowiła pomóc młodszemu synowi w zakupie mieszkania. Zrobiła to z okazji jego urodzin.
– I dlaczego zdecydowała się to zrobić? – zapytała przyjaciółka Laury.
– Bo Aldona, jej młodsza synowa, jest ciągle przy niej. Podlizuje się, ile może. I dobrze sobie radzi – odpowiedziała Laura.
– I dlatego kupuje jej mieszkanie?
– Tak, okazuje się, że dlatego.
– Ale pamiętam, że mówiłaś, że kiedy syn przyprowadził ją, by poznała mamę, nie polubiła jej. Prawda? – zapytała koleżanka. –
Tak, tak – odpowiedziała Laura – Nie chciała, żeby jej syn ożenił się z Aldoną. Aldona nie pochodzi z Krakowa, studiowała Bóg wie na jakim marnym uniwersytecie. Nie pracowała i – co ważne dla Wiktorii – nie miała takiego zamiaru. Generalnie była przeciwna temu małżeństwu – opowiadała Laura.
I rzeczywiście, teściowa była bezduszną, niekomunikatywną kobietą. Nie miała z kim rozmawiać. Z najstarszym synem spotykała się dwa razy, góra trzy razy do roku, na święta. Nigdy nie miała problemów z pieniędzmi. Jest bogata i mimo swojego wieku nadal pracuje i odkłada pieniądze. Ma w stolicy kilka mieszkań, które wynajmuje.
– Mogła dać Ci klucze do jednego mieszkania, żebyś nie zaciągała kredytu hipotecznego – mówiła przyjaciółka Laury.
– No tak, w zasadzie mogła, ale nie chciała. Ja też nie chcę. A poza tym nie jestem Aldoną. Nigdy nie będę się podlizywać. Codziennie chodzić do niej i gotuje dla niej, sprząta. Czego jeszcze brakowało.
A mąż Laury byłby temu przeciwny. Nie ma zbyt wiele kontaktu z matką. Mieszka w swoim mieszkaniu z Laurą i dwójką dzieci. Oboje pracują i spłacają kredyt hipoteczny, ale wszyscy mają czas. A Aldona to przebiegła dziewczyna, która osiągnęła swój cel. Mają teraz trzypokojowe mieszkanie blisko centrum. Nie ma już o czym myśleć. Laura jest po prostu zainteresowana: czy po podarowaniu mieszkania Aldona wciąż będzie się tak zachowywać, czy nie będzie już musiała codziennie odwiedzać „ukochanej” teściowej?




